
Wyśrubowane normy, skaner odliczający do deadline’u, system śledzący ruch pracownika – to realia pracy w polskim magazynie Amazona. Dla tych, którzy zza biurka krzyczą o wyzysku, mam złą wiadomość: już wkrótce taka będzie rzeczywistość w większości branż. Witajcie w epoce sensorów do lokalizacji pracowników i narzędzi inwigilujących ich w sieci.
REKLAMA
Pionierzy z magazynu
"Nie ocenia cię przełożony. To system mierzy wydajność i jakość. Raz w tygodniu dostaniesz wydruk, czy jesteś odpowiednio szybki. Jak popełniasz błąd, to dowiesz się w którym dniu, w której minucie i w której sekundzie. Jeśli źle odłożyłeś czy zeskanowałeś towar, to dostaniesz upomnienie. Jeśli będziesz je kolekcjonował jak nalepki w Żabce, to czeka cię rozmowa z przełożonym. Po kumulacji porozmawiasz z kadrami. Kolejne stopnie eskalacji mogą doprowadzić do tego, że firma wypowie ci umowę" – opowiada "Gazecie Wyborczej" jeden z pracowników centrum logistycznego Amazona we Wrocławiu.
"Nie ocenia cię przełożony. To system mierzy wydajność i jakość. Raz w tygodniu dostaniesz wydruk, czy jesteś odpowiednio szybki. Jak popełniasz błąd, to dowiesz się w którym dniu, w której minucie i w której sekundzie. Jeśli źle odłożyłeś czy zeskanowałeś towar, to dostaniesz upomnienie. Jeśli będziesz je kolekcjonował jak nalepki w Żabce, to czeka cię rozmowa z przełożonym. Po kumulacji porozmawiasz z kadrami. Kolejne stopnie eskalacji mogą doprowadzić do tego, że firma wypowie ci umowę" – opowiada "Gazecie Wyborczej" jeden z pracowników centrum logistycznego Amazona we Wrocławiu.
Skandal? Tyrania? Wyzysk? Raczej po prostu ciężka praca, tak dobrze znana Polakom, którzy wyjeżdżają na emigrację. Bo np. w brytyjskich magazynach rejestrowany czas pracy jest normą. Opowiadała mi o tym Polka, która "pikowała" (kompletowała zamówienia) dla firmy Sports Direct na północy Anglii. 200 produktów trzeba było wrzucić do wózka w ciągu 20 minut. Nie wyrabiałeś normy, twoje nazwisko lądowało na liście kandydatów do zwolnienia. I jeszcze wszechobecni "superwajzerzy" (uzupełniający elektroniczny system), którzy sprawdzali chociażby, czy nie za długo siedzisz w toalecie.
Można przekonywać, że tak jak w Sports Direct czy Amazonie wyglądają "obozy pracy", ale z perspektywy pracodawcy to nic innego, jak bardzo skuteczny system planowania i kontroli czasu pracy. System funkcjonujący w wielu magazynach, legalny (bo łamanie praw pracowniczych to co innego) i taki, którego narzędzia wkrótce zaczną być stosowane na szeroką skalę także w innych zawodach. To dobry moment, by sobie to uświadomić. Nie ma przesady w stwierdzeniu, że niedługo "wszyscy będziemy pracownikami Amazona".
Na oku szefa
– Od fabryk czy magazynów, a więc miejsc, gdzie pracownicy pracują w systemie produkcyjny, zaczęła się w ogóle naukowa organizacja pracy. Tam też zaczęto wprowadzać mechanizmy kontroli, wymuszające efektywność. Teraz widzimy, jak są one przeszczepiane na inne pola. Praca biurowa, transport... Wraz z rozwojem technologii sposobów na "wyciskanie" pracownika przybywa – mówi w rozmowie z naTemat prof. Czesław Szmidt, ekspert z zakresu zarządzania zasobami ludzkimi z Akademii Leona Koźmińskiego.
– Od fabryk czy magazynów, a więc miejsc, gdzie pracownicy pracują w systemie produkcyjny, zaczęła się w ogóle naukowa organizacja pracy. Tam też zaczęto wprowadzać mechanizmy kontroli, wymuszające efektywność. Teraz widzimy, jak są one przeszczepiane na inne pola. Praca biurowa, transport... Wraz z rozwojem technologii sposobów na "wyciskanie" pracownika przybywa – mówi w rozmowie z naTemat prof. Czesław Szmidt, ekspert z zakresu zarządzania zasobami ludzkimi z Akademii Leona Koźmińskiego.
