Radosław Sikorski twierdził, że media nie są fair względem poselskich wyjazdów
Radosław Sikorski twierdził, że media nie są fair względem poselskich wyjazdów Fot. Sławomir Kamiński / AG

Marszałek Sejmu nie może podać szczegółów wyjazdów z publicznych pieniędzy, bo nie ma w polskim prawie obowiązku prowadzenia takiej ewidencji. Jego zdaniem, każdy poseł będzie miał trudność z udowodnieniem swojej rzetelności. – Atmosfera domniemania winy wobec polityków w mediach nie jest fair. Możemy dyskutować o reformie systemu, ale nie można obwiniać posłów, że postępują zgodnie z przepisami – mówił Radosław Sikorski w TVN24.

REKLAMA
– Gdyby politycy zachowywali się fair, media pewnie nie byłyby takie dociekliwe – odpowiedziała Sikorskiemu dziennikarka i pytała jak to możliwe, że mając ochronę BOR, wyjeździł w ciągu 7 lat 80 tys. kilometrów? Przypomniała, że Ewa Kopacz i Donald Tusk jeździli w tym samym czasie z BOR-em i nie wydawali publicznych pieniędzy na benzynę.
– BOR-u nie ma się 24 godziny na dobę – mówił Radosław Sikorski – BOR potwierdził, że kilkadziesiąt razy rezygnowałem z ochrony i jechałem sam samochodem. (...) Poseł nie pełni swoich obowiązków tylko w Warszawie, do mojego okręgu wyborczego jest 330 km i jeszcze trzeba po nim pojeździć – tłumaczył.
Ile i gdzie dokładnie jeździł nie potrafił jednak podać. – Rozważamy wprowadzenia logów dla każdego samochodu, ale na razie tego nie ma – mówił w "Faktach po Faktach".
Marszałek podkreślił też, że posłowie Mariusz Błaszczak i Adam Hofman atakują go za swoje problemy. – To desperacka próba odwrócenia kota ogonem – stwierdził. Wyliczył w telewizyjnym studio, że posłanka Kempa wyjeździła w 2 lata 61 tysięcy złotych, a poseł Jasiński w tym samym czasie pobrał za benzynę 51 tysięcy złotych. Kolenda-Zaleska zwróciła mu wtedy uwagę, że robi dokładnie to samo, co zarzuca "trójce z Madrytu".
"Ja nie mam zdania na temat tortur"
Sikorski w "Faktach po Faktach" komentował też pomysł, by Aleksandra Kwaśniewskiego i Leszka Millera postawić przed Trybunałem Stanu za zezwolenie na przetrzymywanie amerykańskich więźniów na polskim terytorium.
– Politycy SLD są moimi przeciwnikami politycznymi, ale uważam, że wtedy działali w stanie wyższej konieczności, Wyszło niepachnąco. (...) Dzisiaj bym takiej decyzji nie podjął. Wtedy, nie wiem – mówił Sikorski, podkreślając, że teraz Polska nie jest już w tak ciężkiej sytuacji i potrafi powiedzieć Stanom Zjednoczonym "nie".