Przez ostatnie dziesięciolecia Watykan miał spore problemy finansowe. Teraz powoli wychodzi z dołka.
Przez ostatnie dziesięciolecia Watykan miał spore problemy finansowe. Teraz powoli wychodzi z dołka. Fot. Shutterstock

Watykańscy duchowni właśnie przypadkiem odkryli na swoich kontach setki milionów euro. To idealna okazja, by przyjrzeć się kościelnym finansom. Zarówno tym obecnym, jak i historycznym.

REKLAMA

Miliardy euro w kasie Banku Watykańskiego, wpływy z diecezji, wpłat od wiernych, a także zyski ze sprzedaży pamiątek i biletów do Muzeum Watykańskiego – to wszystko stanowi dziś o majątku papiestwa. Papiestwa, którym w ostatnich dziesięcioleciach targały afery i problemy finansowe. A skąd wieki temu pochodziły pieniądze, które zasilały Stolicę Apostolską?

Kościół istnieje od prawie dwóch tysięcy lat i aby zapewnić sobie źródło utrzymania musiał „korzystać” z pomocy innych. Jednym z jego dobroczyńców był cesarz rzymski Konstantyn, który pod wpływem wizji miał nawrócić się na chrześcijaństwo i uznać je za główną religię w Rzymie.

Od Donacji Konstantyna pod Denary św. Piotra To właśnie od imienia imperatora wzięła się nazwa sfałszowanego dokumentu pochodzącego z VIII lub IX stulecia, na mocy którego Kościół „prawnie” odziedziczył po cesarzu przywileje i dobra ziemskie. Mowa o tzw. donacji Konstantyna, która uchodzi za jedno z największych fałszerstw w dziejach.

Rzekoma darowizna na rzecz Kościoła zapewniła mu bogactwo. Ten stan rzeczy utrwalił się w średniowieczu, kiedy na rzecz papiestwa państwa chrześcijańskie uiszczały daninę nazywaną Denarem św. Piotra. W Polsce opłata ta brzmiała bardziej swojsko - świętopietrze - a zobowiązał się ją płacić już Mieszko I oddając pod opiekę biskupowi Rzymu państwo Polan. Reformacja położyła kres tej formie daniny; w XVI wieku majątek Kościoła wyraźnie się uszczuplił.

Cesarz Konstantyn na mozaice z kościoła Hagia Sophia.
Cesarz Konstantyn na mozaice z kościoła Hagia Sophia. Domena Publiczna

Tradycję finansowego wspierania Stolicy Apostolskiej „formalnie” utrwalił dla potomnych w 1871 roku papież Pius XI. Wpłaty z tytułu świętopietrza mają obecnie charakter datków i są wykorzystywane na cele dobroczynne. W ostatnich latach ich sumy sukcesywnie spadały – podczas gdy w 2006 roku wyniosły ok. 102 miliony dolarów, cztery lata później – „zaledwie” ok. 68 milionów dolarów.

Kiedy papież wydawał akt o wznowieniu świętopietrza, nie był już władcą Państwa Kościelnego, które upadło rok wcześniej. Jego władza została ograniczona tylko do Watykanu i ten stan rzeczy trwa do dziś.

"Święty" biznes A dziś Watykan czerpie wpływy nie tylko z dobrowolnych wpłat, ale także z tego, co sam wyprodukuje. A trochę tego jest. Watykan bije własne monety, emituje znaczki pocztowe, ma gazetę i radio. Gros dochodów stanowią wpływy z pielgrzymek i wizyt w muzeach – rocznie odwiedza je kilka milionów turystów. Każdy chce przecież przywieźć z wycieczki do Rzymu pamiątkę z podobizną papieża lub świętych, a to tylko nakręca „święty” biznes.

Zbiory sztuki antycznej w Muzeum Watykańskim.
Zbiory sztuki antycznej w Muzeum Watykańskim. Fot. Waldemar Torlewski / Agencja Gazeta

Tylko w roku 2011 wpływy za wejście do Muzeum Watykańskiego oraz z tytułu wpłat od wiernych wyniosły ok. 160 mln euro. To jednak dochody „pozabudżetowe” - po drugiej stronie znajdują się wpływy z diecezji oraz funduszów, którymi rozporządza Bank Watykański. A wiadomo, że w 2013 roku dysponował aktywami o wartości 6 miliardów euro.

