Historia PiSana na nowo. "Polska totalitarna" planem prezesa na detronizację Bronisław Komorowskiego

PiS uznał, że jedyną szansą na dobry wynik Andrzeja Dudy jest stworzenie iluzji życia w totalitayzmie.
PiS uznał, że jedyną szansą na dobry wynik Andrzeja Dudy jest stworzenie iluzji życia w totalitayzmie. Fot. Jacek Marczewski / Agencja Gazeta
– Prezydent Komorowski od jakiegoś czasu wyraźnie dąży do tego, żeby w Polsce rządzić przy pomocy przymusu – mówi Jarosław Kaczyński. Joachim Brudziński, jego najbliższy współpracownik, wprost nazywa władzę "totalitarną". To nowa strategia PiS: najwyraźniej uznali, że jedyną szansą na sukces w wyborach prezydenckich jest sprawienie wrażenia, że żyjemy w militarystycznym państwie terroru. Z Bronisławem Komorowskim na czele.


Ostry język to nic nowego u najważniejszych polityków PiS. Jednak po wyborach samorządowych znacznie zwiększył się ciężar gatunkowy zarzutów stawianych przez członków największej partii opozycyjnej. Dotychczas były to ataki personalne, wymierzone w Donalda Tuska i innych polityków koalicji rządzącej. Obrywało się ministrom, marszałkom, partiom. Mówiono o “postkomunie”, strażnikach poprzedniego systemu”, “mentalności komunistów”. To poważne zarzuty, ale mieszczące się w granicach ostrego sporu politycznego w Polsce.


PiS vs. policja
Teraz jednak PiS zaczyna wprost atakować państwo, jego służby i instytucje. Taką szarżę urządza Jarosław Kaczyński w najnowszym wywiadzie dla prawicowego serwisu Niezalezna.pl.

Jako jeden z zarzutów wobec władzy prezes PiS podnosi bronienie policji przez rządzących. Coś, co powinno być normą w państwie jest według prezesa podlizywaniem się jednostkom siłowym. – Wcześniej również Donald Tusk przy każdym skandalu związanym z działaniami policji udzielał im publicznie wsparcia. System już ma świadomość, że w pewnym momencie być może trzeba się będzie bronić siłą, dlatego uważa, że warto mieć aparat siłowy po swojej stronie – mówi prezes PiS.


Ramię w ramię z narodowcami
To znacząca zmiana, bo dotychczas wrogiem policji byli narodowcy, trudniący się demolowaniem miasta dla uczczenia 11 listopada. Teraz PiS staje obok nich w jednym szeregu. Pozostaje czekać, aż weźmie do ręki kawałek kostki brukowej.


Słowa Kaczyńskiego to jasne nawiązanie do junty Wojciecha Jaruzelskiego, która 13 grudnia wyprowadziła na ulice wojsko, bo czuła napór “Solidarności”. Dzisiaj podobnych metod ma się chwytać Platforma. Prezes nie był tylko łaskaw określić czy opozycja zostanie spacyfikowana już 13 grudnia, czy też po wyborach prezydenckich, a może dopiero parlamentarnych.

Zatopić Komorowskiego
Wprost o totalitarzymie mówi Joachim Brudziński, szef Komitetu Wykonawczego PiS, jeden z najbliższych współpracowników prezesa. – Z tak totalitarną władzą nie sposób żyć – stwierdził niedawno w Polskim Radiu.

Poza rządem atakowany jest też Bronisław Komorowski. – Od jakiegoś czasu wyraźnie dąży do tego, żeby w Polsce rządzić przy pomocy przymusu, na co wskazują choćby zmiany odnoszące się do prawa do pokojowego demonstrowania poglądów – mówi Kaczyński, nawiązując do nowelizacji ustawy o zgromadzeniach publicznych, która próbowała zakazać zakrywania twarzy.

Jedyna szansa
Co ciekawe, PiS sam (i słusznie) zapowiada usuwanie ze swojej demonstracji ukrywających swoją tożsamość. Ale jeśli robi to Komorowski, to już pełzająca stalinizacja. Prezydent powinien się jednak przyzwyczaić do takich ataków, bo to właśnie w jego jest wymierzona nowa strategia PiS. Po wyborach samorządowych kolejne są prezydenckie, zostało do nich pół roku.

PiS szybko zaczął kampanię, bo ma do wypromowania kandydata znacznie mniej popularnego niż Komorowski czy sam Kaczyński. Pierwsze przecieki na temat założeń kampanii wyborczej nie dają Dudzie szans na sukces. Jak pisała Kamila Baranowska w "Do Rzeczy" PiS chce atakować Komorowskiego za... myślistwo. Tradycyjny, wiejski elektorat będzie zachodził w głowę "o co oni się go czepiają, u nas każdy tak robi".

Dlatego szansy na skuteczne pozyskanie głosów PiS upatruje w przekonaniu nas, że jeśli w 2015 roku nie dokona się wymiana władzy, grozi nam reżim wojskowy, zamordyzm i całkowite odebranie praw politycznych.

Chyba znowu ktoś stwierdził, że "ciemny lud to kupi".