Kupowali lokalny bank w biednym kraju. Dziś Pekao to wyjątkowo zyskowna część włoskiego Unicredit

Pekao SA nie raz ratował finanse swojego włoskiego właściciela
Pekao SA nie raz ratował finanse swojego włoskiego właściciela Tupungato, michelangeloop / Shutterstock.com
Po Włoszech i Niemczech to polska część grupy Unicredit generuje największe zyski. Aż szkoda, że 15 lat temu sprzedaliśmy im ten bank.

Paweł, polski przewodnik po Mediolanie do swojego turystycznego programu zwiedzania miasta obowiązkowo dołącza przejazd obok dzielnicy biznesowej. To tu mieści się jeden z najwyższych włoskich drapaczy chmur Torre Unicredito, którego 84-metrowa szpica wbija się w widok na odległe Alpy. To finansowe centrum Włoch. – Włosi nie wierzą i zazwyczaj protestują słysząc, że nasz polski Pekao to jedna z najbardziej zyskownych części ich międzynarodowej korporacji finansowej. Wolą myśleć, że tylko sami sobie zawdzięczają sukces – śmieje się przewodnik.

I ma dużo racji. Po dobrym roku na polskim rynku bankowym Luigi Lovaglio, prezes Pekao ogłosił, że w tym roku jego bank powinien zarobić ok. 2,7 miliarda złotych (po 3 kwartałach ma już 490 mln euro). Reszta europejskich banków kontrolowanych przez włoską grupę Unicredit nie notuje sensacyjnych wzrostów. Włoska część finansowej korporacji w tym samym czasie zarobiła 2 mld euro. Hypovereinsbank - bogaty bank hipoteczny działający w południowych Niemczech zarobił niecałe 600 mln euro. W zestawieniu najbardziej dochodowych rynków bryluje Polska, a następnie liczone są drobniaki z Austrii, Węgier, Czech, Turcji i kilkunastu innych krajów.

Ile Polski we włoskim banku
Jeszcze bardziej polskie proporcje dotyczą wyceny wartości banków. Grupa Unicredit jest wyceniana na 135 mld złotych, a Pekao na blisko 49 mld. zł. Polski bank obsługuje aż 5 z 28 mln klientów grupy. Wychodzi więc na to, że dla dla włoskich menedżerów wcale nie jesteśmy jednym z 19 zagranicznych rynków, na których działa Unicredit, ale odpowiadamy za około jedną piątą ich międzynarodowego biznesu. Potwierdza to prezentacja grupy Unicredit z 2013 roku, gdzie polska część imperium wymieniana jest zaraz po Włoszech i Niemczech jako wyjątkowo zyskowna i o najmniejszych kosztach prowadzenia biznesu.
Z pocałowaniem rączki


Ze wszystkich zagranicznych inwestorów jacy kupowali nasze banki w latach 90., to Włosi zrobili najlepszy interes. – To była jedna z najbardziej udanych prywatyzacji. W dniu debiutu giełdowego przyniosła inwestorom 28 proc. zysku – twierdzą maklerzy Banku Ochrony Środowiska. W 1998 roku rząd Jerzego Buzka zdecydował się sprzedać pakiet akcji na giełdzie – po cenie 42 zł za walor. Rok później akcje jednak staniały i wtedy zakup pakietu 53 proc. akcji zadeklarowali Włosi z Unicredit. Od tamtego czasu wartość akcji wzrosła ponad 3 krotnie.

Pekao wcale nie był zacofanym i zapyziałym bankiem. Jako pierwszy utworzył w 1991 roku biuro maklerskie, które wprowadzało na giełdę prywatyzowane spółki. Również w Pekao wydano pierwszą kartę kredytową w Polsce – aby ją otrzymać klient musiał złożyć w skarbcu depozyt 20 tys. dolarów gotówce. Z kolei Eurokonto było pierwszym na rynku nowoczesnym pakietem produktów i usług z akceptowanym,i w całej europie euroczekami i elektronicznym dostępem.

– Włosi kupowali lokalny bank w dużym, ale biednym kraju z perspektywami. Dziś zacierają ręce, bo zyski z polskiego rynku zasilają kasę centrali – mówi jeden z byłych menedżerów Pekao. – Mało tego, kiedy w 2012 roku, gdy mówiło się o bankructwie włoskiego państwa, kolos chwiał się na nogach ogłaszając ponad 10 mld euro strat. To właśnie pieniądze polskich klientów – 1,4 mld złotych wypłacone jako dywidenda przyczyniły się do uratowania włoskiej grupy. A polski bank wyceniano na rynkach finansowych wyżej niż bank-matkę – dodaje.
Egzekutor
Kilkakrotnie bywało tak, że to Polacy swoimi oszczędnościami i opłaconymi odsetkami od kredytów ratowali włoski bank. W kryzysowym 2008 roku Komisja Nadzoru Finansowego domagała się od banków, by te zrezygnowały z wypłaty dywidendy. Mimo tych zaleceń, w 2008 roku Unicredit, właściciel Pekao SA, zadecydował o wypłacie 125 proc. zysku netto. Nie inaczej było pod koniec 2011 roku: – Banki muszą liczyć się z możliwością negatywnego wpływu na ich sytuację finansową, powinny monitorować zagrożenia i zapewnić odpowiedni bufor kapitałowy – wyjaśniał przewodniczący KNF. Jednak mimo groźnego kiwania palcem przez urzędnika państwowego nadzoru, kilka banków, w tym Pekao SA, wypłaciły dywidendę.

Luigi Lovaglio, obecny prezes Pekao SA słynie z twardych rządów. Przez wiele lat sterował on polskim bankiem z tylnego fotela, ukrywając się w cieniu nominalnych prezesów Jana Krzysztofa Bieleckiego czy Aldony Kameli-Sowińskiej.

– Nie chcę, żeby rentowność tego banku była za wszelką cenę najwyższa. Chcę stworzyć sytuację, która pozwoli bankowi dziś i za 100 lat być na tym rynku, utrzymać poziom zatrudnienia i wspierać gospodarkę – mówił Luigi Lovaglio,w jednym z nielicznych wywiadów. – Kiedy rynek rośnie, można blefować. Jeśli jest trudny, liczy się reputacja. Reputacja to jedno, a ryzyko kredytowe to drugie. Bank Pekao uchodzi za instytucję, która bardzo mocno "przeczołguje" chętnych na kredyty. A kiedy pojawiają się kłopoty, bardzo szybko przychodzi po zwrot swoich pieniędzy – dodał.

Pekao słynie z bezpardonowego traktowania firm, które wpadają w problemy. Tuż przed turniejem Euro 2012, kierowany przez Lovaglio Bank Pekao wypowiedział kredyty dwóm wielkim firmom budowlanym - PBG i Hydrobudowie, wbijając obu firmom duży gwóźdź do trumny. Do włoskiego prezesa przylgnęła wówczas łatka bezwzględnego egzekutora firm.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...