Bank zamiast więzienia Bank Watykański to potoczna nazwa Instytutu Dzieł Religijnych, którego siedziba znajduje się w kamiennej wieży, pochodzącej z XV stulecia. Geneza instytucji jest jednak dużo młodsza – początek historii banku datuje się na rok 1887, kiedy powstała Komisja do Spraw Pobożnych. W końcu XIX wieku w miejsce komisji powołano Administrację Dzieł Religijnych, ta natomiast – w 1942 roku – została przekształcona w Instytut Dzieł Religijnych. Bankiem kieruje pięcioosobowa komisja kardynalska, mianowana przez papieża na okres pięciu lat.

Bank watykański obraca ogromnymi kwotami, dlatego wielokrotnie budził podejrzenia o pranie brudnych pieniędzy. Dziś nie jest już tajemnicą że ta watykańska instytucja dokonywała nieczystych transakcji utrzymując związek z mafią. Świadczą o tym także skandale z udziałem banku, które wybuchły w latach 70. i 80. XX wieku.

"Bankier Boga" Najgłośniejszy był związany ze śmiercią Roberto Calviego, nazywanego „bankierem Boga”. Ten włoski bankier, prezes katolickiego Banco Amrosiano prowadzącego szemrane interesy z Bankiem Watykańskim, zginął w niejasnych okolicznościach w 1982 roku w Londynie.

Roberto Calvi, zwany "bankierem Boga". Bohater głośnej afery z Bankiem Watykańskim w roli głównej.
Roberto Calvi, zwany "bankierem Boga". Bohater głośnej afery z Bankiem Watykańskim w roli głównej. Domena Publiczna

Jeżeli coś mi się stanie, papież będzie musiał abdykować – miał powiedzieć bankier, posądzany o pranie brudnych pieniędzy oraz kontakty z mafią i wolnomularstwem.

Kilka lat przed śmiercią Calviego spekulowano, że sprawę przekrętów w Banku Watykańskim chciał wyjaśnić papież Jan Paweł I, który zmarł w 1978 roku, po 33 dniach urzędowania. Wraz z jego nagłym zgonem zrodziły się podejrzenia, że padł ofiarą spisku. Na jego śmierci mogło zależeć m.in. uwikłanemu w korupcję ówczesnemu szefowi Banku Watykańskiego abp. Paulowi Marcinkusowi,, który zasłynął ze słów: „Kościołem nie zarządza się za pomocą zdrowasiek”.

Tak było przed 30 laty. Ale także dziś Kościół miewa finansowe problemy, bo w nie najlepszej kondycji zostawił go Benedykt XVI.

Finansowe porządki papieża-reformatora Zarządzanie finansami nie jest najwidoczniej najmocniejszą stroną Watykanu - w ostatnim roku zanotował deficyt na poziomie 15 mln euro. Na taką sumę złożyły się głównie koszty utrzymania personelu (ponad 800 rezydentów), zatrudnienie ponad 3 tys. pracowników spoza Watykanu i komunikacji oraz kryzys na rynkach finansowych. Bilans za rok 2011/2012 był ujemny, przyniósł 15 mln euro strat.

Papież Franciszek poważnie wziął się za reformy. Chce m.in. poprawić przejrzystość watykańskich finansów.
Papież Franciszek poważnie wziął się za reformy. Chce m.in. poprawić przejrzystość watykańskich finansów. Fot. Giulio Napolitano / Shutterstock.com

W Kościele rządzonym przez papieża-reformatora widać pozytywne zmiany, a Franciszek nie unika trudnych tematów oraz bacznie obserwuje działalność watykańskiego banku. Choć ostatecznie zrezygnował z zamknięcia instytucji, poddał ją ścisłej kontroli i ograniczył jej kompetencji. W 2014 roku nowym szefem banku został francuski finansista Jean-Baptiste de Franssu; w tym samym roku funkcję banku centralnego przejęła Administracja Dóbr Stolicy Apostolskiej. Utworzono także 15-osobową Radę ds. Ekonomicznych. To ma być szansa na poprawienie błędów z przeszłości.

Wszystko jest możliwe - tym bardziej, że ostatnio doszło do ważnego odkrycia. Dziś pisaliśmy o kardynałach, którzy przeglądając finanse Stolicy Apostolskiej przy okazji reform zarządzonych przez Franciszka, przypadkiem natrafili na setki milionów euro. Pieniądze nie figurowały dotąd w budżetach papiestwa, bo były odłożone na osobnych rachunkach. Okazuje się, że z kasą Watykanu wcale nie jest tak źle.