
- Dla mnie jest jasne, że to była interwencja Watykanu - mówił w "Tomasz Lis na żywo" marszałek Senatu Bogdan Borusewicz o nagłym wycofaniu poparcia części biskupów dla organizowanego przez Prawo i Sprawiedliwość "Marszu w Obronie Demokracji i Wolności Mediów". Z informacji marszałka wynika, iż upartyjnienie Kościoła w Polsce sprawiło, że dopiero drugi raz w historii papież zdecydował się tak stanowczo upomnieć hierarchów znad Wisły.
REKLAMA
- Watykan pokazał pewną nieprzekraczalną granicę. Myślę, że to da wiele do myślenia naszemu Episkopatowi - mówił Bogdan Borusewicz goszcząc w poniedziałkowym programie "Tomasz Lis na żywo" na antenie TVP 2. Jeden z legendarnych przywódców opozycji w okresie PRL ocenił, iż organizowanie demonstracji w rocznicę 13 grudnia i próba tworzenia analogii miedzy tamtym czasem a chwilą obecną jest ze strony Jarosława Kaczyńskiego nieuczciwe.
Jednocześnie Bogdan Borusewicz podkreślił w rozmowie z Tomaszem Lisem, że na całe szczęście sobotni "Marsz w Obronie Demokracji i Wolności Mediów" nie przypominał "Marszu Niepodległości" i uczestniczący w nim sympatycy prawicy ograniczyli się tylko do obraźliwych dla dawnych opozycjonistów i obecnych przywódców okrzyków.
- Ta demonstracja nie podpali kraju - stwierdził marszałek Senatu. Jego zdaniem, PiS z pełną premedytacją podgrzał jednak emocje, by w ten sposób szybko rozpocząć swoje przygotowania do zbliżających się wyborów prezydenckich i parlamentarnych.
- Jest grupa ludzi, która każdemu hasłu da wiarę. Przywódcy PiS są w stanie manipulować tymi masami - mówił Bogdan Borusewicz. - Kwestionowanie wyborów, to kwestionowanie demokracji w Polsce. To się będzie powtarzało, dopóki PiS nie wygra wyborów - dodał.
