Raport o metodach przesłuchań CIA może wpłynąć na opinie Polaków ws. dopuszczalności tortur wobec terrorystów
Raport o metodach przesłuchań CIA może wpłynąć na opinie Polaków ws. dopuszczalności tortur wobec terrorystów Fot. Amnesty International / AG

Nawet co drugi Polak dopuszcza stosowanie tortu, jeśli służą wyciąganiu informacji od terrorystów. Jedynie margines chce karać tych, którzy zgodzili się na utworzenie więzienia CIA w Starych Kiejkutach. – Medialne głosy oburzenia na techniki przesłuchań nie są reprezentatywne dla społeczeństwa. Bardzo wielu Polaków je popiera – twierdzi prof. Janusz Majcherek. Nowy raport o torturach może to zmienić, ale nie musi.

REKLAMA
Kurtyna w górę
Karmienie przez odbyt, pozbawianie dostępu do toalety, używanie gróźb przemocy seksualnej i egzekucji, podtapianie – to tylko niektóre z metod CIA, które zostały opisane w raporcie Senatu USA ws. tajnych więzień dla domniemanych terrorystów. Czytając wnioski z tego dokumentu trudno zrozumieć, jak można bronić programu "wzmocnionych przesłuchań", tym bardziej, że on całkowicie nieskuteczny – tortury nie doprowadziły do uzyskania cennych informacji.
A jednak... Mimo że w mediach dominuje ton wzburzenia, można pokusić się o tezę, że w społeczeństwie nastroje są jednak trochę inne. Co prawda będzie trzeba poczekać na sondaże, które pokażą, czy obrazowy opis CIA wpłynie na opinie Polaków w tej sprawie, ale dotychczasowe badania nie nastrajają optymistycznie.
2012 rok. 50 proc. - tylu obywateli dopuszczało stosowanie tortur wobec domniemanych terrorystów, jeśli "takie działania stwarzają szanse na udaremnienie zamachów" (sondaż dla "Newsweeka").
Jarosław Kowalski

Przeprowadzone badanie pokazuje, że wielu ludzi w imię bezpieczeństwa jest w stanie zrezygnować z litery prawa i dopuścić tortur.

Interaktywny Instytut Badań Rynkowych, który przeprowadził badanie dla "Newsweeka"
Maj 2014. 36 proc. Polaków stwierdza, że tortury mogą być uzasadnione "w pewnych okolicznościach" (badanie na zlecenie Amnesty International).
Luty 2014. Tylko 16 proc. ankietowanych chce, by politycy odpowiedzialni za decyzje w sprawie utworzenia w Polsce tajnego więzienia CIA ponieśli karę. 21 proc. uważa inaczej. Reszta jest niezdecydowana.
Te wyniki, dla wielu zaskakujące, potwierdzają, że w polskim społeczeństwie akceptacja dla tortur jest wysoka. Zbyt wysoka, o czym przekonuje wielu komentatorów.
"Tortury są cacy"?
"Co się stało z Polakami, przez ostatnie dwadzieścia lat? Kto ich tak wychował? Kto ich wychował do akceptacji tortur, do cynizmu? Pamiętam: dwadzieścia dwa lata temu, kiedy obalaliśmy komunizm, z oburzeniem mówiliśmy o torturach UB i SB. Dla wszystkich ludzi, których spotykałem, było jasne, że nie ma usprawiedliwienia dla tortur" – pisał przy okazji badania "Newsweeka" Tomasz Piątek, publicysta "Krytyki Politycznej".
To częsty argument w dyskusji o torturach – pamięć o metodach przesłuchań, które stosowano u nas ledwie kilkadziesiąt lat temu, za komuny. Dlaczego więc nie dyskwalifikuje ona brutalnego traktowania podejrzanych o terroryzm? – Bo ma znaczenie tylko symboliczne. Metody można porównywać, ale trzeba zwracać uwagę na kontekst. Przecież brutalnością cechować się mogą zarówno bojownicy Państwa Islamskiego czy "zielone ludziki na Ukrainie", jak i ukraińscy żołnierze broniący się przed agresją czy amerykańskie siły zbrojne próbujące powstrzymać ekspansję ISIS – odpowiada w rozmowie z naTemat prof. Janusz Majcherek, filozof i publicysta z Krakowa.
Jak twierdzi, stosunek Polaków do tortur się zmienia, ale społeczeństwo jest bardziej podzielone, niż chcieliby tego np. obrońcy praw człowieka. – Dzisiaj oburzenie prezentują w największym stopniu przedstawiciele lewicowych środowisk, którzy uważają pewne poczynania władz publicznych za bezwarunkowo niedopuszczalne. Gdyby stosować taką logikę, powinniśmy zaniechać walki z terrorystami, bo taka walka wymaga zastosowania radykalnych środków, takich jak np. obecne naloty na ISIS. Polacy są trochę bardziej rozsądni – podkreśla.
Jego zdaniem, nawet połowa obywateli może sądzić inaczej. Głównie ze względu na strach przed terrorem – w jednym z badań 32 proc. ankietowanych stwierdziło, że w Polsce istnieje groźba ataków terrorystycznych. To zresztą nie jedyne wyjaśnienie.
Tomasz Piątek

Ja mam wrażenie, że szkoła cynizmu gdzie indziej miała miejsce. Nie w podziemiach, ale na bazarkach. Ostatnie dwadzieścia lat nauczyło Polaków, że każdy z nich jest zdany sam na siebie, że każdy szwindel jest dobry, że jeśli chcę coś uzyskać, to mogę w tym celu użyć każdej drogi, także na skróty, także po trupach.

W roku 1989 Polacy byli idealistami. Zapytani o tortury odpowiedzieliby: „Nie, nigdy, aby zdobyć informacje, powinniśmy używać innych metod, może trudniejszych, bardziej czasochłonnych, ale etycznych“. Dzisiaj mówią: „Użyjmy tej metody, która jest szybka, nie ma co się pieprzyć“. Czytaj więcej

Zadziałać na wyobraźnię
Aleksandra Zielińska z Amnesty International w rozmowie z naTemat mówi z kolei, że w naszym kraju ciągle żywa jest pamięć o 11 września. – Minęło sporo czasu, ale retoryka strachu jest obecna, w mediach także. Nawet wczoraj w kontekście raportu o CIA słyszałam, że dyskutowanie na ten temat to stwarzanie kolejnego zagrożenia – komentuje.
Na szczęście ta "retoryka" dziś jest słabsza niż jeszcze kilka lat temu. Wtedy można było z całą pewnością stwierdzić, że większość Polaków rozgrzesza zarówno torturujących, jak i polityków odpowiedzialnych za to, co działo się w tajnych więzieniach. Teraz, zwłaszcza w kontekście raportu o torturach, nie jest to już takie pewne, choć nikt nie ma wątpliwości, że część społeczeństwa twardo będzie obstawała przy swoim zdaniu.
– W mediach pojawiło się sporo szczegółów dotyczących przesłuchań. To wpłynie na to, jak ludzie będą postrzegać tę kwestię. Raport jest bardzo mocny. Mam nadzieję, że przemówi do wyobraźni Polaków – stwierdza Zielińska.