W 2019 roku polska scena polityczna będzie wyglądała zupełnie inaczej, niż dzisiaj.
W 2019 roku polska scena polityczna będzie wyglądała zupełnie inaczej, niż dzisiaj. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Wybory prezydenckie i parlamentarne w 2015 roku będą ostatnimi, które będą przebiegały według schematu utartego w wyniku obrad Okrągłego Stołu. I przede wszystkim pod dyktando aktorów, którzy wtedy weszli na scenę. Kolejne głosowanie pokaże nową jakość w polskiej polityce. Niestety niewiele wskazuje na to, że lepszą.

REKLAMA
Jarosław Kaczyński zapowiedział, że będzie rządził Prawem i Sprawiedliwością co najmniej do 2023 roku. Ale żart prezesa to zaklinanie rzeczywistości, bo przyszłoroczne wybory parlamentarne to jego ostatnia szansa na zdobycie władzy. W 2019 roku do władzy dojdzie nowe pokolenie.
Tomasz Lis
publicysta

Te wybory pokazały, jakie jest zmęczenie tymi, którzy rządzą. Za 5 lat mamy wybory parlamentarne, w których nie będzie już Millera, nie będzie Kaczyńskiego, pewnie będzie bardzo już zmęczona Ewa Kopacz. Rok później mamy otwarte wybory prezydenckie, bo urzędujący prezydent nie wystartuje. Cała polityczna układanka przewali się za 4, 5, 6 lat. Czytaj więcej

Żródło: TOK FM
Najważniejsze wybory?
Wiesław Władyka z “Polityki” przekonuje, że wybory w latach 2018-2020 będą “decydujące na długie dziesięciolecia”. – Powstaje pytanie, czy III RP się obroni, czy IV RP ją przewróci – konstatował publicysta. Tomasz Lis dodawał: – To nie tylko najważniejsze wybory ery rozpoczętej w 2004 r., ale najważniejsze wybory ery rozpoczętej w 1989 r. A później się w polityce zacznie zupełnie inna era – mówił Lis w TOK FM.
25 lat bez zmian
Od ćwierć wieku (z przerwami i perturbacjami, ale jednak) to trzech tenorów Tusk, Kaczyński, Miller wyznacza kierunek polskiej polityki. Po 2000 roku każdy z nich był premierem, ale przecież w latach 90. każdy z nich był przez jakiś okres w ścisłej czołówce zarządzania państwem.
Może nie byli jednowładcami całych grup społecznych jak teraz, ale mieli wpływ na najważniejszych wówczas: Wałęsę, Geremka, Kwaśniewskiego, Cimoszewicza czy Buzka. Przez lata wyniszczyli konkurencję i ostatnie 13 lat to ich niepodzielne rządy. To Tusk, Kaczyński i Miller stworzyli polską politykę tak, jaką ją znamy. To ich słabości, strachu, uprzedzenia i przekonania mają w tej polityce odbicie.
Wiatr zmian
Dlatego coraz większa część społeczeństwa jest znużona, zdemobilizowana i pozbawiona wiary w możliwość zmian. Bo i tak zawsze będzie rządził jeden z tych trzech (bądź osoba przez nich wskazana). Ale tego, czego nie udało się zrobić na drodze demokratycznego głosowania, dokona się dzięki biologii.
Donald Tusk już odszedł z polskiej polityki, i chociaż wróci z Brukseli w 2019 r., nie będzie miał już takiego wpływu na polityczną rzeczywistość, jaki miał do niedawna. Nawet jeśli zostanie prezydentem, będzie ostatnim bastionem starej gwardii. Bastionem bez znaczenia, na uboczu, w zaciszu spokojnego Belwederu.
Przełom 30 lat później
Bo rok wcześniej, w wyborach parlamentarnych w 2019 roku, do władzy dorwą się młode wilki. Nie będą to twarze zupełne nieznane, bo sukcesu w ogólnopolskiej polityce nie odnosi ktoś, kto wszedł do niej rok wcześniej. W wieku 25 lat można zostać wójtem, a nawet prezydentem Starachowic, ale nie premierem.
Zmiana pokoleniowa w polityce musi przebiegać płynnie, nie polega na wyrzuceniu do kosza wszystkich działaczy i zastąpieniu ich ludźmi zupełnie nieskalanymi pracą partyjną, lecz na dojrzewaniu do funkcji. A dzisiejsi 30-40-latkowie już przebierają nogami. W SLD, PO i PiS wyraźnie widać polityków, którzy aspirują do zastąpienia “dinozaurów”.
Spaleni w przedbiegach
Przez lata zdobywali wiedzę, doświadczenie, znajomości, by być jak najlepiej przygotowanym do walki o władzę i jej sprawowania. Ale ostatnio szeregi delfinów zostały znacząco przetrzebione, szczególnie na prawicy.
Duże wpływy w PiS miał Adam Hofman, merytorycznie przygotowywał się do rządzenia Mariusz A. Kamiński, a dzisiaj już mało kto pamięta, że na następcę Kaczyńskiego typowano też Zbigniewa Ziobrę. PO straciła Sławomira Nowaka, za to na powierzchnię wraca Sławomir Nitras, strącony w niebyt, kiedy nie dostał miejsca na liście w wyborach europejskich. Młodych zdolnych nie brakuje też na lewicy, o czym pisał Michał Gąsior.
Zmiana. Czy na lepsze?
Po tym, jak główne partie dostaną niezadowalające wyniki w najbliższych wyborach parlamentarnych, zaczną się tarcia, a jednowładcy będą musieli odejść. W Polsce trudno wyobrazić sobie scenariusz znany z Włoch, gdzie prezydentem jest 89-letni Giorgio Napolitano, czy RFN gdzie Konrad Adenauer obchodził w fotelu kanclerza 87. urodziny. Obecni liderzy partii i tak są już o co najmniej pół pokolenia starsi, niż większość ich kolegów z Zachodu.
Nie ma jednak pewności, że ta zmiana pokoleniowa wyjdzie nam na dobre. Kolejne afery dotyczą młodych polityków, którzy traktują politykę nie jako służbę, czy nawet nie jako sprawowanie władzy, ale sposób na dorobienie się. Jako, że apanaże są niskie, wielu kręci na boku. Oczywiście są wśród nich jednostki szlachetne i uczciwe, ale trudno się pozbyć wrażenia, że ich odsetek systematycznie spada.
Zmiana jest pewna. Oby tylko nie było tak, jak w przypadku Baracka Obamy, reklamującego się hasłem “Change”, że okazała się ona zmianą na gorsze.