Vlogerzy Krzysztof Gonciarz i Sylwester Wardęga spierają się o to, co można podkradać sobie w sieci.
Vlogerzy Krzysztof Gonciarz i Sylwester Wardęga spierają się o to, co można podkradać sobie w sieci. Fot Facebook.com/krzysztof.gonciarz

Wśród polskich vlogerów właśnie rozgorzał ostry spór na temat okradania i bycia okradanym z gwarantujących często małą fortunę filmików. Najostrzej w sobotę starli się o to Sylwester Wardęga i Krzysztof Gonciarz. Pierwszy uskarżając się na kradzieże zapomniał, że sam ma takie występki na koncie. Drugi mu to więc bezlitośnie wypomniał.

REKLAMA
Pamiętany wciąż przede wszystkim z "Zapytaj Beczkę" Krzysztof Gonciarz w sobotę przypomniał przede wszystkim o niedawnym wpisie Sylwestra Wardęgi, w którym ten uskarżał się na notoryczne podkradanie jego materiałów przez innych internautów.
Sylwester Adam Wardęga

Co miesiąc moje filmy są kradzione na player facebooka i całkiem pewny mogę powiedzieć, że robią tam grubo ponad 100mln wyświetleń. Szkoda, że teraz FB wprowadził liczink wyświetlen bo boli to jeszcze bardziej (tak mogłem się tylko domyslać ilości wejść). Oczywiście zgłaszam takie skradzione filmy, ale FB albo nic z tym nie robi, albo robi coś po kilku dniach. Smutek smuteczek, nawet nie oznaczoooooom ! (pozdro Sadam!) Czytaj więcej

Na początku listopada Wardęga szczególnie ubolewał nad takim rozkradaniem popularności jego słynnego na całym świecie filmiku "Mutant Giant Spider Dog". Po kilku tygodniach w identyczny sposób postanowił jednak swoją popularność w statystykach Facebooka podkręcić wrzucając na swój profil najnowszy trailer "Gwiezdnych Wojen". To natychmiast wykorzystał Krzysztof Gonciarz, który przygotował takie ciekawe zestawienie...
logo
Fot Facebook.com/krzysztof.gonciarz
Szybko dało to podstawę do gorącej dyskusji o tym, co i komu podkraść w sieci wolno, a jakich materiałów pożyczać w ten sposób nie można. Sylwester Wardęga natychmiast podkreślił, że on okradany jest z autorskich materiałów, które rozpowszechniane są w sieci bez odpowiedniego oznaczenia autora, a trailer to tylko reklama napędzająca popularność twórcom, w tym przypadku"Gwiezdnych Wojen".
Sylwester Wardęga przyznał, że wcześniej popełniał błąd, który dziś wypomina innym, ale porzucił te praktykę, gdy "zrozumiał jakie to niesie szkody dla twórców". "W sensie po dwóch latach pod****alania cudzych filmów nagle cię olśniło, bo ktoś zaj***ł twój " - punktują jednak jego koledzy po fachu. "Należałoby stworzyć rankingów youtuberów najlepiej kopiujących content. Sylwester nie martw się! Na pewno byłbyś w pierwszej dziesiątce" - ironizują inni.