
Gdy kilka lat temu rozpoczęto przekształcanie dawnych terenów Stoczni Gdańskiej w zupełnie nową, centralną dzielnicę Gdańska, wiele mówiono o planach stworzenia tam klimatu znanego z Walencji czy Liverpoolu. Dziś z tych ambitnych planów zostało niewiele. Podobnie, jak z legendarnego stoczniowego krajobrazu Gdańska, który znika ostatnimi czasy wręcz z dnia na dzień.
REKLAMA
Deweloperzy to nie dżentelmeni...
O historyczną tkankę, w której rodziła się pierwsza "Solidarność" zaczęto w Gdańsku drżeć już wówczas, gdy rozpoczęła się budowa Nowej Wałowej. Z wąskiej ulicy oddzielającej tereny stoczniowe od Głównego Miasta zaczęto tworzyć arterię, która zapewni płynny ruch na Młodym Mieście - dzielnicy, w którą zamienić ma się w najbliższych latach większość dawnej Stoczni Gdańskiej
O historyczną tkankę, w której rodziła się pierwsza "Solidarność" zaczęto w Gdańsku drżeć już wówczas, gdy rozpoczęła się budowa Nowej Wałowej. Z wąskiej ulicy oddzielającej tereny stoczniowe od Głównego Miasta zaczęto tworzyć arterię, która zapewni płynny ruch na Młodym Mieście - dzielnicy, w którą zamienić ma się w najbliższych latach większość dawnej Stoczni Gdańskiej
Już wówczas pisaliśmy w naTemat o zagrożeniu dla stoczniowych dźwigów, bez których trudno wyobrazić sobie Gdańsk. Istniała obawa, że spokojni możemy być chyba tylko o pomnik Poległych Stoczniowców, czyli słynne gdańskie Trzy Krzyże. Budowlańcom na drodze stanął już jednak nie mniej słynny od pomnika mur stoczniowy z grafiką Iwony Zając, w którą wplecione były przejmujące historie gdańskich stoczniowców. Mur zburzono i zaczęto brać się za demontaż dźwigów.
Wówczas Antoni Pawlak, rzecznik prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza zapewniał jednak, że o najbardziej charakterystyczne żurawie nie należy się bać, bo miasto zawarło z inwestorami i tymi stoczniami, które wciąż dźwigi wykorzystują "dżentelmeńską umowę". – Dżentelmeńskie umowy czasem w biznesie się sprawdzają. Jednak tam, gdzie istnieje strona społeczna i publiczne pieniądze, powinniśmy być raczej zwolennikami transparentnych umów – ostrzegał w rozmowie z naTemat Janusz Chilicki z inicjatywy "Dźwignij Gdańsk - NIE dla burzenia Stoczni Gdańskiej".
Już kilka tygodni później samego Pawła Adamowicza zaskoczyła informacja, iż Stocznia Gdańsk niespodziewanie sprzedała kilka niepotrzebnych jej już dźwigów. W październiku ubiegłego roku miasto postanowiło więc dalej nie ryzykować. Gdańsk kupił swój pierwszy dźwig i zaczął zbierać środki na kolejne. Najskuteczniej na ratunek historycznemu krajobrazowi na początku października tego roku przyszedł jednak Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku, który potwierdził, iż dźwigi to zabytki i muszą podlegać ochronie konserwatorskiej.
Bitwa o dźwig to za mało
Stoczniowy klimat miasta tworzą jednak nie tylko one. Pierwsze projekty Młodego Miasta zakładały, że tuż obok centrum powstanie intrygująca dzielnica loftów, adaptowanych z dawnych hal produkcyjnych i budynków administracyjnych stoczni. Charakterystyczna industrialna zabudowa z czerwonej cegły miała być podstawą wszelkich nowych planów. To z tego powodu tak, a nie inaczej zaprojektowano przecież kontrowersyjną, "rdzawą" elewację Europejskiego Centrum Solidarności.
Stoczniowy klimat miasta tworzą jednak nie tylko one. Pierwsze projekty Młodego Miasta zakładały, że tuż obok centrum powstanie intrygująca dzielnica loftów, adaptowanych z dawnych hal produkcyjnych i budynków administracyjnych stoczni. Charakterystyczna industrialna zabudowa z czerwonej cegły miała być podstawą wszelkich nowych planów. To z tego powodu tak, a nie inaczej zaprojektowano przecież kontrowersyjną, "rdzawą" elewację Europejskiego Centrum Solidarności.
Po zakończeniu budowy Nowej Wałowej, otwarciu ECS i udostępnieniu części postoczniowych terenów, latem zaroiło się tam od ciekawych spotkania z historyczną tkanką turystów i mieszkańców Trójmiasta. Dobrze, jeśli zrobili tam sobie kilka pamiątkowych zdjęć, bo po grudniowej serii rozbiórek po dawnym, stoczniowym Gdańsku niewiele zostaje.
Na twarde rozprawienie się z przeszłością postawił inwestor Drewnica Development, który jedną z hal, gdzie rodziła się "Solidarność" zburzył 13 grudnia, w... 33. rocznicą wybuchu stanu wojennego. W innych dniach zniknęło kilka kolejnych zabudowań i dawna stocznia przypomina coraz bardziej puste pole w środku miasta.
Bezsilne miasto
O co chodzi? Oczywiście o pieniądze. Już przed rokiem Janusz Chilicki z "Dźwignij Gdańsk" ujawniał w rozmowie z naTemat, że w planach zagospodarowania przestrzennego Młodego Miasta zostały wpisane nie tylko miejsca takie, jak ECS, ale również centrum handlowe większe od wrzeszczańskiej Galerii Bałtyckiej (jednego z największych tego typu obiektów w kraju).
O co chodzi? Oczywiście o pieniądze. Już przed rokiem Janusz Chilicki z "Dźwignij Gdańsk" ujawniał w rozmowie z naTemat, że w planach zagospodarowania przestrzennego Młodego Miasta zostały wpisane nie tylko miejsca takie, jak ECS, ale również centrum handlowe większe od wrzeszczańskiej Galerii Bałtyckiej (jednego z największych tego typu obiektów w kraju).
Zmiany, które zachodzą w krajobrazie Gdańska to jednak nie tylko historia o zadeptywaniu historii i mocy wielkich pieniędzy, którymi obracają deweloperzy, ale także o niedoskonałym prawie. Prezydent Gdańska nie ma bowiem żadnych prawnych narzędzi, którymi mogły zmusić inwestorów do większej wrażliwości wobec przeszłości i tkanki miejskiej.
Pawłowi Adamowiczowi w świetle ostatnich wydarzeń pozostało tylko ubolewać nad tym wraz z innymi mieszkańcami... " Sporo widziałem terenów poprzemysłowych, które zostały zamienione w nowe inwestycje. Wszędzie zachowuje się co ciekawsze fragmenty i co cenniejsze, budując i komponując z nimi nowe budynki. Mam nadzieję, że tak będzie i na terenie postoczniowym. Na razie nie widać wielkiego zainteresowania, a szkoda" - napisał prezydent na Facebooku tuż po ostatnich wyburzeniach.
