Matki w Polsce muszą być tak idealne, jak idealna jest chyba tylko lalka Barbie. Uwaga: Zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu.
Matki w Polsce muszą być tak idealne, jak idealna jest chyba tylko lalka Barbie. Uwaga: Zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu. Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta

Słuchanie o tym, jak i dlaczego złe są Polki, robi się już naprawdę bardzo męczące. Te, które mają dzieci nieustannie krytykuje się za to, jak je wychowują i za to, że o siebie nie dbają. Te, które dzieci nie mają też muszą stawić czoła solidnej dawce nienawiści. Bo przecież co to za kobieta, która matką być nie chce?

REKLAMA
Wszechobecna krytyka zaczyna się właściwie jeszcze w okresie ciąży. Kobieta już wtedy może się przyzwyczajać do świadomości, że dziecko, które nosi pod sercem to nie tylko jej upragniony maluch, ale też obywatel Polski, za którego kraj czuje się odpowiedzialny. Starsze i młodsze panie z lubością pouczają ciężarne o tym, co powinny jeść a czego nie, czy warto brać witaminy i jak należy dać dziecku na imię.
Pouczają, dodajmy, o nic nie pytane i do rozmowy nie prowokowane. A gdy – mniej lub bardziej – zbłądzisz w ciągu dziewięciomiesięcznej drogi do rozwiązania, nie omieszkają ci o tym przypomnieć. I tak na przykład, z obserwacji i autopsji znam scenariusz, w którym doświadczone życiem i macierzyństwem obywatelki podchodzą do kobiety będącej w ósmym czy dziewiątym miesiącu ciąży i z niesmakiem tłumaczą jej, że taki brzuch to trzeba ukrywać a nie eksponować mówiąc np. „Nie wstyd pani tak z tym brzuchem na wierzchu chodzić?”. Cóż, nawet jeśli, to trudno go przecież na wierzchu nie nosić.
Potem jest już tylko gorzej. Gdy malec się rodzi, trzeba jeszcze liczyć się z tym, że na codziennych spacerach będziemy słuchać uwag, że dziecko jest źle ubrane, że na wyjście z domu za zimno, że wózek nie taki jak trzeba, że matka nie umalowana i w ogóle gruba jakaś.
Nie bądźmy upierdliwi
Upierdliwość społeczna to jedno, ale nagonka na matki jaką się w ostatnich miesiącach z niezdrowym wręcz zaangażowaniem uskutecznia to drugie. Nie minęło jeszcze kilka miesięcy od głośnego tekstu Marii Kowalczyk „Z odrostem i nadwagą. Jak wygląda naprawdę matka-Polka?”, a w sieci już krążą kolejne nagany dla zaniedbanych matek. I na forach i w serwisach informacyjnych. Że same takie brzydkie, a jedyne, o co dbają, to by nikt im nie przyłożył za karmienie malucha piersią w miejscu publicznym.
logo
Fot. forum.gazeta.pl
Najbardziej jednak urzekają mnie wpisy bezdzietnych kobiet. A te – niestety – hurtowo wykazują się nie tylko brakiem wyobraźni, ale i zwykłej ludzkiej empatii wypominając matkom, że są zwykłymi leniwymi, zaniedbanymi babsztylami, które jedno co potrafią doskonale to marudzić.
logo
Fot. forum.gazeta.pl
Mam masę znajomych matek, młodszych i starszych, takich przed 30tką i takich bliżej 40tki. Żadna z nich nie ma na głowie odrostów, wszystkie wróciły do formy sprzed ciąży, każda na spacer, spotkanie czy do pracy chodzi umalowana, choć często potwornie zmęczona.
Warto o siebie dbać, ale...
Nie usprawiedliwiam zaniedbanych kobiet tak samo jak nie usprawiedliwiam zaniedbanych mężczyzn. Niezależnie od tego czy są rodzicami czy nimi nie są. Dobrze byłoby jednak, gdybyśmy nauczyli się w końcu bardziej ważyć i nasze sądy i nasze słowa. Bardzo łatwo jest zionąć – zgodnie ze zwyczajem polskich internautów – nienawiścią w kierunku tego, co nam się nie podoba. Grozić i straszyć, że skoro młode matki o siebie nie dbają, to ich mężowie lada dzień je opuszczą i rzucą się w ramiona zniewalających kobiet sukcesu o perfekcyjnym ciele, fryzurze i makijażu, w którym ów ideał występuje dwadzieścia cztery godziny na dobę.
Tak, to naprawdę dobry sposób na to, by kobiety zmotywować i zachęcić do troski o siebie... Zwłaszcza, że nikt w tym wszystkim nie wpadł na to, że brak troski o siebie często wynika po prostu z braku czasu, a to z kolei jest bezpośrednim skutkiem braku pomocy ze strony mężczyzny właśnie.
Maria Kowalczyk, MamaDu.pl

Czasami warto zejść na ziemię i zobaczyć, że to jest po prostu niewykonalne. Chcecie, żebyśmy były piękne, zgrabne i pachnące? Zacznijcie nam pomagać. Bierzcie przykład z takich mężczyzn jak mój mąż, który gotuje, robi zakupy i kąpie naszego synka. Niech to będzie drobiazg: spacer z dzieckiem czy odrabianie z nim lekcji. A może przygotowanie kolacji dla całej rodziny? Każda pomoc jest na wagę złota. Być może wtedy twojej partnerce na nowo zechce się pięknieć dla ciebie i dla siebie, bo przez chwilę o sobie pomyśli. W ciągu dnia naprawdę nie ma na to nawet minuty. Czytaj więcej

