Giertych do związkowców: Pokażcie, ile kto i ile wam płaci. Odpowiadają: Sam pokaż
Giertych do związkowców: Pokażcie, ile kto i ile wam płaci. Odpowiadają: Sam pokaż Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta

Działacze związkowi to dla części społeczeństwa bohaterowie, dla innych symbole wyciągania ręki po publiczne pieniądze. Aby ujednolicić ten obraz i nadać mu transparentnego charakteru, mogliby ujawnić swoje oświadczenia majątkowe, zawierające listę płatników i stan posiadania. Jednak zgodnie z polskim prawem, nie muszą tego robić, co nie podoba się mecenasowi Romanowi Giertychowi. – To skandal – twierdzi były minister edukacji.

REKLAMA
Cudze pieniądze zawsze ciekawią. Niezależnie od tego, czy duże, czy małe, do najbardziej interesujących należą te niejawne. Dlatego właśnie co jakiś dziennikarze próbują sprawdzić legendy o majątkach działaczy związkowych krążących po kraju. I tak na przykład okazuje się że, grożący niedawno politykom Piotr Duda sam żyje jak minister.
W tygodniku "Wprost" opisano niegdyś, że związek płaci mu pensję w wysokości prawie trzykrotnego przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw. – To ok. 11 tys zł. Do tego samochód z kierowcą do dyspozycji, dwa służbowe mieszkania - w Gdańsku i Warszawie, fundusz reprezentacyjny – czytamy.
Ile zarabia Piotr Duda?

Duda jest też przewodniczącym rady nadzorczej spółki Dekom. To firma, której właścicielem jest NSZZ "Solidarność". Jak przyznaje w rozmowie z "Wprost" - wynagrodzenie z tego tytułu pobiera. Ile? Tego już zdradzić nie chce. Czytaj więcej

Gdyby działacze związkowi składali oświadczenie majątkowe, byłoby znacznie mniej znaków zapytania.
Luka w systemie
Zdaniem Romana Giertycha przyjęło się w Polsce, że gdy dane osoby korzystają z budżetowych pieniędzy, składają oświadczenie majątkowe, jeśli mają coś do powiedzenia w zakresie ich wydawania. Nawet radny najmniejszej gminy, której budżet wynosi 5 mln złotych, składa oświadczenie majątkowe. Mecenas nazywa rzeczą zupełnie nienormalną, sytuację, w której nakłada się taki obowiązek na radnego 20-osobowej rady, a nie na działaczy związków zawodowych, którzy de facto mają wpływ na majątek wydawany przez Skarb Państwa rzędu miliardów złotych.
logo
Przewodniczący NSZZ Solidarność Piotr Duda , przewodniczący Federacji Związków Zawodowych Tadeusz Chwałka i przewodniczący OPZZ Jan Guz Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
– Jest pewna luka w systemie. Można sobie wyobrazić sytuację, w której na przykład strajk jest zainspirowany przez konkurencję danego zakładu, który chce doprowadzić do jego upadku, aby ktoś kupował węgiel od zagranicznej, a nie polskiej firmy – mówi Giertych. Zdaniem prawnika, tego typu oświadczenie pozwoliłoby uniknąć podejrzeń o sponsorowanie działaczy z "innych źródeł".
Roman Giertych

Pozwoliłoby to uniknąć sytuacji, w których działacze związkowi mieliby nadmierne przywileje w stosunku do osób, które reprezentują. Jest to też kwestia transparentności, którą przyjęliśmy w państwie.

