
Jarosław Gowin nie przestaje komentować sprawy zezwolenia na sprzedaż pigułek „dzień po” bez recepty. W piątek lider Polski Razem wypowiedział się na ten temat podczas rozmowy z Moniką Olejnik, przekonując, że rezygnacja z recept to ukłon pod adresem dziennikarki. – Pod moim adresem? – zapytała zaskoczona Olejnik. – Tak – odparł Gowin.
REKLAMA
Były minister sprawiedliwości wyjaśnił słuchaczom Radia ZET, że Olejnik zalicza się do elektoratu lewicowo-liberalnego. Gdy dziennikarka zaprotestowała, przekonując, że nie jest lewicowo-liberalna, Gowin przestał mówić o lewicowości i skupił się na liberalizmie obyczajowym, jakim według niego odznacza się Olejnik.
Mówiąc o tzw. pigułkach „dzień po” lider Polski Razem podkreślił, że niektórzy eksperci i lekarze zaliczają je do grupy środków wczesnoporonnych. – Ja się przychylam do tych, którzy mówią, że to jest środek wczesnoporonny i powinien w ogóle być w Polsce zakazany – oznajmił Gowin.
O pigułkach „dzień po” mówił także wiceminister zdrowia Sławomir Neumann. Wiceminister przyznał na antenie radia RMF FM , że w związku z decyzją Komisji Europejskiej pigułki ellaOne stają się lekiem, który każdy, w tym osoby niepełnoletnie, może nabyć bez recepty.
– Można je kupić w aptece bez pokazywania dowodu. (…). I tu jest wielka rola nas, rodziców, a także całego systemu edukacji seksualnej, żeby tłumaczyć, że nie jest to zwykła pigułka antykoncepcyjna, którą bierze się codziennie – zaznaczył Neumann.
Wiceminister zasugerował przy tym, że resort rozważy pomysł wprowadzenia w tej kwestii pewnych ograniczeń wiekowych. Wprowadzenie takich ograniczeń ucieszyłoby Olejnik, która w trakcie rozmowy z Gowinem przyznała, że „trzynastolatki nie powinny kupować sobie takich pigułek w aptece”. – Bardzo się cieszę, że pani tak uważa – odpowiedział Gowin.
