Protesty w Afryce wybuchły po publikacji nowego numeru "Charlie Hebdo".
Protesty w Afryce wybuchły po publikacji nowego numeru "Charlie Hebdo". Fot. World NEWS Media / YouTube.com

Co najmniej pięć osób zginęło podczas sobotnich demonstracji w stolicy Nigru Niamey. Tłum protestował przeciwko drwinom z Mahometa, jakich jego zdaniem dopuszcza się m.in. francuski tygodnik „Charlie Hebdo”. Dzień wcześniej w podobnych demonstracjach zginęło również pięć osób a 45 innych zostało rannych.

REKLAMA
Francuska ambasada w Nigrze zaapelowała już do swoich obywateli, zamieszkałych na stałe w tym kraju, o zachowanie maksymalnej ostrożności. – Unikajcie wychodzenia na ulice – czytamy w treści apelu.
Podczas wczorajszych protestów splądrowano i spalono wiele budynków, w których mieściły się siedziby francuskich firm. Spalono też francuską flagę.
Dzień wcześniej, w mieście Zinder, w trakcie demonstracji przeciw udziałowi prezydenta tego kraju w paryskim marszu antyterrorystycznym, zginęło pięć osób a 45 innych zostało rannych. W tym drugim co do wielkości mieście Nigru demonstranci podpalili 10 kościołów, zniszczyli Instytut Francuski, szkołę oraz siedzibę prezydenckiej partii demokratyczno-socjalistycznej. Reuters podaje, że część manifestantów była uzbrojona w łuki, strzały i pałki.
Fala ostrych protestów w Afryce, ale też w Azji i na Bliskim Wschodzie wybuchła po tym jak 14 stycznia ukazał się nowy numer satyrycznego tygodnika "Charlie Hebdo". To pierwsze wydanie czasopisma od czasu zamachu na jego redakcję, w którym zginęło 12 osób. Na okładce tygodnika po raz kolejny umieszczono karykaturę Mahometa. Postać ma łzy w oczach a w dłoniach trzyma tabliczkę z napisem "Je Suis Charlie”. To hasło, pod jakim na całym świecie manifestowano jedność z ofiarami zamachów. U góry natomiast widnieje napis "Tout est pardonné", czyli "Wszystko wybaczone".
logo
Fot. Twitter
Źródło: Voice of America