
– Może z panią Sulik było tak, że pani premier powinna była ją najpierw sprawdzić. Bo czym innym jest rzecznik w Sejmie, czym innym jest rzecznik w rządzie. Może to było takie szybkie przeniesienie z miejsca do miejsca. Ale teraz uważam, że pani premier powinna poczekać. Zwłaszcza, że daje sobie świetnie radę – mówi w "Bez autoryzacji" europosłanka Platformy Obywatelskiej, Julia Pitera.
REKLAMA
Dariusz Joński, rzecznik SLD, twierdzi, że rezygnacja ze stanowiska rzecznika rządu Iwony Sulik, bardzo bliskiej współpracowniczki premier Ewy Kopacz, świadczy o "rozpadaniu się Platformy Obywatelskiej".
Od rzecznika nie zależy byt partii politycznych. Tak może jest w SLD i dlatego pewnie mają ze sobą taki problem. Natomiast z całą pewnością rzecznik nie ma najmniejszego wpływu na to, co się dzieje w Platformie. Jest wyłącznie pewnym narzędziem oddziaływania zewnętrznego w zakresie tego, co robi rząd, co robi pani premier, co robi partia. Nic więcej.
Ale to nie jest pierwszy raz, kiedy SLD czy Prawo i Sprawiedliwość mówią o kryzysie Platformy…
To jest próba realizacji takiego dość powszechnego przekonania, że jeżeli powtórzymy coś dwa tysiące razy to tak się stanie. Krótko mówiąc - mamy myślenie życzeniowe, ale też mamy gadanie życzeniowe. W tym przypadku mamy do czynienia z gadaniem życzeniowym.
Czyli PO ma się świetnie?
Z całą pewnością. Muszę zmartwić pana rzecznika Jońskiego. Myślę, że w ogóle gdyby SLD się trochę zajęło kondycją własnej partii to by im to znacznie lepiej zrobiło. Ponieważ niestety od lat jest głównie i jedynie recenzentem działań innych partii politycznych. I myślę, że to jest również ich problem. Poważny.
Mówi się, że wybór następcy Iwony Sulik może stać się jedną z najważniejszych decyzji Ewy Kopacz. Wyborem, który może przesądzić, czy premier dotrwa do końca kadencji i czy Platforma Obywatelska wygra wybory parlamentarne.
Nie, absolutnie nie. Ponieważ rzecznik nie rządzi. Tak mogą twierdzić chyba wyłącznie ludzie, którzy naprawdę pokładają w roli rzecznika nadmierną władzę. Trochę mnie to niepokoi. Bo w nowoczesnym świecie najsilniejszy przekaz formułuje szef. I tak to wygląda mniej więcej od lat 90. we wszystkich krajach.
Ale jednak rzecznik wpływa na kreowanie wizerunku publicznego…
Nie, proszę zwrócić uwagę, że w sprawach istotnych pani premier kontaktuje się osobiście. Rzecznik jest wyłącznie wspomagającym ją narzędziem. Ta cała historia z panią Sulik była oczywiście nieprzyjemna, bulwersująca. Dla mnie bardziej z punktu widzenia etyki zawodowej. Bo to było działanie pokazujące skrajne naruszenie zasad etyki zawodowej, niedopuszczalne kompletnie. Zwłaszcza, że pani Sulik jest byłą dziennikarką, powinna świetnie wiedzieć czym to jest. Natomiast jeśliby to miało mieć jakiekolwiek odniesienie to oceny kondycji premiera, rządu, partii… Nie, absolutnie nie.
Pani Sulik była dość negatywnie oceniana jako rzecznik. Kto zatem powinien ją zastąpić, by lepiej podołać temu zadaniu?
Wie pani, ja bym się nie spieszyła. To jest pierwsza rzecz. Z pewnością bym się nie spieszyła. Może z panią Sulik było tak, że pani premier powinna była ją najpierw sprawdzić. Bo czym innym jest rzecznik w Sejmie, czym innym jest rzecznik w rządzie. Może to było takie szybkie przeniesienie z miejsca do miejsca. Ale teraz uważam, że pani premier powinna poczekać. Zwłaszcza, że daje sobie świetnie radę.
Poczekać na co?
Poczekać aż znajdzie i przemyśli osobę, która na to miejsce przyjdzie. To nie są decyzje raptowne. Bo z jednej strony opozycja buduje ten wizerunek rzecznika jako spiritus movens w państwie, a z drugiej strony się oczekuje, że natychmiast ktoś się objawi, odnajdzie, kto tą funkcję przyjmie. I to się kłóci, bo jeśli się szuka kogoś, kto jest spiritus movens to jednak warto zrobić to ostrożnie. I dać sobie czas na przemyślenie.
Jako dwóch potencjalnych następców Sulik wymienia się Sławomira Nitrasa i Ireneusza Rasia. Podołają jako spiritus movens?
Powiem tak – przez wiele lat w polityce nauczyłam się jednego, że niekoniecznie spekulacje, nawet te w sferze otwartej, są tym, co się później zdarzy. Także myślę, że poczekajmy spokojnie, bo to naprawdę wymaga przemyślenia. Dlatego, że dzieje się teraz dużo ważnych rzeczy w polityce. I to jest istotne, poza tymi sprawami etycznymi, i warto żebyśmy o tym rozmawiali i je rozumieli. Bo teraz to wygląda tak, że zajmujemy się numerem, który zrobiła para ludzi jak widać kompletnie nieodpowiedzialnych.