Przykładów nie trzeba szukać daleko. Dwa lata temu krakowska firma wypuściła na rynek program Bizlook, "intuicyjny system, który mierzy i analizuje wydajność pracowników przy komputerach". Narzędzie to gromadzi informacje o aktywności pracowników, bada, w jaki sposób korzystają z internetu, których programów używają i jaki jest ich czas przerw (kiedy odchodzą od komputera). Główny panel Bizlooka prezentuje stosunek strat firmy z tytułu lenistwa do ogólnych kosztów pracy. Robisz zakupy na Allegro, sprawdzasz pogodę albo oglądasz filmy na YouTube? Pracodawca to wszystko widzi i wyciąga wnioski.
Fakt, to co innego niż rygorystycznie tworzone i egzekwowane normy w magazynach, ale presja psychiczna może być tu równie dotkliwa, co fizyczna w systemie produkcyjnym. – Badania wykazują, że często ludzie prawie połowę czasu w pracy spędzają na rozrywce. Menadżer w takiej sytuacji powinien zainterweniować, ale do tego potrzebuje narzędzia, które wskaże mu, gdzie jest taka konieczność – przekonuje Piotr Kubiak z firmy A plus C, która stworzyła Bizlooka.
Co jeszcze? Tygodnik "New Scientist" pisał ostatnio, że tak jak niektóre zawody wymagają uniformu, tak niedługo jego elementem będzie plakietka/zegarek/opaska z nadajnikiem, który śledzi wszystko, co robimy. Na razie np. firmy takie jak BP czy eBay zachęcają pracowników do noszenia opasek monitorujących aktywność fizyczną czy sen, ale widać zwiastuny innego zastosowania "mierników aktywności". W magazynach brytyjskiego Tesco pracownicy już mają nadajniki dostarczające przełożonym informacji o wykonywaniu zleconych zadań. "New Scientist" podaje też przykład jednego ze sklepów w Las Vegas, gdzie pracę nagrywa się za pomocą Google Glass, by menadżerowie mogli potem wyciągnąć wnioski.
analityk Deloitte, wypowiedź dla "New Scientist"
Prędzej czy później tego typu narzędzia będą dostępne wszędzie. Tylko pytanie, kto będzie je wykorzystywał z zachowaniem etycznych granic.
– W przypadku pracowników transportu to mogą być też np. nadajniki GPS, które wskazują lokalizację. Z kolei np. w call center standardem jest nagrywanie rozmów. Tam też pracownicy czasem skarżą się na "obozy pracy" – zwraca uwagę prof. Szmidt.
W użyciu takich mechanizmów kontroli łatwo o przesadę. W 2009 roku Bank of America wyposażył pracowników w sensory, które nagrywały rozmowy oraz śledziły ruch po biurze. Ze zbiorczych danych uzyskanych tym sposobem wyciągnięto wniosek, że ci, którzy łatwiej nawiązują kontakty ze współpracownikami, są bardziej produktywni. W efekcie bank zmienił strukturę biura, by zachęcać pracowników do pogawędek z sąsiadami.
Automaty i ludzie z nożem na gardle
– Inwigilacja czy narzędzia zwiększające efektywność to jedna rzecz. Druga, automatyzacja i robotyzacja - dla pracowników nawet groźniejsza. Już niedługo może okazać się, że ci, którzy wykonują w pracy powtarzalne czynności, np. pracujący przy taśmach, będą niepotrzebni. Ostatnio odwiedziłem dużą fabrykę samochodów, gdzie większość pracy wykonują roboty – mówi naTemat Jakub Bojanowski, partner Deloitte, który kilka lat temu stworzył raport na temat inwigilacji pracowników.
– Inwigilacja czy narzędzia zwiększające efektywność to jedna rzecz. Druga, automatyzacja i robotyzacja - dla pracowników nawet groźniejsza. Już niedługo może okazać się, że ci, którzy wykonują w pracy powtarzalne czynności, np. pracujący przy taśmach, będą niepotrzebni. Ostatnio odwiedziłem dużą fabrykę samochodów, gdzie większość pracy wykonują roboty – mówi naTemat Jakub Bojanowski, partner Deloitte, który kilka lat temu stworzył raport na temat inwigilacji pracowników.
To zagrożenie np. dla pracowników Amazona, który ostatnio zatrudnił w sklepach 15 tys. robotów. Reprezentanci innych branż wciąż muszą się zaś martwić o to, że ich pracodawcy przejmą metody kontroli podobne do tych, które dziś stosują wielkie fabryki i magazyny.
– Niestety, prognozy nie są optymistyczne i pewnie za 10, 20 lat dyktat efektywności w wielu zawodach będzie przybierze jeszcze bardziej radykalną formę. Jest trochę prawdy w tym, że pod względem mechanizmów będziemy trochę "pracownikami Amazona". Z jedną, bardzo ważną różnicą – tylko w takich miejscach pracodawca płaci bardzo mało, a jednocześnie wymaga ogromnego fizycznego wysiłku – podsumowuje prof. Szmidt.
