Małgorzata Ludwisiak, dyrektor CSW w Warszawie podczas konferencji prasowej
Małgorzata Ludwisiak, dyrektor CSW w Warszawie podczas konferencji prasowej Fot. Bartosz Górka

Małgorzata Ludwisiak. Przez ostatnie sześć lat pracowała w największej instytucji poświęconej sztuce nowoczesnej w Polsce - Muzeum Sztuki w Łodzi. Spora kolekcja, ogromny zespół. Doświadczenie, które tam zebrała pozwoliło, by mogła zaopiekować się warszawskim CSW. Dobrze się zaopiekować. Zamek Ujazdowski już odnosi pierwszy sukces - wyszedł do mieszkańców Warszawy, jednocześnie zapraszając do siebie. Zaraża uśmiechem i chęcią do pracy. Widać to po pracownikach, których mogłem przed spotkaniem się z panią Ludwisiak, poobserwować. CSW się zmienia!

REKLAMA

Pani od spraw beznadziejnych

Boi się pani?
Małgorzata Ludwisiak: Absolutnie nie, ponieważ lubię wyzwania i już na etapie konkursu na dyrektora CSW było dla mnie jasne, że tych wyzwań będzie mnie czekać sporo. Bardzo lubię wyzwania. Lubię łamigłówki.
Łamigłówki?
Tak, bo każda duża instytucja, a taką jest Zamek Ujazdowski, to dużo spraw do rozwiązania. W ostatnich latach pojawiło się wiele problemów w CSW, o których, w pewnym momencie zaczęto dyskutować także publicznie oraz w mediach. Te “łamigłówki” to kwestie organizacyjne czy programowe - chociażby zasadnicze pytanie: w jakim kierunku powinno iść CSW. Trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, jaki CSW powinien posiadać profil. Dziś konieczne jest myślenie o tej instytucji w skali makro, czyli to nie tylko pytanie o to, jakie jest jej miejsce w Polsce, ale także o miejsce Zamku na mapie świata.
Mówią o pani “Dyrektor od przypadków beznadziejnych”. Zgadza się pani z tym?
Mam nadzieję, że mowa po prostu o umiejętności poradzenia sobie w każdej sytuacji. Przez ostatnie 6 lat pracowałam w największej instytucji poświęconej sztuce nowoczesnej w Polsce – Muzeum Sztuki w Łodzi. Potężna kolekcja, poważny program międzynarodowy, duży zespół. Myślę, że to doświadczenie bardzo pomaga. Zamek jest instytucją mniejszą, ale za to położoną w sercu stolicy i wymagająca nie tyle naprawy, co radykalnego odwrócenia.
Rzucili panią na głęboką wodę?
Trochę sama się na nią rzuciłam. To ogromne wyzwanie. A ja, jak już powiedziałam, bardzo je lubię. I nie ma to znaczenia czy się je podejmuje w stolicy, w Łodzi z której przyjechałam, w Toruniu czy Poznaniu.
logo
Małgorzata Ludwisiak, CSW Warszawa Fot. Bartosz Górka
Jaki jest problem tego miejsca? Jaka jest pani diagnoza po trzech miesiącach bycia dyrektorem?
Już ostatnie lata dyrektury Wojciecha Krukowskiego pokazały, że trzeba pomyśleć na poważnie, czy Zamek nadal odpowiada współczesnym potrzebom. A współczesny świat zmienia się bardzo dynamicznie. My jesteśmy w końcu w Centrum Sztuki Współczesnej – instytucji, która kiedyś nie tylko interpretowała współczesną kulturę, ale także ją kreowała. Natomiast może się zdarzyć, że w momencie, gdy rzeczywistość zmienia się bardzo szybko, taka instytucja może za nią nie nadążać. Ostatnie trzy, może cztery lata były wyjątkowo trudne dla Zamku. Na poziomie zarządzania także.
Pamiętam. Źle działo się już nawet wśród pracowników. Złe relacje na szczeblu kuratorzy-dyrektor komentowała cała branża.
Tak, konflikt ten przyćmił to, co działo się istotnego w tej instytucji. Nie można powiedzieć, że nie działy się tu rzeczy ważne, natomiast przez ogólną atmosferę jaka wytworzyła się na linii pracownicy-dyrektor, te ważne sprawy zeszły na drugi plan.
I Zamek w pewnym momencie zniknął.
Tak, zgadzam się z Panem. CSW na moment zniknęło i teraz przede mną oraz przed zespołem stoi wyzwanie, jak sprawić, by znów się pojawiło. Będziemy robić wszystko, aby Zamek Ujazdowski wrócił szybko na kulturalną mapę Warszawy i pojawił się na mapie międzynarodowej. Mam nadzieję, że to już powoli zaczyna się dziać.
I wróci publiczność?
Tak. Trzeba odpowiedzieć dziś sobie także na pytanie, jak o tę publiczność zawalczyć. Zarówno o tę, która regularnie CSW odwiedzała, ale i o tę, która nie odwiedza w ogóle instytucji kultury. Dla mnie ważna jest także publiczność gimnazjalna i licealna, z którą chcę wejść w dialog, bowiem za chwilę, w przeciągu kilku lat mogłaby się stać publicznością stałą. Spectrum działania jest zatem bardzo szerokie.
logo
Małgorzata Ludwisiak, CSW Warszawa Fot. Bartosz Górka

Kultura w polityce

Pytał mnie pan o problemy…
… Tak.
To trzeba powiedzieć, że problemem są także niskie płace w kulturze. One zostały pewnymi aktami prawnymi i ustawami zamrożone decyzją rządu w całym sektorze publicznym. Ucierpiały również instytucje kultury. Także CSW. Proszę mi wierzyć, naprawdę jest tu wielu dobrych specjalistów, którzy są opłacani poniżej tego, co mogliby za swoje doświadczenie i kwalifikacje dostać gdzie indziej. Ludzie kultury, na to wskazują wszystkie badania i statystyki, zarabiają w tym kraju najmniej. Jak zauważyła Pani Minister Kultury Omilanowska "Nikogo to nie oburza prócz tych, którzy pracują w kulturze." Jest na to niestety społeczne przyzwolenie.
Skoro już przy kwestiach finansowych jesteśmy. Czy stąd wzięła się niska pensja dla nowego pracownika, którego CSW szukało dość niedawno? Media szeroko tę ofertę pracy komentowało.
Takie są dość fatalne realia zarobków w kulturze. Musimy jednak pamiętać, że wynagrodzenie, jakie Zamek proponował było przeznaczone dla edukatora, który miałby prowadzić warsztaty w wymiarze 20 godzin tygodniowo. Do tego zatrudnionego na umowę-zlecenie. Nie możemy porównywać tego w mechaniczny sposób do wynagrodzenia pracownika etatowego.
Więc, żeby wynagrodzenia były wyższe…
… Trzeba odmrozić pensje oraz mieć większy budżet. Ruch rządu miał sens, w momencie gdy ta ustawa została wprowadzona, ale uważam, że zbyt długie zamrożenie źle wpływa na cały sektor publiczny. Kultura jest biedna. I wrażliwa. Bez opieki nie jest w stanie funkcjonować.
logo
Małgorzata Ludwisiak, dyrektor warszawskiego CSW podczas konferencji Fot. Bartosz Górka
Odważnie. Będzie telefon od pani minister?
Na szczęście Pani Minister Kultury Profesor Małgorzata Omilanowska jest ministrem szczególnie wspierającym i doskonale rozumiejącym problemy i potrzeby środowiska kultury. Także te dotyczące CSW. I myślę, że gdyby odmrożenie pieniędzy na kulturę zależało tylko od niej, już dawno byśmy te problemy rozwiązali. To jest decyzja na wyższych szczeblach.
Jaki wpływ ma realnie polityka na kulturę?
Jeżeli zapadają takie decyzje, o których mówimy teraz, czyli finansowe to ma. Można powiedzieć, że ma wręcz ogromny wpływ. Jeżeli pyta mnie pan o to, czy dzwoni do mnie jakiś polityk i prosi o zamknięcie jakieś wystawy, to na szczęście takiej sytuacji nigdy nie miałam. I mam nadzieję, że nigdy mi się nie trafi. Kultura powinna realizować swoją własną politykę.
Na rozdaniu “Paszportów Polityki” Miłoszewski powiedział do przybyłych polityków, że mają tupet przychodząc na takie wydarzenie.
Nie znam dokładnie sytuacji ludzi literatury, czy na przykład teatru, ale sądzę, że są w sytuacji finansowej podobnej do naszej - w obszarze sztuk wizualnych. Myślę jednak, że teraz Ministerstwo Kultury podejmuje dużo dobrych decyzji: jest otwartość na dialog oraz na podejmowanie trudnych tematów, jak na przykład brak ubezpieczeń i emerytur dla artystów. Oczywiście kultura w Polsce potrzebuje pomocy i systemowych rozwiązań w wielu obszarach i to są zadania na lata. Jest jeszcze wiele do zrobienia i zakładam, że do tego odniósł się laureat nagrody.

