W najnowszym felietonie Kowalczyk ostro skrytykowała PZN.
W najnowszym felietonie Kowalczyk ostro skrytykowała PZN. Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Norwegowie zadziwiają od początku zimy (…) Jest z kogo brać przykład – pisze Justyna Kowalczyk w swoim najnowszym felietonie, który ukazał się na łamach „Gazety Wyborczej”. Ton podziwu przechodzi jednak w ton rozczarowania i goryczy, kiedy mistrzyni olimpijska pisze o PZN: Lokalni działacze się kłócą, PZN ma to gdzieś.

REKLAMA
Z tekstu Kowalczyk wynika, że środki, jakie przeznacza Norwegia na swoich narciarzy i ich trening, sprawiają, że stają się oni powoli nieosiągalni dla reszty świata.
Justyna Kowalczyk, "Gazeta Wyborcza"

Norwegowie zadziwiają od początku zimy. Odjechali reszcie już chyba nieodwracalnie. Sprzętowo. Medycznie. Logistycznie. Kochają biegi narciarskie najbardziej na świecie i zabijają je jednocześnie. Taki paradoks. Rywalizować ciągle na ich poziomie już nie sposób. Nikt nie jest w stanie wyłożyć tak dużych pieniędzy. Nikt nie jest w stanie w tak kompleksowy sposób zająć się zawodnikiem. Czytaj więcej

Kowalczyk zwraca uwagę, że w Polsce, gdzie działacze są skłóceni, są problemy z najdrobniejszymi nawet rzeczami, co może sprawić, że Polska "zniknie z mapy krajów zainteresowanych biegówkami.
Justyna Kowalczyk, "Gazeta Wyborcza"

Zresztą, o czym ja piszę, przecież u nas nawet na armatkę do robienia śniegu w Jakuszycach zabrakło. Trasa nartorolkowa wciąż jest w strefie marzeń. Tak, marzeń, nawet nie planów. Lokalni działacze się kłócą. PZN ma to gdzieś. Kadry ciągle trenują za granicą. Ciężko będzie w takich warunkach wyprodukować kolejnego mistrza. A bez mistrza wcześniej czy później Polska w ślad za Estonią czy Austrią zniknie z mapy krajów zainteresowanych biegówkami. Czytaj więcej

Źródło:
ekstra.sport.pl