
Rolnicy wzorem górników podjęli strajk i wyszli blokować ulice, by wymusić realizację swoich postulatów. Jednak w przeciwieństwie do pracowników kopalń nie są jednością. Na internetowych forach spierają się, czy nie lepiej byłoby np. wylać gnojówkę w ministerstwie, niż utrudniać życie ludziom i czy blokady nie są zbyt "bogate". "Trzeba strajkować na pieszo ubranym w najgorsze śmierdzące i brudne ubrania, a nie jak zawsze na paradę, by się pochwalić nowym sprzętem" – takich opinii jest wiele.
Ukraińcy dostali, górnicy też muszą Blokady zorganizowano dziś w wielu miejscach w Polsce i wszystko wskazuje na to, że na nich się nie skończy. OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych grozi, że jeśli "rząd nie pójdzie po rozum do głowy", za kilka dni dojdzie do "paraliżu Warszawy". Strajkujący stawiają szereg postulatów, dotyczących m.in. rekompensat za uprawy zniszczone przez dziki, dwuletni zakaz uboju rytualnego czy niskie ceny rynkowe surowców. Generalnie chodzi o "trudną sytuację w branży".
Publiczne wypowiedzi liderów protestu to jedno, ale bardzo dobry obraz tego, co myślą zwykli rolnicy, daje lektura ich komentarzy w sieci. Chodzi o rolnicze fora, gdzie trwają gorące dyskusje dotyczące nie tylko sytuacji chłopów, ale i postawy branżowych organizacji. Jedno nie ulega wątpliwości – rolnicy są bardzo rozgoryczeni.
“Jeśli pracujesz od świtu do nocy i dostajesz za swoje produkty zapłatę na granicy opłacalności albo i poniżej jej, to chyba normalne, że musisz domagać się swojego poprzez protesty. Sytuacja utrzymuje się od jesieni, było dobrze, jest źle i nikt się tym nie interesuje, a jeśli się już interesuje, to wychodzą śmieszne rzeczy (pomoc dla sadowników). Więc trzeba coś robić, żeby szanowni politycy naprawili to, co zepsuli, bo embargo z nieba nam nie spadło” – pisze jeden z komentujących, dobrze oddając nastrój większości forumowiczów.
Użytkownik 'Vademecum"
Użytkownik "Tom61"
Na forum powstała lista postulatów – zdecydowanie dłuższa niż ta, którą przedstawiło OPZZ. Niektórzy proponują np., by chronić rodzimy przemysł przez nałożenie 20 proc. podatku od maszyn z importu "na rzecz promocji polskiego rynku maszyn rolniczych" i ogólnie bronić się przed produktami zza granicy (m.in. przez blokadę importu mięsa z krajów, które omijają embargo i dogadują się z Rosją "ponad naszymi głowami"). Bywają też propozycje dość egzotyczne. Jak ta postulująca umorzenie kredytów rolnikom zadłużonych we frankach.
Użytkownik "Wojtek"
Wiarygodność na ulicy Rolnicy bardzo dużo uwagi poświęcają kwestii tego, jak powinny wyglądać strajki. Nie są przekonani, czy obecna formuła, czyli blokady dróg, jest właściwa. Przede wszystkim dlatego, że odbiór tych protestów w społeczeństwie nie będzie pozytywny, bo przeciętny obywatel widzi rolniczy sprzęt i domyśla się, że na wsi nie jest jednak tak tragicznie.
"Marek" radzi, więc by nie jeździć na demonstracje nowymi traktorami tylko chodzić piechotą. "Bo potem jak miasto zobaczy te traktory, to powie, czego oni szukają, skoro mają takie maszyny". "Hubertuss" przyznaje mu rację, przypominając, że "górnicy se twarze wymalowali na czarno". "Strajki rolnicze nie mają wprawnej organizacji. A większość z nich polega na pochwaleniu się sprzętem przed innymi. I przypomina bardziej zloty lub pikniki branżowe. Dlatego odnoszą mały skutek" – twierdzi.
Użytkownik "Krassus"
Użytkownik "Ecopiotr"
Użytkownik "Maskin"
Są także bardziej szczegółowe instrukcje, dotyczące np. tego, jak należy się ubrać na blokadę, by nie było zbyt zamożnie. "Tylko nie mylić strajku z pokazem bogactwa i nowych ciągników. Według mnie to trzeba strajkować na pieszo ubranym w najgorsze śmierdzące i brudne ubrania, jakie macie w gospodarstwie i widły brudne od gnoju, żeby było to czuć. A nie jak zawsze na paradę, żeby się pochwalić nowym sprzętem" – pisze "Czterdziestolatek".

Wskazać winnego Jest też wątek okołopolityczny, bo nie wszyscy rolnicy podpisują się pod stwierdzeniem, że za obecny kryzys w branży - czyli m.in. niskie ceny świń, klema czy warzyw - odpowiada wyłącznie rządząca koalicja PO-PSL. Jeden z komentujących przekonuje, że to za czasów Lecha Kaczyńskiego nasze stosunki z Rosją się pogorszyły, a kiedyś "Ruskie brały wszystko: buty, nieważne czy dwa lewe czy prawe, mięso, owoce, warzywa". No i jeszcze ta Unia Europejska... "Wszystko szło do Rosji i było luks. Wzięli nas tylko po to do tej Unii, bo inne kraje musiały gdzieś ulokować swoje towary" – twierdzi ten sam rolnik.
Inni podkreślają, że bardzo dużo pieniędzy z UE jest "przeżeranych" przez biurokrację. "Idziesz np. cielaka zarejestrować, siedzą cztery pindy w pokoju i dyskutują, jak im sernik na święta wyszedł. Z łaską jedna zrobi to na jutro. A o prezesach i kierownikach znających się na rolnictwie jak świnia na gwiazdach nie wspomnę" – pisze "Paweł".
Dostaje się też rolniczym związkowcom. Część komentatorów tęskni za taką reprezentacją, jaką była "Samoobrona" Andrzeja Leppera. Przewodniczący rolniczego OPZZ Sławomir Izdebski nazywany jest "oszustem". "Związki zawodowe itp. to nic innego jak banda nierobów zerującą na niedoli ludzi pracujących. Górnicy się cieszą ale sami nie wiedzą z czego, zabrali pracownikom z dołu, dodali tym z góry i tyle im tego przyszło. W przypadku rolników może być podobnie" – ocenia "Zenek".
Czas pokaże, czy tak będzie i jak skuteczne okażą się blokady. Póki co z ciągnikami.
