
Słuchanie o tym, jak i dlaczego złe są Polki, robi się już naprawdę bardzo męczące. Te, które mają dzieci nieustannie krytykuje się za to, jak je wychowują i za to, że o siebie nie dbają. Te, które dzieci nie mają też muszą stawić czoła solidnej dawce nienawiści. Bo przecież co to za kobieta, która matką być nie chce?
Upierdliwość społeczna to jedno, ale nagonka na matki jaką się w ostatnich miesiącach z niezdrowym wręcz zaangażowaniem uskutecznia to drugie. Nie minęło jeszcze kilka miesięcy od głośnego tekstu Marii Kowalczyk „Z odrostem i nadwagą. Jak wygląda naprawdę matka-Polka?”, a w sieci już krążą kolejne nagany dla zaniedbanych matek. I na forach i w serwisach informacyjnych. Że same takie brzydkie, a jedyne, o co dbają, to by nikt im nie przyłożył za karmienie malucha piersią w miejscu publicznym.
Nie usprawiedliwiam zaniedbanych kobiet tak samo jak nie usprawiedliwiam zaniedbanych mężczyzn. Niezależnie od tego czy są rodzicami czy nimi nie są. Dobrze byłoby jednak, gdybyśmy nauczyli się w końcu bardziej ważyć i nasze sądy i nasze słowa. Bardzo łatwo jest zionąć – zgodnie ze zwyczajem polskich internautów – nienawiścią w kierunku tego, co nam się nie podoba. Grozić i straszyć, że skoro młode matki o siebie nie dbają, to ich mężowie lada dzień je opuszczą i rzucą się w ramiona zniewalających kobiet sukcesu o perfekcyjnym ciele, fryzurze i makijażu, w którym ów ideał występuje dwadzieścia cztery godziny na dobę.
Czasami warto zejść na ziemię i zobaczyć, że to jest po prostu niewykonalne. Chcecie, żebyśmy były piękne, zgrabne i pachnące? Zacznijcie nam pomagać. Bierzcie przykład z takich mężczyzn jak mój mąż, który gotuje, robi zakupy i kąpie naszego synka. Niech to będzie drobiazg: spacer z dzieckiem czy odrabianie z nim lekcji. A może przygotowanie kolacji dla całej rodziny? Każda pomoc jest na wagę złota. Być może wtedy twojej partnerce na nowo zechce się pięknieć dla ciebie i dla siebie, bo przez chwilę o sobie pomyśli. W ciągu dnia naprawdę nie ma na to nawet minuty. Czytaj więcej
Każdy rodzic, zwłaszcza małego dziecka, ma prawo być zmęczony, ma prawo nie zdążyć kupić sobie najmodniejszych ciuchów i ma prawo – w przypadku kobiet – nie zdążyć wykonać sobie perfekcyjnego makijażu. Bo w rodzicielstwie nie chodzi o to, by być trendy tylko o to, by wychować szczęśliwe dziecko, a przy tym samemu o własne szczęście dbać. Z makijażem czy bez – to już zależy od nas samych.
Obrywa się jednak nie tylko matkom. Równie dotkliwie dostaje się także tym kobietom, które z macierzyństwa zrezygnują. Czy to dlatego, że nie spotkały odpowiedniego partnera a samotne macierzyństwo ich nie pociąga czy też dlatego, że ponad wszystko kochają swoją pracę czy najzwyczajniej w świecie dlatego, że nic ich w macierzyństwie nie kręci. Głośno na ten temat wypowiadała się niedawno amerykańska aktorka Jennifer Aniston.
Dlaczego kobieta powinna rodzić dzieci? Ponieważ do tego została stworzona. Żeby być matką. Została powołana do rodzenia dzieci, opiekowania się nimi i kochania ich miłością bezwarunkową. I każda kobieta za tym tęskni, choć czasem lęki, zranienia czy inne przykre doświadczenia odwodzą ją od owych tęsknot. Jeśli kobieta nie chce mieć dzieci, to znaczy, że coś jest nie tak i trzeba to naprawić. A nie, że jest to stan normalny i pożądany. (…) Kobieta powinna rodzić dzieci. To dla niej zaszczyt, najwspanialszy dar od Boga, włączający ją w akt stworzenia. (…) Problem tkwi w tym, że współczesna kobieta nie jest wychowywana do dzielności, a przy tym do dzietności. A żeby być matką, trzeba być kobietą dzielną. Czytaj więcej
