W środę kolejna odsłona śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej.
W środę kolejna odsłona śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej. Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta

Choć wkrótce minie już piąta rocznica katastrofy smoleńskiej, kolejny rozdział tej sprawy zdaje się właśnie otwierać. Jak donosi Radio ZET, w środę Naczelna Prokuratura Wojskowa opublikuje dokumenty, które zaprzeczają zeznaniom jednego ze świadków wskazującego na mogące przyczynić się do katastrofy błędy popełnione przez personel smoleńskiego lotniska.

REKLAMA
Chodzi tu o zeznania technika pokładowego Jaka-40 - innego rządowego samolotu, który wylądował na lotnisku Siewiernyj kilkadziesiąt minut przed planowanym lądowaniem Tu-154M. Chor. Remigiusz Muś przekonywał, iż po lądowaniu pozostał w kabinie i przysłuchiwał się rozmowie załogi Tu-154M z rosyjskimi kontrolerami lotu, którzy mieli zezwolić polskiej maszynie na zejście poniżej 100 m. W trudnych warunkach panujących 10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku mogłoby to przyczynić się do katastrofy.
Problem w tym, że w Instytut Ekspertyz Sądowych w Krakowie nie potwierdził tego ani w trakcie pierwszej analizy nagrań z urządzeń pokładowych Tu-154M, ani przeprowadzonych później badań dotyczących zapisów z Jaka-40 i wieży rosyjskiego lotniska. Stenogram z rozmów między polskimi pilotami i rosyjskimi kontrolerami już w środę do wiadomości publicznej przekazać ma Naczelna Prokuratura Wojskowa.
Może być to istotne dla rozwiania spekulacji na temat budzących wiele emocji zeznań Remigiusza Musia. Który dwa lata po katastrofie smoleńskiej targnął się na własne życie. Wcześniej w prawicowych mediach udzielał wywiadów nie tylko potwierdzając, że słyszał zastanawiające komunikaty wieży w Smoleńsku, ale także dwa wybuchy nieznanego pochodzenia. Jego śmierć wielu zwolenników teorii o zamachu na rządowy samolot oceniło więc jako działania wrogich służb.
Źródło: Radio ZET