
30 września 2005 roku duńska gazeta „Jyllands-Posten”pod tytułem „12 twarzy Mahometa” opublikowała karykatury proroka. Wybuchł międzynarodowy skandal. Najpierw oburzyli się muzułmanie w Danii, później – na całym świecie. Wybuchły protesty, podczas których palono duńskie flagi. Duńscy immamowie podróżowali na Bliski Wschód, gdzie pokazywali bluźniercze karykatury i podjudzali do protestów. Doszło do ataków na duńskie i europejskie misje dyplomatyczne, w wyniku których zginęło w sumie ponad 200 osób. Ówczesny duński premier Anders Fogh Rasmussen nazwał sytuację „najgorszym incydentem w stosunkach międzynarodowych po II wojnie światowej”. To było duńskie „Charlie Hebdo”.
Tarcia oczywiście nie zniknęły. W liczącej niecałe sześć milionów mieszkańców Danii prawie 300 tysięcy to muzułmanie. Problemy były, są i będą – ich skala jest jednak o wiele mniejsza niż w innych krajach z dużymi mniejszościami muzułmańskimi. Pamiętamy kontrowersje dotyczące choinek w miasteczku Kokkedal – kiedy społeczność muzułmańska sprzeciwiała się ich finansowaniu – debatę o chustach czy mięsie halal w szkołach. Kilkuset duńskich obywateli walczy w szeregach ISIS (ostatni sondaż pokazuje, że na każdy milion mieszkańców Danii przypada 100 bojowników kalifatu). Z sondażu Instytutu Gallupa przeprowadzonego na zlecenie gazety „Berlingske” wynika, że co trzeci Duńczyk uważa, iż Dania jest zbyt tolerancyjna w odniesieniu do mniejszości muzułmańskich.
Wdrażanie systemu prewencyjnego, nazwanego SSP (schools –social services – police) rozpoczęło się około 2008 roku. Dodatkowo władze lokalne współpracują z tymi państwowymi. To nowatorskie podejście do kwestii integracji mniejszości muzułmańskich i ich funkcjonowania w obrębie europejskich społeczeństw – i trudno oprzeć się wrażenie, że tego właśnie zabrakło we Francji, kiedy doszło do sytuacji, gdy płonęły przedmieścia, a następnie do jeszcze większej eskalacji problemu. Duńczycy zapobiegają, integrują, ale jednocześnie mają szeroko otwarte uszy, a służby – niezmiennie czujne.
Wyciągnęliśmy wnioski, musimy być zawsze gotowi. I od tamtej pory tak jest. Nauczyliśmy się także, że integracja nie polega tylko na pracy i edukacji, ale także na wartościach. Wśród radykałów jest wielu dobrze wykształconych młodych ludzi.
W ubiegłym roku Dania przyjęła także dość kontrowersyjny program integracji powracających do kraju dżihadystów. Dostają opiekę lekarską i psychologiczną oraz pomoc w znalezieniu pracy i podjęciu edukacji, a ponadto rodziny tych, którzy wyjechali, by walczyć w Syrii czy Iraku, dostają wsparcie.
Duński minister sprawiedliwości Mette Frederiksen podkreśla, że zagrożenie ze strony zagranicznych bojowników jest dla rządu jednym z priorytetów. To dlatego, jak mówi, nowy plan skupia się na interwencji i prewencji. Z jednej strony mamy więc programy, dzięki którym – być może – udaje się ustrzec przed radykalizacją młodych ludzi, z drugiej – projekt nowej ustawy, w myśl której możliwa będzie odmowa wydania paszportu, odebranie go i wydanie zakazu podróżowania.
