
Jeden z największych kontyngentów wśród państw NATO prosto z Niemiec przyjedzie do naszego kraju na manewry. W Polsce będzie ćwiczyło 1700 niemieckich żołnierzy. To element zacieśnienia współpracy na linii Warszawa-Berlin i precedens w historii III RP.
REKLAMA
Bardziej regularna i intensywna współpraca wojskowa między Polską a Niemcami to pokłosie rosnącego zagrożenia ze strony Rosji. Do niedawna Berlin unikał wysyłania swoich żołnierzy za granicę powołując się na swoją wojenną przeszłość. Podejście niemieckiej kanclerz do tej kwestii zmienił dopiero trwający od kilkunastu miesięcy konflikt na Ukrainie.
Wiadomo już, że Niemcy przyłączą się do ćwiczeń wojsk NATO w Drawsku Pomorskim w czerwcu. Na razie nie znane są natomiast szczegóły udziału niemieckiej armii w manewrach na terenie Polski.
Zdaniem „Rzeczpospolitej”, która dziś pisze o sprawie, wspomniane manewry to dopiero początek zmian i nowej strategii militarnej obu państw. Dziennik zapowiada, że w niedalekiej przyszłości ma również powstać specjalna, polsko-niemiecka jednostka. Wzmocnione zostanie także polsko-niemiecko-duńskie dowództwo w Szczecinie.
Swoje stanowisko wobec Rosji umacnia także Unia Europejska. Kilka dni temu szefowie dyplomacji państw członkowskich UE na nadzwyczajnym spotkaniu w Brukseli jednogłośnie zdecydowali o przedłużeniu i rozszerzeniu sankcji wobec Rosji. