
Stało się, Komisja Europejska zadecydowała (a polskie Ministerstwo Zdrowia potwierdziło), że tabletka antykoncepcyjna "po" będzie sprzedawana w Polsce bez recepty. Czy to oznacza, że w Polsce zapanuje całkowita swoboda obyczajów i zmieni się podejście do seksu?
Sfera seksualna, mimo że najbardziej intymna, od wieków jest przedmiotem publicznej debaty. Obyczaje, prawa, zakazy i nakazy dotyczące naszej seksualności uderzają przede wszystkim w kobiety. Kategorie czystości, hańby, cnoty dotyczą pań i to ich seksualność jest ograniczana.
W 1960 roku do aptek trafiła tabletka antykoncepcyjna. Nieprzypadkowo ta data zbiega się z rozpoczęciem rewolucji seksualnej, do której ochoczo przystąpiły tabuny młodych ludzi. Jednak antykoncepcja farmakologiczna była wybawieniem nie tylko dla młodych i żądnych przygód. Zmaltretowane kolejnymi ciążami mężatki miały już serdecznie dosyć rodzenia kolejnych potomków. Oczywiście, wcześniej antykoncepcja istniała, ale aby była skuteczna, wymagała zaangażowania mężczyzn, a oni nie widzieli potrzeby bycia ostrożnym. Chuć to chuć, a ewentualne dziecko jest przecież obciążeniem przede wszystkim dla kobiety.
Polki nie mają łatwo jeśli chodzi o dostęp do antykoncepcji. Przede wszystkim nie posiadają niezbędnej wiedzy na temat środków, a edukacja seksualna kuleje. Prezerwatywy są drogie, a antykoncepcja hormonalna wymaga wizyty u lekarza, ginekologa, którego nie ogranicza klauzula sumienia i grubego portfela, bo pigułki nie są refundowane. Polki mają ułatwiony przez państwo dostęp do jednego przestarzałego leku, którego zresztą część kobiet nie może przyjmować.
Kolejna niezwykle ważna kwestia, to dostęp do antykoncepcji dla dziewcząt poniżej 18 roku życia. W Polsce, prawnie można uprawiać seks od 15 roku życia, jednak ginekolog może odmówić dziewczynie badania lub przepisania środków antykoncepcyjnych, jeśli ta nie ma zgody rodziców. Co ciekawe, nie jest w żaden sposób dookreślone, w jaki sposób ta zgoda rodziców miałaby wyglądać. Mieliby oni brać udział w badaniu, a może wystarczy pisemne pozwolenie?
Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że dostęp do środków antykoncepcyjnych i edukacja seksualna postawione są w Polsce jest do góry nogami. Oczywiście, dobrze, że za sprawą Komisji Europejskiej Polki dostały jakąkolwiek formę dostępu do antykoncepcji hormonalnej bez recepty. Choć już aptekarze informują, że będą odmawiali sprzedaży tego środka powołując się na klauzulę sumienia. Jednak żeby obywatelki nie martwiły się tym, co będzie po, rząd powinien zadbać o to, by były one świadome, jak należy ubezpieczyć się przed i pozwolić im bezproblemowo skorzystać z takich możliwości.
