
To nagranie wyśmiewa sztampowy tok myślenia "fachowców" od reklamy. Jacek Gadzinowski stworzył viralowy film, w którym pokazuje drogę, jaką przechodzi reklama od momentu pomysłu, poprzez tworzenie, na realizacji kończąc. Product placement w filmach na YouTube nie musi być tandetny, co udowadnia Gadzinowski wraz z kilkoma polskimi vlogerami.
REKLAMA
Film ma wywołać kontrowersje i dać do zrozumienia domom mediowym oraz korporacjom, które zajmują się reklamą, że można lokować produkty w inny sposób, bardziej naturalny dla youtubera.
– Nie zawsze fachowcy od reklamy w telewizji mają rację, co do reklamy na kanale rozrywkowym na YouTube – mówi Śmiechawa TV. – Czasami można chamsko zalokować produkt, mówić o nim dużo i wprost, a widz nie będzie zniesmaczony. Często wielka korpo każe zamieścić w filmie takie materiały, że reklama robi się jak flaki z olejem… – dodają.
Na specjalne wyróżnienie zasługuje tutaj rola Cyber Mariana, który genialne wcielił się w typowego pracownika agencji reklamowej.Swoją rolę odegrał popisowo, zwłaszcza fragmenty typowej korpo-mowy. Dla laików brzmi ona... no cóż – co najmniej śmiesznie.
Sam film ma też ciekawą historię swojej produkcji. Powstał w ciągu dwóch dni, wszystko było kręcone w poniedziałek rano, a we wtorek wieczorem był już gotowy. Każdy z youtuberów nagrał swoje sceny we własnym miejscu zamieszkania, czyli Cyber Marian w Warszawie, Chwytak w Cieszynie, Bartek USA w Trójmieście, a następnie przesłali do chłopaków ze Śmiechawa TV, którzy mieszkają w Mońkach i wszystko szybko zmontowali.
– Nie naśmiewamy się z plejsmentów tylko z korporacyjnego podejścia do naszej twórczości – mówi Cyber Marian. – To taka nasza filmowa wersja „Mordoru na Domaniewskiej” czy „Junior Brand Managera” – dodaje.
Film o tytule "Prodakt plej-smęt THE NATURALS" powstał z okazji startu firmy Jacka Gadzinowskiego Smart Way Video, która będzie zajmować się obecnością marek na YouTube.
– Jest to pierwszy tego typu innowacyjny przypadek (z czego bardzo się cieszę, że się udało zebrać tak fantastycznych twórców video w jednym filmie), by w Polsce firma reklamowała swój start poprzez tego typu reklamę – z twórcami video – mówi Jacek Gadzinowski. – Nie miałem obaw, bo tylko na własnym przykładzie, można pokazać innym firmom – że to działa i jest właściwą drogą. Tak zdobywa się wiarygodność na rynku, co jest mi dość oczywiste z racji 15 letniego doświadczenia w branży mediów, reklamy i marketingu – dodaje.
Zleceniodawca dał pełną swobodę w interpretacji youtuberom. Nie wnosił poprawek, bo był przekonany, że to, co zrobili będzie najlepsze dla widza. Typowa korporacja zapewne podobną reklamę robiłaby przez 2-3 miesiące i wnosiła ciągłe poprawki, przez co ostatecznie film stałby się mało atrakcyjny dla odbiorcy. Znacie takie, prawda?
Jacek Gadzinowski wyjaśnia, że kieruje ten film do odważnych klientów. Firm, które nie myślą szablonowo i są gotowe skutecznie eksperymentować z wideo w sieci, a przy tym skorzystać z szansy jaką daje. Produkt będzie przedstawiony w możliwie atrakcyjny i skuteczny sposób, reklama nie spotka się z negatywnym odbiorem, a wszystkie strony (firma, youtuber, widz) będą zadowolone.
