
We wtorek media obiegła informacja o kolejnych podróżujących posłach, na których doniesiono do prokuratury. W jednym ze złożonych zawiadomień padło nazwisko Beaty Kempy, które powielono następnie w notach prasowych. W związku z tym posłanka wydała oświadczenie, podkreślając, że zestawienie jej przypadku z przypadkiem Radosława Sikorskiego jest „insynuacją i nadużyciem”.
W swoim oświadczeniu Beata Kempa wyliczyła, co odróżnia jej sytuację od tej, w jakiej znajduje się marszałek Sejmu Radosław Sikorski.
Beata Kempa
– Próby zestawienia obu przypadków jako analogicznych będę traktowała jako naruszenie mojego dobrego imienia i dóbr osobistych – oświadczyła wiceprzewodnicząca Klubu Parlamentarnego Sprawiedliwa Polska.
Nazwisko Kempy pada w jednym z zawiadomień, jakie złożyły w prokuraturze osoby prywatne. W zawiadomieniu wymieniono także Marka Kuchcińskiego, Wojciecha Jasińskiego, Krzysztofa Jurgiela, Karola Karskiego, Bolesława Piechę oraz Sławomira Kłosowskiego.
Podczas pracy w ministerstwach lub Prezydium Sejmu wymienieni politycy mieli pobierać w Kancelarii Sejmu zwroty za podróże odbyte autem prywatnym, choć w tym czasie przysługiwały im samochody służbowe. W środę prokuratura wszczęła śledztwo w tej sprawie. Śledztwo obejmuje rozliczenia 11 posłów, w tym Radosława Sikorskiego, Sławomira Neumanna i Krystyny Pawłowicz.