– A ile rzeczy by się okazało, gdybyśmy wiedzieli jak dużo pieniędzy biorą mecenasi od różnych spraw – odbija piłeczkę związkowiec Jan Guz, przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych, który zaznacza że większość związkowców nie jest na etatach i działa społecznie.
Postulat zamieszczony przez Giertycha na Facebooku spotkał się z bardzo dużym zainteresowaniem internautów. Ponad 4 tysiące lajków, tysiąc komentarzy i prawie 700 udostępnień (i wciąż rośnie) świadczy bez wątpienia o tym, że Polacy są zainteresowani zarobkami związkowców. – Może górnicy przejrzą na oczy i strajków będzie mniej. Taki (bogaty) związkowiec nie jest zainteresowany prawdziwym porozumieniem tylko tym, by jego źródełko nie wyschło – czytamy w komentarzach.
Test uczciwości
Obecne przepisy dotyczące oświadczeń majątkowych urzędników rozproszone są w 27 ustawach. Obowiązuje 14 różnych wzorów oświadczeń, w których występują różnice w zakresie podawanych danych, terminów składania dokumentów, oraz sankcjach za ewentualne niedopełnienie tego obowiązku. W resorcie sprawiedliwości trwają właśnie prace nad nową ustawą, która kompleksowo uregulowałaby te kwestie. Czy na liście znajdą się też również związkowcy?
Roman Giertych zaznacza, że jego postulat nie jest wymierzony przeciwko działaczom związkowym. – To działanie na ich rzecz! Wiele legend krąży o ich różnego rodzaju zarobkach, a oświadczenia majątkowe pozwoliłyby te legendy rozproszyć . Dla uczciwego działacza związkowego będą same korzyści. Dla nieuczciwych działaczy nie będzie korzystne, ale właśnie o to chodzi – słyszę od byłego ministra edukacji.
Mecenas chce wiedzieć, na co idą pieniądze z jego podatków. – Jeżeli słyszę, że rząd ma finansować miliardami złotych górnictwo, w wyniku porozumienia ze związkami zawodowymi, to chcę wiedzieć, w jaki sposób te pieniądze są wydawane. Jednym ze sposobów wydawania tych pieniędzy są pensje działaczy związkowych – mówi prawnik.
Wszyscy albo nikt
Związkowcy przekonują, że nie mają nic przeciwko ujawnianiu oświadczeń majątkowych. Ale ich zdaniem nie może być tak, że tylko na nich skupia się uwaga domagających się transparentności. – Niech wszystkie osoby, które uczestniczą w życiu publicznym składają oświadczenia majątkowe – przekonuje Tadeusz Chwałka, przewodniczący Forum Związków Zawodowych.
Związkowiec nie zgadza się jednak na to, aby wyciągać informacje o zarobkach szefów związków w momencie, kiedy związki mają akurat pewne oczekiwania, bo ma to jego zdaniem służyć jedynie grze politycznej. – Jeśli to ma być rozgrywka potrzebna na czas protestów i ma służyć pokazaniu, że liderzy związkowi grają tylko o swoje, to jestem przeciwnikiem. Wszyscy albo nikt – mówi Chwałka.
logo
Fot. Jacek Marczewski / Agencja Gazeta
Kto ustala pensje?
Tadeusz Chwałek wyjaśnia, że w jego organizacji o wysokości zarobków decyduję uchwała organu statutowego albo jest to oddelegowanie z miejsca pracy. – Tego typu wynagrodzenia reguluje ustawa i jest średnia z ostatnich trzech miesięcy. W zależności od tego, ile działacz zarabiał wcześniej. Jeśli pracował jako pracowniki niewykwalifikowany, to ma i niższą pensję. Jeśli nieźle zarabiał w firmie przed odejściem na etat związkowy, będzie zarabiał więcej – tłumaczy związkowiec.
Jak mówi, sam jest przeciwnikiem, aby związkowcy byli właścicielami lub współwłaścicielami udziałów w firmach, w których pracują. Z kolei Jan Guz przypomina, że sam zgłosił pomysł składania oświadczeń majątkowych absolutnie dla wszystkich przy okazji składania PIT. – Dlaczego ma to dotyczyć tylko związkowców, a nie adwokatów, jak mecenas Giertych? – mówi Guz, który swoich zarobków nie ujawnia.
Guz, który jest także blogerem naTemat, zaznacza, że związki nie utrzymują się z pieniędzy publicznych. – Nie pełnimy funkcji społecznych, co orzekł nam sąd. Utrzymujemy się z pieniędzy prywatnych, bo wpłacanych przez członków. Do mnie budżet państwa nie dopłaca ani złotówki – mówi Guz. Tyle że jak zauważa Giertych, to związki zawodowe mają ogromny wpływ na podejmowanie decyzji przez polityków, jak to było w przypadku ostatniego sporu górnikami z rządem.
Jan Guz zauważa, że inne instytucje też korzystają z pieniędzy publicznych, a nie składają oświadczeń. – Choćby kościół, księża też musieliby składać informacje o majątku, kultura, media. Konsekwencją musiałoby być złożenie oświadczenia przez wszystkich, także przez te grupy – mówi. Na razie dyskusja kończy się jednak na deklaracjach i do czasu wprowadzenia nowej ustawy, nikt raczej nie ujawni dobrowolnie swojego majątku.