Urażona duma, nowe wyznanie, czy protest przeciw abp. Głódziowi? "Newsweek" o tym, dlaczego Witold Bock zrzucił sutannę

"Newsweek" analizuje powody, dla których Witold Bock postanowił przestać być księdzem.
"Newsweek" analizuje powody, dla których Witold Bock postanowił przestać być księdzem. Fot. Dominik Sadowski / Agencja Gazeta
Zmienił wyznanie i postanowił cieszyć się urokami życia. Zaprotestował w ten sposób przeciw tuszowaniu pedofilii w gdańskim Kościele, czy po prostu poczuł się odrzucony? Najnowszy "Newsweek" sprawdza wszystkie spekulacje na temat powodów, dla których znany i wpływowy niegdyś duchowny ks. Witold Bock niespodziewanie postanowił zrzucić sutannę.


Spektakl
A raczej dokonać "konwersji". Tak Witold Bock nazwał swoją decyzję, którą przypieczętował przysięgą na Biblię w obecności dwóch świadków i dokładnie 33 listami rozesłanymi do najbliższego grona przyjaciół i współpracowników. – Zdecydował się przejść na inną wiarę – tłumaczy więc "konwersję "dr Paweł Borecki z Katedry Prawa Wyznaniowego Uniwersytetu Warszawskiego. W rozmowie z "Newsweekiem" naukowiec przekonuje, że tylko tak można definiować to słowo.

– To wszystko spektakl – mówi natomiast jeden ze znajomych Witolda Bocka. I przypomina, że listów do przyjaciół, twórca legendarnego gdańskiego Areopagu i wieloletni sekretarz prasowy byłego metropolity gdańskiego abp. Tadeusza Gocłowskiego, wysłał dokładnie tyle, ile lat miał Jezus Chrystus umierając na krzyżu.

– Areopag zmienił go bardziej niż cokolwiek innego – mówi tymczasem "Newsweekowi" prof. Maciej Mrozowski, medioznawca z Uniwersytetu Warszawskiego. Z Witoldem Bockiem zna się dobrze nie tylko z Areopagu, to promotor pracy doktorskiej byłego księdza. – Nie jest skandalistą, to przyzwoity człowiek, który znalazł się na skrzyżowaniu i doszedł do wniosku, że musi iść swoją drogą – ocenia profesor.


"Zasługa" abp. Głódzia?
Inni rozmówcy tygodnika z otoczenia Witolda Bocka potwierdzają, że od lat nie było mu po drodze z współczesnym polskim Kościołem. A szczególnie obecnym szefem gdańskiej kurii, czyli kontrowersyjnym abp. Sławojem Leszkiem Głódziem.

Przy jego poprzedniku, abp. Tadeuszu Gocłowskim, ksiądz Bock był jednym z najchętniej cytowanych głosów Kościoła. Komentował bieżące wydarzenia, mógł działać dynamicznie i nowocześnie. Jednocześnie bez problemów żył tak, jak lubił. – Zabawa, smaczne jedzenie, dobre wino, cygaro – wspominają jego znajomi. Po przejęciu władzy w Gdańsku przez abp. Głódzia zostało mu podobno tylko cieszenie się życiem. Poświęcał się pasjom, sportowi i podróżom, bo kuria odsunęła go od ciekawszych zajęć.

Poza tym Witold Bock nie mógł sobie znaleźć miejsca przy nowym metropolicie, który skazanych za molestowanie seksualne nieletnich przenosi do ośrodków kolonijnych, czy pozwala im bez problemu nadal sprawować posługę kapłańską. – Ktoś o wrażliwości Bocka nie mógł tego znieść – usłyszeli dziennikarze "Newsweeka" od przyjaciół byłego księdza.

Wszystkie rzeczy, które widział...
Choć od kilku tygodni Witold Bock jest nieuchwytny i nawet najbliżsi znajomi podejrzewali, że dopełnieniem "konwersji" stała się wyprowadzka z kraju, tygodnikowi udało się odnaleźć go w małej wsi w północnej Polsce.

"Najchętniej zniknąłby z przestrzeni publicznej. Choć oczywiście to byłoby ciekawe, gdyby zaczął opowiadać o swoim kapłańskim życiu. Od momentu, gdy jako czysty chłopak wszedł do seminarium, aż po te wszystkie rzeczy, które później widział. Po takim story – przypuszcza – sprzedaż „Newsweeka” wzrosłaby pewnie dwukrotnie" - wspomina to spotkanie Małgorzata Święchowicz.

Więcej na temat kulisów odejścia Witolda Bocka ze stanu duchownego w najnowszym wydaniu tygodnika "Newsweek".
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
Reserved 0 0Reserved pokazuje inną twarz lat 80. Wieczorowa kolekcja bierze z nich to, co najlepsze
T-mobile 0 0Zachwyciła go postać epizodyczna. Tomasz Raczek zwraca uwagę na szczegóły kultowego już filmu

MOTO

0 0Gdzieś już to widziałeś. Seat Tarraco to dobre… niemieckie auto – nie licz na hiszpański temperament
0 0Ten dziwoląg da się lubić. Nowy C-HR ma przekonać tych, którzy do tej pory mówili mu "nie"
Renault 0 0Łatwiejsza jazda. W tym modelu kierowca poczuje, co to znaczy prawdziwe wsparcie
INNPoland 0 0Wielka awaria w popularnym banku. Niektórym klientom wyzerowało konta
Żółty Tydzień 0 0Jeden organ, 500 funkcji. Taka jest wątroba. Jakie choroby mogą ją zniszczyć?
0 0Chorujesz na jaskrę i uwielbiasz jogę? To połączenie może nie być dobre dla oczu