
Janusz Piechociński uspokaja, że nagły wzrost kursu franka jest tylko „krótkoterminowym zakłóceniem”. Walutowe zawirowania, które boleśnie odczuć mogą tysiące polskich kredytobiorców, niepokoją jednak rząd i NBP. W najbliższy wtorek prezes NBP oraz minister finansów spotkają się z szefami banków.
Radio RMF FM przypomina, że prezes NBP Marek Belka już w ubiegłym roku alarmował, iż kredyty walutowe są „tykającą bombą”.
Podczas spotkania Szczurek i Belka mają namawiać szefów banków, by pomogli klientom, którzy spłacają kredyt we frankach, poprzez obniżenie oprocentowania bądź dokonanie przewalutowania najgorzej rokujących zobowiązań po kursie niezagrażającym stabilności banków.
O sytuacji zadłużonych Polaków chce rozmawiać także minister gospodarki Janusz Piechociński, według którego walutowy kryzys jest najprawdopodobniej „przejściowym zjawiskiem”. Wicepremier zapowiedział w czwartek, że spotka się m.in. ze środowiskiem bankowym oraz ministrem finansów Mateuszem Szczurkiem.
Nastroje stara się uspokajać także NBP, który w oficjalnym komunikacie podkreśla, że „polski sektor bankowy jest stabilny i odporny na szoki zewnętrzne”.
NBP
Część banków zapowiedziała już, że klienci, którzy mają problemy ze spłatą kredytu, mogą wnioskować o wydłużenie okresu spłacania zobowiązania.
"Wsparcie byłoby niemoralne" Tymczasem prof. Leszek Balcerowicz powiedział radiowej Jedynce, że państwo nie powinno pomagać finansowo zadłużonym Polakom. – Gdyby miało się okazać, że przez jakiś czas zapłacą więcej niż w przeszłości, to dlaczego mają płacić ci, którzy nie zaryzykowali. To byłoby niemoralne – zaznaczył Balcerowicz.
źródło: RMF FM