“CSW się zmienia”

Jakie zmiany, te najważniejsze, czeka w 2015 roku CSW?
Posłużyliśmy się do określenia tych zmian pewną metaforą – „Zamek do otwierania”. To ma być instytucja będąca narzędziem otwierającym dyskusje na tematy ważne dla współczesnej kultury. Dyskusje, które mają także zmieniać naszą rzeczywistość.
Proszę o klucze.
Pierwszy z nich to “Wspólne sprawy”, czyli część programu, która ma nas zachęcić do zastanowienia się nad tym, co wspólne. I między innymi o dotykającej dziś każdego z nas globalizacji, która jest paradoksalnie czymś, co dzieli. Niesprawiedliwie, często niesymetrycznie i sztucznie. Stawiamy pytanie - “Co nas może łączyć?”. Mieszkańców Warszawy, Polski z mieszkańcami na przykład Korei czy Senegalu. Chcemy szukać odpowiedzi i wierzę, że sztuka je daje. Drugi klucz Zamku to “Modelarnia kultury”, czyli projekt mający na celu szukania odpowiedzi, do jakiego stopnia kulturę można modelować, oraz jak kultura może zmieniać rzeczywistość. Tu będziemy kłaść nacisk szczególnie na kulturę polską i na konfrontowanie jej z innymi, również nieeuropejskimi spojrzeniami. Jest też trzeci klucz i jest nim to, co może być najbliższe nas, czyli środowisko, to co nas otacza oraz kwestia jak je zmieniać by stało się zespołem „sprzyjających okoliczności” Temu także będziemy się już w 2015 roku przyglądać.
logo
Małgorzata Ludwisiak, dyrektor CSW w Warszawie Fot. Bartosz Górka
Pani postanowiła wyjść poza mury CSW. Pierwszym krokiem był happening na Placu Zbawiciela mający na celu zwrócić uwagę przechodniów na odbywającą się w CSW wystawę Francisa Alӱs.
Tak, to wydarzenie miało przekierować potencjalną publiczność do Zamku na tę konkretną wystawę. Wyszliśmy, dosłownie, do miasta. Ale uruchamiamy także na Marszałkowskiej 9/15 nowe miejsce dla publiczności. Chcemy tam prezentować i współtworzyć z publicznością nasz program miejski. Zajmiemy się przede wszystkim socrealizmem i będziemy stawiać pytanie - czy to jest nasze dziedzictwo? Jeżeli tak, to jak o nie dbać, jak je ożywiać i jak przywrócić na mapę Warszawy porzucone miejsca?
A co będzie się działo w okolicy CSW?
Oczywiście kontynuujemy program znany dobrze warszawiakom jako “Zielony Jazdów”, zmieniamy jednak jego dotychczasową formułę: wspólnie z mieszkańcami i publicznością chcemy przyjrzeć się naszemu bezpośredniemu sąsiedztwu. Zmieniamy także w związku z tym nazwę na “Archipelag Jazdów” i w tym roku – dość prowokacyjnie i może nieco absurdalnie chcemy zaprosić warszawiaków do szukania wraz z nami “ciszy w mieście”. Mam nadzieję, że artyści i zaproszeni do projektu partnerzy pomogą odpowiedzieć na pragnienie ciszy w centrum, w środku lata.
A czy mieszkańcy Jazdowa, którzy walczą o przetrwanie tego osiedla, mogą przyjść do pani i poprosić o sąsiedzką pomoc?
Oczywiście! Myślę, że instytucja publiczna powinna zabierać głos w takich sprawach. Musimy im nadawać widoczność i mam nadzieję, że mieszkańcy Jazdowa włączą się w projekt “Archipelag Jazdów”. Kuratorka CSW uczestniczyła już w pierwszych konsultacjach w sprawie terenu Jazdowa oraz utworzenia Rotacyjnego Domu Kultury w jednym ze znajdujących się tam domków. Szykujemy także “Subiektywny przewodnik po Warszawie”, który zaskoczy – mam nadzieję – nawet warsawianistów. Z przewodnikiem w torbie będzie można odbywać zupełnie nieoczywiste spacery po mieście. Dużo będzie się działo tego lata.
logo
Małgorzata Ludwisiak, dyrektor CSW w Warszawie Fot. Bartosz Górka
Pani lubi Warszawę. Za co?
Uwielbiam Warszawę. Choć przyjechałam z Łodzi, to moi dziadkowie pochodzą właśnie stąd. Mieszkali tu aż do końca powstania warszawskiego. Znam miasto z ich opowiadań i czuje do niego ogromny sentyment. Bardzo się cieszę, że tu mieszkam. Warszawa stała się dużym, europejskim miastem. Ze wszystkimi zaletami i wadami.
Musi być dobre zakończenie. Jak w bajce. Zamek znów będzie królować nad miastem?
Bardzo tego chcę. Jest instytucją publiczną i powinien pełnić ważną rolę społeczną. Zamek musi taką funkcję zacząć pełnić na nowo. To klucz do tego miasta.

Chcesz więcej stylu? Polub nas na facebooku!