
W 2014 roku samoloty NATO ponad 150 razy interweniowały, gdy samoloty rosyjskie niebezpiecznie zbliżały się do przestrzeni powietrznej Sojuszu. Liczba "lotniczych nieporozumień" wzrosła czterokrotnie w ciągu roku. Zwiększyła się też liczba samolotów patrolujących bałtyckie granice powietrzne.
Pierwsze incydenty powietrzne w styczniu 2015 mamy już za sobą – podaje TVN24. W piątek rosyjski samolot Ił-78 został przechwycony przez siły powietrzne NATO. O misji niewiele więcej wiadomo. Takie sytuacje najczęściej mają miejsce, gdy rosyjskie samoloty latające między Petersburgiem i Kaliningradem na chwilę wlatują do strefy powietrznej, któregoś z sąsiednich państw – tłumaczy polska stacja informacyjna.
Na takie zaczepki reaguje też Polska, która w bazach w Mińsku Mazowieckim i w Malborku trzyma w gotowości samoloty F-16. Publicysta Andrzej Walentek mówił w naTemat, że nie wystawia do końca pozytywnej oceny naszej obronie przeciwlotniczej.
Andrzej Walentek, publicysta
Walentynek tłumaczył też jakie skutki dla międzynarodowych kontaktów mogą mieć takie wywoływanie przez Rosję incydenty. – W dyplomacji jest tak, że wszyscy udają, że nic się nie stało – mówił publicysta. – W takich sytuacjach mówi się najczęściej, że samoloty przypadkowo zboczyły z trasy, nie wiadomo dlaczego. Z pewnością nie wywoła to awantury dyplomatycznej.
Źródło: TVN24