
W czwartek w trybie nadzwyczajnym spotkają się ze sobą szefowie dyplomacji krajów członkowskich Unii Europejskiej. Mają rozmawiać m.in. o nowych sankcjach, które można nałożyć na Rosję. Polska zdecydowanie popiera takie stanowisko. Do podjęcia decyzji niezbędne jest jednomyślne stanowisko Unii.
REKLAMA
Zaostrzenie polityki wobec Rosji miałoby polegać na dodaniu kolejnych osób i podmiotów do listy objętych sankcjami. Dyskusja o ich zaostrzeniu miałaby się odbyć na najbliższym nieformalnym szczycie 12 lutego. Wówczas zostaną podjęte decyzje czy wobec Rosji zostaną przedłużone sankcje wizowe i finansowe.
Jakie warunki stawia Unia Europejska Moskwie? "Rosja ma bezzwłocznie wpłynąć na separatystów i skłonić ich do zaprzestania wrogich działań oraz wypełniania uzgodnień z Mińska". Takie przedstawienie sprawy oznacza, że urzędnicy europejscy nie będą dalej udawać, że nie wiedzą, kto stoi za działaniami "prorosyjskich separatystów".
Eksperci przewidują, że nowy rząd Grecji premiera Aleksisa Tsiprasa może być sankcjom przeciwny. Tsipras w przeszłości był krytykowany za negatywny stosunek do nakładanych na Rosję ograniczeń ekonomicznych. W poniedziałek, gdy trwało jego zaprzysiężenie, dobiegały końca prace nad wspólnym oświadczeniem wszystkich państw członkowskich w sprawie konfliktu na Ukrainie. Premier Grecji podkreśla, że nie było ono z nim konsultowane.
Jednocześnie Kreml ostro wyraził swój sprzeciw wobec oświadczenia ukraińskich władz o oficjalnym uznaniu Rosji za agresora. W odpowiedzi Kreml zwrócił się z kolejnymi groźbami pod adresem naszych wschodnich sąsiadów. – To nieprzemyślany i nieodpowiedzialny krok – ostrzega Kijów Grigorij Karasin z rosyjskiego MSZ. Wiceszef kremlowskiej dyplomacji przekonuje, że wtorkowa decyzja ukraińskich władz "ma na celu zablokowanie dróg poszukiwania kompromisu niezbędnego na Ukrainie".
Rosja oficjalnie została uznana za agresora na terytorium Ukrainy dopiero teraz, bo przez miniony rok także rząd w Kijowie próbował utrzymywać narrację, w której na wschodzie kraju działają nie żołnierze rosyjscy a "prorosyjscy separatyści".
Źródło: Polskie Radio
