
Premier Ewa Kopacz zamierza powołać cztery posłanki Platformy Obywatelskiej na stanowiska pełnomocniczek w resortach edukacji, infrastruktury, skarbu i zdrowia. Krytykują Kopacz ws. powołania pełnomocniczek. Politycy PO bronią. "Pani premier ma wiele koleżanek"
Plan ten spotkał się z krytyką Prawa i Sprawiedliwości. Zdaniem Jacka Sasina, w ten sposób premier paradoksalnie wyrazi wotum nieufności wobec ministrów, których sama powołała. – To absurdalne, że pani premier powołuje pełnomocników do realizacji obietnic z expose, a nie powierza tych spraw swoim ministrom. To brak zaufania! – komentuje Sasin.
Według niego, decyzja Kopacz o powołaniu pełnomocniczek w rządzie jest co najmniej dziwna. – Tym bardziej, że pani premier kształtowała tę Rade Ministrów, powoływała sama te osoby na stanowiska ministerialne, więc dzisiaj mianując tych pełnomocników wyraża wotum nieufności wobec tych osób, które tymi resortami kierują – tłumaczy były kandydat PiS na prezydenta Warszawy.
Atakowaną przez Sasina premier bronią partyjne koleżanki. Zdaniem Iwony Śledzińskiej-Katarasińskiej z PO, plany Kopacz są zupełnie zrozumiałe, ponieważ "koleżanek pani premier ma bardzo wiele". Jak podkreśla Śledzińska-Katarasińska, sama jest koleżanką Kopacz, a mimo to nie wchodzi w skład jej gabinetu. Tym samym posłanka PO odpowiada na sugestie, jakoby wszystkie zaufane szefowej rządu otrzymały od niej ministerialne stanowiska.
Przypomnijmy: pełnomocnikami Prezesa Rady Ministrów do spraw realizacji konkretnych punktów z exposé Ewy Kopacz będą: Krystyna Skowrońska w Ministerstwie Skarbu Państwa, Beata Małecka-Libera w Ministerstwie Zdrowia, Urszula Augustyn w Ministerstwie Edukacji Narodowej oraz Elżbieta Pierzchała w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju.
Źródło: RMF FM
