Morrissey znowu uciekł ze sceny. Tym razem w Niemczech. O co chodzi?
Morrissey znowu uciekł ze sceny. Tym razem w Niemczech. O co chodzi? facebook.com/Morrissey

Tydzień temu słynny wokalista The Smiths miał zagrać świetny koncert w warszawskiej Stodole. Świetny był do czasu, aż Morrissey nie uciekł ze sceny. Analogiczna sytuacja zdarzyła się teraz w Niemczech. O co chodzi?

REKLAMA
Ostatnio muzyk nie czuł się bezpiecznie z powodu fana, który "wypowiedział niezwykle obraźliwe i szowinistyczne słowa pod adresem Artysty". Teraz przyczyną byli ludzie, którzy dostali się na scenę Colosseum Theater w Essen podczas utworu "Every Day is Like Sunday".
Podtrzymuję więc swoje zdanie z felietonu o polskim koncercie muzyka. Wydaje mi się, że stary rockman, który występuje na scenie już naprawdę długo, miał podczas koncertów o wiele bardziej obraźliwe sytuacje, niż komentarz zniecierpliwionego fana, który chciał usłyszeć dalsze wykonania Stevena, albo przepychanki ludzi, którzy chcą się dostać na scenę.
logo
Morrissey: "Jeśli umrę, to umrę". facebook.com/Morrissey
To nie są przecież przypadkowe osoby. Nikt nie wydaje tylu pieniędzy, żeby przyjść i kogoś obrazić. Takie rzeczy, jak wtargnięcia na scenę czy okrzyki się zdarzają i Morrissey, osoba, która ma ogromny staż na scenie, powinien o tym wiedzieć, prawda? Sytuacja jest smutna, bo brak tu szacunku dla fanów. Zwłaszcza tych, którzy grzecznie przyszli posłuchać swego idola, czasem przyjechali z innego miasta, kupili ten bilet.
Owszem, znane są wieści o złym stanie zdrowia muzyka. W wywiadach mówił: "Miałem czterokrotnie wycinane komórki nowotworowe, ale co tam... Jeśli umrę, to umrę. Jeśli nie, to nie. Obecnie czuje się dobrze. Zdaje sobie sprawę, że na niektórych zdjęciach, które zrobiono mi ostatnio wyglądam nieco niezdrowo, ale to choroba robi z człowiekiem. Nie ma zamiaru się tym przejmować. Odpocznę, gdy umrę".
I może właśnie to jest powodem jego ostatnich zachowań. Nie zmienia to jednak faktu, że jeśli decyduje się mimo wszystko grać koncerty, powinien grać je w pełni.
Z całego zdarzenia wyciekł do sieci filmik, który można obejrzeć tutaj.
Chcesz więcej stylu? Polub nas na facebooku!