
Hermes biega w dresie pełnym zamków i nosi koszulki z nadrukowaną maską gazową, zdaje się mówić poprzez swoją najnowszą kolekcję Robert Kupisz. "Opera", którą pokazał wczoraj w Soho Factory, pozostawia jednak mieszane uczucia.
REKLAMA
Soho zgromadziło wczoraj prawdziwe tłumy. Fani projektanta, blogerzy, celebryci, dziennikarze. Wszyscy oni zastanawiali się, co też nowego zaproponuje nam autor słynnych, wymiętolonych T-shirtów z orzełkiem. Podpowiedzi były dwie: dress code glam i tytuł "Opera". Falbany? Przepych? Cekiny?Błysk? Bardzo mylne skojarzenia.
Na wybiegu zaprezentowały się rzeczy charakterystyczne dla estetyki projektanta - niechlujny dres i nadrukowany najważniejszy motyw, to główne wyznaczniki kolekcji. Za symbol posłużyła maska gazowa przypominająca czaszkę. Tak, maska gazowa, która pojawiała się wszędzie: na plecach, piersiach i całych elementach garderoby. Co jest też zresztą dość zaskakującym posunięciem, zważywszy na to, iż cała kolekcja była luźną interpretacją antycznej opery.
Dodam - bardzo luźną. Pojawiły się czarne tank topy i obcisłe bluzki z długim rękawem, szorty i dresy z metaliczną wszywką, kardigany z pegazami, wąskie sukienki z ogromną ilością zamków, plisowane, wetlookowe spódnice, futrzane czapy, puchówki, płaszcze oversize'owe i szlafrokowe. Nie zabrakło oczywiście skóry i futra, w oczy rzuciły się na pewno pojawiające się gdzieniegdzie lekkie żaboty i piórkowe liście laurowe (we włosach modelek i modeli). Wszędzie przewijały się motywy właśnie czaszki, kupidynów i pegazów. Starożytność pełną gębą, zważywszy na to, że niektórzy mężczyźni na nogach mieli słynne sportowe buty ze skrzydłami Hermesa (to już było!). Oczywiście czarne, bo i czerń, w połączeniu z szarościami oraz nutą bieli i srebra, stanowiła bazę kolorystyczną projektów.
Kupisz pokazał kolekcję spójną, ale czy dobrą? Jest to kwestia sporna. W Starożytności do opery chadzano na pewno w luźniejszym stroju niż teraz, jednakże związek z głównym motywem wydaje się luźniejszy, niż niektóre pokazane na wybiegu kreacje. I chociaż "Opera" jest całkiem przyjemna dla oka, to odnosi się wrażenie, że potencjał trochę tutaj zmarnowano. Projektant poprzestał na bezpiecznych i sprawdzonych ubraniach, które na pewno znajdą fanów. Ale są miałkie.