Lukrowane dzieci
Każdy rodzic, zwłaszcza małego dziecka, ma prawo być zmęczony, ma prawo nie zdążyć kupić sobie najmodniejszych ciuchów i ma prawo – w przypadku kobiet – nie zdążyć wykonać sobie perfekcyjnego makijażu. Bo w rodzicielstwie nie chodzi o to, by być trendy tylko o to, by wychować szczęśliwe dziecko, a przy tym samemu o własne szczęście dbać. Z makijażem czy bez – to już zależy od nas samych.
Jakiś czas temu także Martyna Wojciechowska zwróciła uwagę na problem bycia matką superbohaterką. "Prawie nie poświęcam uwagi sobie, mam mało czasu na treningi, kosmetyczkę czy masaż, a kiedyś robiłam to regularnie. Ważę w związku z tym 10 kilo więcej, ale brak mi zapału, żeby się tym poważnie zająć" – przyznała Wojciechowska w wywiadzie dla "Wysokich Obcasów Extra".
logo
Martyna Wojciechowska. Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta
Zaznaczyła jednak, że ma świadomość, iż nie można być równocześnie zrealizowaną zawodowo, w macierzyństwie i jeszcze wyglądać jak z okładki magazynu. Z jej opinią zgodziła się aktorka Aleksandra Woźniak, która w rozmowie z naTemat podkreśliła, że nie żałuje poświęcenia kariery dla rodziny, bo to dzieci stały się dla niej priorytetem. Nie oznacza to jednak, że zrezygnowała całkowicie z siebie. Starała się znaleźć równowagę.
Lukrowane dzieci polukrowanych matek królują na ekranach telewizorów i wspaniałych reklamowych billboardach od lat. Królują tym bardziej ochoczo w przedświątecznym okresie. Urocze małe modelki ubrane w najmodniejsze ciuszki, czyste, grzeczne, uśmiechnięte przytulają się do nie mniej uroczych i wypielęgnowanych matek. Piękne? A jakże. Ale niestety nieprawdziwe. I tego właśnie nie mogą chyba odżałować autorzy licznych artykułów, w których wzywają nieszczęsne – niezmiennie od lat – do nieustannej pogodni za ideałem.
Druga strona medalu
Obrywa się jednak nie tylko matkom. Równie dotkliwie dostaje się także tym kobietom, które z macierzyństwa zrezygnują. Czy to dlatego, że nie spotkały odpowiedniego partnera a samotne macierzyństwo ich nie pociąga czy też dlatego, że ponad wszystko kochają swoją pracę czy najzwyczajniej w świecie dlatego, że nic ich w macierzyństwie nie kręci. Głośno na ten temat wypowiadała się niedawno amerykańska aktorka Jennifer Aniston.
logo
Jennifer Aniston. Fot. www.shutterstock.com
W wywiadzie udzielonym magazynowi „Allure” 45-letnia Aniston przyznała, że dwa pytania, jakie zadawano jej najczęściej w ciągu całej filmowej kariery to „Czy jest pani w ciąży?” i „Kiedy będzie pani w ciąży?”. – Presja, jaką wywiera się na kobiety, by ustatkowały się i założyły rodzinę – szczególnie te pozostające na medialnym świeczniku – jest co najmniej niestosowna – stwierdziła aktorka. – Często spotykam się ze stwierdzeniem, że kobieta nie będąca matką jest niespełnioną egoistką. Z całego serca sprzeciwiam się więc temu, by moją wartość jako kobiety mierzono wyznacznikiem macierzyństwa.
Na polskim podwórku jest podobnie. A zatem - masz dziecko? Bądź jak Barbie. Nie masz go? Idź się leczyć. A jak zostały ci jeszcze jakieś wątpliwości dotyczące tego czy kobieta powinna koniecznie mieć dzieci, rozwieje je ostatecznie lektura chociażby serwisu Fronda.pl.
Fronda.pl

Dlaczego kobieta powinna rodzić dzieci? Ponieważ do tego została stworzona. Żeby być matką. Została powołana do rodzenia dzieci, opiekowania się nimi i kochania ich miłością bezwarunkową. I każda kobieta za tym tęskni, choć czasem lęki, zranienia czy inne przykre doświadczenia odwodzą ją od owych tęsknot. Jeśli kobieta nie chce mieć dzieci, to znaczy, że coś jest nie tak i trzeba to naprawić. A nie, że jest to stan normalny i pożądany. (…) Kobieta powinna rodzić dzieci. To dla niej zaszczyt, najwspanialszy dar od Boga, włączający ją w akt stworzenia. (…) Problem tkwi w tym, że współczesna kobieta nie jest wychowywana do dzielności, a przy tym do dzietności. A żeby być matką, trzeba być kobietą dzielną. Czytaj więcej

I na koniec jeszcze jedno. Niezwykle interesującym jest fakt, że jak dotąd nikt nawet nie spróbował rozliczyć z niedbalstwa ojców-flejtuchów. Nikt nie wypomniał też nigdy żadnemu znanemu mężczyźnie bezdzietności.