
Nie tylko bomby, egzekucje i zamachy. ISIS zdaje sobie sprawę z tego, że dziś do osiągnięcia sukcesu potrzebna jest też dobra prasa. Terroryści raczej nie mają co marzyć o tym, że zachodnie media będą przedstawiały ich w dobrym świetle, dlatego stworzyli profesjonalną firmę, której zadaniem jest robienie dobrego PR-u.
REKLAMA
Al Hayat Media Center powstało w maju zeszłego roku. Nie do końca wiadomo, kto stoi za tą firmą. Portal MEMRI sugeruje, że może to być niemiecki raper Abu Talha Al Almani, znany także pod pseudonimem Deso Dogg, który dołączył do komórki ISIS w Syrii. Pewne jest natomiast to, że za produkcjami stoją prawdziwi profesjonaliści. Filmiki przygotowywane przez agencję opatrzone są starannie przygotowanym logo, poddane obróbce graficznej i po prostu ładne. Co więcej, przypominają one bardziej produkcje MTV niż chałupnicze nagrania ze środka pustyni, do których przyzwyczaili nas terroryści.
Zaangażowany raper
Do kogo adresowane są przekazy Al Hayat Media Center? Do angielsko, niemiecko i francuskojęzycznych europejczyków. Deso Dogg był aktywnym wojownikiem, jednak dwukrotnie został poważnie ranny i uznano, że może się on sprawdzić jako architekt islamskiej propagandy.
Do kogo adresowane są przekazy Al Hayat Media Center? Do angielsko, niemiecko i francuskojęzycznych europejczyków. Deso Dogg był aktywnym wojownikiem, jednak dwukrotnie został poważnie ranny i uznano, że może się on sprawdzić jako architekt islamskiej propagandy.
Postanowiłem, że okażę swoją lojalność wobec organizacji, poprzez pomoc moim braciom i siostrom z ISIS i pokażę im, jak nauczać ludzi, którzy przez lata żyli w upokorzeniu i nie znali praw Allaha. Jesteśmy tu, by nauczać wszystkich, od dzieci po najstarszych.
Co przedstawiają nagrania? Terrorystom zależy przede wszystkim na tym, by zachodnia publiczność zrozumiała, że życie w Państwie Islamskim to prawdziwa idylla. Jest bezpiecznie, ludzie żyją według właściwych wartości i są wobec siebie życzliwi. Al Hayat Media Center przygotowało nawet specjalny serial Mujatweets, w którym obrazuje codzienność w kalifacie, jak można się domyślić, terroryści zadbali o to, by wizja życia w Państwie Islamskim była o niebo lepsza od zepsutej rzeczywistości Zachodu. Każdy, kto orientuje się, jak islamiści wykorzystują dzieci, szczególnie dwuznaczny wydaje się odcinek, w którym bojownicy rozdają cukierki małym chłopcom. Nagrodzone zostają wszystkie dzieci, które przyczą Allah Akbar.
Inna niezwykle popularna produkcja jest skierowana do Europejczyków, którzy chcieliby zasilić szeregi ISIS. Film został zatytułowany "Nie ma życia bez Jihadu".
Social media ninjas
Jednak dżihadyści zdają sobie sprawę, że same filmiki nie wystarczą. Ważne są też platformy, za pomocą których można dystrybuować treści. Oczywiście tymi najbardziej nośnymi są Facebook i Twitter, za pośrednictwem których islamiści werbują kolejnych bojowników i szerzą swoją propagandę. Ich działalność jest jak hydra. Mimo że agencje bezpieczeństwa bez przerwy likwidują podejrzane konta, na miejsce jednego pojawia się dziesięć następnych.
Kiedy ISIS wzmogło swoją ofensywę w Iraku w czerwcu 2014 roku na Twitterze zamknięto oficjalne konta ISIS oraz takie, których właściciele sympatyzowali z Państwem Islamskim. Jednak zarówno filmiki, jak i internetowa gazeta "Dabiq", która jest inspirowana wydawnictwem Al-Kaidy zatytułowanym "Inspire", są zamieszczone w sieci i każdy, kto będzie chciał się do nich dostać, nie będzie miał z tym najmniejszego problemu. Magazyn, jak i biuletyny w formie PDF-ów są dostępne we różnych językach, by Europejczycy nie mieli problemu z ich zrozumieniem.
Piękne lwy kalifatu
We wczorajszym Dużym Formacie pojawił się reportaż Olgi Bierut, która założyła konto na Facebooku, na którym jawnie sympatyzowała z Państwem Islamskim. Bardzo szybko zaczęła otrzymywać wiadomości od mężczyzn z ISIS, namawiających ją do przyjazdu do Syrii. Tworzeniem profili przystojnych wojowników na kontach społecznościowych również zajmuje się właśnie Al Hayat Media Center. Mężczyźni na zdjęciach są młodymi, przystojnymi wojownikami, którzy europejskim nastolatkom oferują miłość, życie usłane różami i świetlaną przyszłość w kalifacie.
We wczorajszym Dużym Formacie pojawił się reportaż Olgi Bierut, która założyła konto na Facebooku, na którym jawnie sympatyzowała z Państwem Islamskim. Bardzo szybko zaczęła otrzymywać wiadomości od mężczyzn z ISIS, namawiających ją do przyjazdu do Syrii. Tworzeniem profili przystojnych wojowników na kontach społecznościowych również zajmuje się właśnie Al Hayat Media Center. Mężczyźni na zdjęciach są młodymi, przystojnymi wojownikami, którzy europejskim nastolatkom oferują miłość, życie usłane różami i świetlaną przyszłość w kalifacie.
Mężczyźni muszą być przekonujący, bo do tej pory udało im się ściągnąć kilkaset młodych Europejek, które po przyjeździe zostały ich żonami, walczyły na froncie lub rodziły im dzieci. Wybrankowie ich serca okazali się jednak zgoła innymi mężczyznami niż ci prezentowani na zdjęciach. Na miejscu na dziewczęta czekali łysiejący starsi panowie.
Kobiety korespondujące z terrorystami są obserwowane przez wywiad amerykański i często odwodzone od pomysłu wyjazdu do Syrii. Tłumaczenia jednak nie zawsze pomagają.
Romantyczna historia i romantyczny bohater
Zachód lubi dobrych bohaterów. Taki, nawet jeśli czyni źle, ale w słusznej sprawie, jest usprawiedliwiany. I właśnie tę narrację postanowiła wykorzystać Al Hayat Media Center. Agencja robi wszystko, by w swoich materiałach przedstawić islamskich bojowników jako dobrych i pięknych chłopców, którzy służą słusznej sprawie i jeśli zabijają, to tylko po to, by zwyciężyła prawda.
Zachód lubi dobrych bohaterów. Taki, nawet jeśli czyni źle, ale w słusznej sprawie, jest usprawiedliwiany. I właśnie tę narrację postanowiła wykorzystać Al Hayat Media Center. Agencja robi wszystko, by w swoich materiałach przedstawić islamskich bojowników jako dobrych i pięknych chłopców, którzy służą słusznej sprawie i jeśli zabijają, to tylko po to, by zwyciężyła prawda.
Taka forma prezentowania dżihadu trafia zarówno do młodych mężczyzn, którzy mają wzór do naśladowania oraz nastolatek, które szukają swojego bohatera i miłości po grób. Niestety, grób w tym kontekście jest groźbą, a nie obietnicą długiego i szczęśliwego życia we dwoje.
