
W Austrii dopiero początek narciarskiego sezonu, a Polacy już stali się bohaterami ski-aren. Wśród 10 najwięcej jeżdżących narciarzy Austrii jest trójka naszych: Jakub, Magda i Witek.
REKLAMA
Osiągnięcie Polaków jest o tyle imponujące, że zanim jeszcze zaczął się sezon w Polsce, oni mają już po 500 przejechanych kilometrów nartostradami (liczy to np. aplikacja Skiline) Walczą o nagrodę. Co miesiąc mają szanse na wygranie samochodu BMW X1. Trzeba tylko wyjeździć kilometry szlaków w jak w największej liczbie ośrodków. – Żadna polska stacja nie oferuje doświadczonym narciarzom tego, co przeciętny ośrodek w Austrii. Zazwyczaj kupuje więc karnet na całą zimę ( 717 euro) i szusuję tam raz czy dwa w miesiącu – mówi Witek, który ma przejechanych już ponad 500 kilometrów w tym sezonie. W zeszłym roku przekroczył 2 tys. km.
Kwintesencją każdego wyjazdu na narty lub deskę jest szusowanie. Tydzień „rzeźbienia" tego samego stoku może wyglądać zniechęcająco. Dlatego, co podkreśla polski narciarz, naszych ośrodków nie ma co porównywać z austriackimi. Nasza najbardziej honorna narciarska góra, Kasprowy Wierch, to jedna kolejka i dwa wyciągi w sumie 4 km nartostrad, a ze zjazdem do Kuźnic uzbiera się 10. W Szczyrku na Skrzycznem łączna długość nartostrad przekracza 11 kilometrów. Tirol Snowcard to przepustka do 100 ośrodkowy i 4 tys. km przygotowanych tras. – A jeśli nocleg w wynajętym apartamencie i koszty przejazdu z Krakowa do Innsbrucku podzielić między grupkę znajomych, cały wyjazd wychodzi tylko trochę drożej niż wypad na Kasprowy czy do Szczyrku – mówi dalej polski narciarz.
Narciarscy emigranci
Takich jak on jest ponad 200 tysięcy. Tylu Polaków odwiedza zima Austrię – policzył ośrodek informacji turystycznej Austria Info. 40 tys. naszych narciarzy odwiedza Stubaital, 30 tys. Solden, a 26 Kaprun. Z racji tego, że Polacy poza Austriakami i Niemcami są jedną z czołowych nacji korzystających z wyciągów, są już ośrodki oferujące polskojęzyczną opiekę nad dziećmi i zajęcia z polskim instruktorem. Jest też polska rodzina Chomów, którzy w miejscowości Fieberbrunn otworzyli Gastehaus Auwirt. Teraz reklamują się, ze są polskim hotelem w okolicy gdzie działa 1081 km tras.
Takich jak on jest ponad 200 tysięcy. Tylu Polaków odwiedza zima Austrię – policzył ośrodek informacji turystycznej Austria Info. 40 tys. naszych narciarzy odwiedza Stubaital, 30 tys. Solden, a 26 Kaprun. Z racji tego, że Polacy poza Austriakami i Niemcami są jedną z czołowych nacji korzystających z wyciągów, są już ośrodki oferujące polskojęzyczną opiekę nad dziećmi i zajęcia z polskim instruktorem. Jest też polska rodzina Chomów, którzy w miejscowości Fieberbrunn otworzyli Gastehaus Auwirt. Teraz reklamują się, ze są polskim hotelem w okolicy gdzie działa 1081 km tras.
Austriaków najpewniej rozbawiłaby największa sensacja narciarskiego sezonu w Polsce. Po 9 latach zdjęto część płotu grodzącego w poprzek nieczynną trasę na Gubałówce. To wynik ustaleń lokalnych polityków. Po wyborach fotel burmistrza zajął ponownie Janusz Majcher – wcześniej blokował zgodę na wycinkę drzew na trasie. Radnym zaś został Kacper Gąsienica-Byrcyn, właściciel terenu ze skonfliktowanej z władzami Polskich Kolei Linowych góralskiej rodziny. Na zaimprowizowanej w terenie konferencji mieli się pogodzić, ale tylko wymienili pisma, po czym Gąsienica-Byrcyn oświadczył, że nie jest przygotowany na to czy i kiedy zostanie otwarta trasa PKL.
Przez takie niesnaski Zakopane nie jest już uznawane na kurort narciarski. To miano przejęła Białka i Bukowina Tatrzańska. – Ich oferta jest bardzo nowoczesna, ale ogranicza się do tras rodzinnych i łatwych. Trzeba przyznać, że to pasuje do profilu większości polskich narciarzy jeżdżących słabo i zazwyczaj tylko w święta i ferie – mówi Marcin Kacperek, narciarz i szef Polskiego Stowarzyszenia Przewodników Wysokogórskich. Ubolewa przy tym nad losem Kasprowego Wierchu. – Gdyby ulepszyć krzesełka i wydłużyć trasę wyciągu na goryczkowej byłby ładny, choć kameralny, ośrodek – dodaje Kacperek. Część jego pracy to organizacja narciarskich wypadów po Europie. – Okazuje się, że w ofercie 3-4 gwiazdkowych hoteli Austria będzie tańsza niż Polska. Za to porównanie kosztów wyjazdów budżetowych wypadnie na korzyść wypoczynku w Polsce – dodaje.
Miliardy euro i wyciąg się kręci
W Austrii, największej narciarskiej karuzeli w Europie, w ostatnich latach na poprawę infrastruktury wydano 6 mld euro. Z czego 800 mln to koszt systemów naśnieżania tras, które przy braku naturalnego opadu gotowe są dostarczyć biały puch od połowy października do połowy maja. Gwarancją śniegu objętych jest 70 proc. tras. Po pierwszym weekendzie człowiek przywyknie do takich luksusów jak ogrzewana i osłonięta przed wiatrem kanapa wyciągu, gdzie miło przygrywa muzyka.
W Austrii, największej narciarskiej karuzeli w Europie, w ostatnich latach na poprawę infrastruktury wydano 6 mld euro. Z czego 800 mln to koszt systemów naśnieżania tras, które przy braku naturalnego opadu gotowe są dostarczyć biały puch od połowy października do połowy maja. Gwarancją śniegu objętych jest 70 proc. tras. Po pierwszym weekendzie człowiek przywyknie do takich luksusów jak ogrzewana i osłonięta przed wiatrem kanapa wyciągu, gdzie miło przygrywa muzyka.
Tak jak tam ma być też i w Polsce. Serwis Skionline.pl podsumowuje 10 największych inwestycji narciarskich. Właściciele stoków z Bukowiny i Białki inwestują 60 mln złotych w nowe połączenie wyciągami kilku swoich stoków. 6-osobowe kanapy wyciągu zamówili właśnie w austriackiej firmie Doppelmayr Seilbahnen.
Na końcu i tak wszystko rozbija się o pieniądze i podejście do biznesu. Bo kiedy górale walczą o jedną kanapę, w rejonie Ski Amade zainwestowano 447 mln euro. 84 procent narciarzy wyjeżdżając do Austrii mówi, że woli zapłacić trochę więcej, ale cieszyć się dostępnością setek kilometrów tras. Z kolei 86 proc. uważa, że najważniejsza jest gwarancja śniegu. Na końcu wyniku badań klientów o wyborze przesądzają drobne gesty. W Karyntii jeden z ośrodków zapowiedział, że jeśli nie nauczy kogoś jazdy na nartach w trzy dni, to zwraca koszty karnetu.
