
- Jest mi z tym okropnie źle, że tu jestem - mówiła w programie "Tomasz Lis na żywo" prof. Monika Płatek. Jak tłumaczyła prawniczka, na udział w debacie na temat watykańskiego orderu przyjętego przez prezesa Trybunału Konstytucyjnego zgodziła się jednak, by udowodnić, że środowisko prawnicze krytykuje prof. Andrzeja Rzeplińskiego nie tylko w kuluarach. - Order za zasługi daje się słudze - wskazywała.
REKLAMA
Prof. Monika Płatek podkreślała, że sędziowie - tym bardziej ci z Trybunału Konstytucyjnego - mogą służyć jedynie państwu. Zdaniem prawniczki, w tej sprawie bulwersować powinien także fakt, iż przyjęty przez prof. Andrzeja Rzeplińskiego order jest nie tylko nagrodą o wymiarze religijnym. Najważniejszy sędzia w Polsce otrzymał ją przecież od głowy obcego państwa.
- Nie mam zastrzeżeń co do niezawisłości prof. Andrzeja Rzeplińskiego i pozostałych sędziów Trybunału Konstytucyjnego - komentował natomiast Ryszard Kalisz. W jego ocenie, order katolicki przyjęty przez prezesa Trybunału pogarsza tylko sytuację, w której mamy do czynienia z coraz wyższym odsetkiem podważanych wyroków i skarg na brak niezawisłości sędziowskiej. - To zły sygnał dla ludzi w Polsce, że sędziowie mogą orzekać w jakimś tam kierunku... - ostrzegał Kalisz.
Diametralnie innego zdania w poniedziałkowym "Tomasz Lis na żywo" był Jarosław Gowin. Były minister sprawiedliwości zasugerował, że rozumowanie jego przedmówców może prowadzić do konkluzji, iż były premier Donald Tusk wysługiwał się Niemcom, skoro przyjął z rąk Angeli Merkel niemiecką Nagrodę Karola Wielkiego. - Mamy do czynienia z próbą traktowania katolików jako ludzi drugiej kategorii - stwierdził.
- W tym wypadku nie widzę żadnego problemu, nadużycia, czy utraty autorytetu - mówił również dominikanin i publicysta, o. Paweł Gużyński. - W Polsce mamy problem z podstawowymi znaczeniami, takimi jak rozdział państwa i Kościoła, naturalność światopoglądowa - dodał. Według zakonnika, neutralność państwa nie może być utożsamiana z ateizmem. Przekonywał on również, iż nie trzeba obawiać się, że skoro sumienie prezesa TK jest katolickie, to ten fakt musi być dla niewierzących zagrożeniem.
