Ewa Kopacz jest pewna, że zapanuje nad kolejnymi protestującymi grupami społecznymi i utrzyma spokój w państwie.
Ewa Kopacz jest pewna, że zapanuje nad kolejnymi protestującymi grupami społecznymi i utrzyma spokój w państwie. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

– Kiedy się wchodzi do polityki, trzeba być przygotowanym na różne scenariusze. Ja jestem zwolennikiem dialogu, ale nie ultimatum. Dlatego uważam, że związki zawodowe powinny zająć się ochroną praw pracowniczych i przestać pretendować do pełnienia obowiązków, takich, jakie w tym kraju spełnia opozycja – mówiła premier Ewa Kopacz w radiowej Jedynce.

REKLAMA
Prezes Rady Ministrów w ten sposób komentowała zachowanie rolniczych związków zawodowych, które grożą, że jeśli premier nie spotka się z nimi w ciągu sześciu dni, zorganizują "marsz gwiaździsty" na Warszawę lub – wzorem protestujących górników – zablokują tory i drogi.
Premier przekonywała, że najlepszą metodą na walkę z kryzysem w danym środowisku jest dialog. – Tak jak to miało miejsce w przypadku naszych negocjacji z górnikami, gdzie czasem przez 12 godzin przekonywaliśmy ich do tego, że ich współpraca z rządem jest konieczna i że warto ją podjąć – mówiła Kopacz, zaznaczając, że z rozwiązania kryzysu w górnictwie jest bardzo dumna i ma nadzieję, że plan naprawczy Kompanii Węglowej będzie wzorem dla zmian koniecznych także w innych kopalniach, m.in. Jastrzębskiej Spółce Węglowej czy Katowickim Holdingu Węglowym.
– Ten rząd przyjął określony budżet i miał określoną politykę, którą cztery lata temu prezentował Donald Tusk, a którą dziś prezentuje Ewa Kopacz – dodała premier. – To jest polityka, w której nie dominują podszepty ani skrajnych liberałów, ani skrajnych prawicowców. Musimy być odpowiedzialni i rozsądni, aby właśnie w tym roku udało nam się wyjść z procedury nadmiernego zadłużenia. Dyscyplina to jest to, czym będzie się kierował ten rząd, niezależnie od liczby strajków czy postulatów.
Kopacz, zapytana o duże straty w sondażach, jakich doświadcza ostatnio Platforma Obywatelska, stwierdziła, że jest to normalne zjawisko w roku wyborczym. Przekonywała także, że sondaże nie powinny nigdy determinować działania ani rządu ani poszczególnych polityków a jedynie stanowić dla nich pewną wskazówkę, z której należy wyciągnąć wnioski. Odmówiła również podania nazwisk osób, które stworzą jej nowe zaplecze polityczne – m.in. nowego rzecznika rządu – twierdząc, że jest na to jeszcze zbyt wcześnie. Dodała jednak, że wskazanie konkretnych osób jest kwestią najbliższego czasu.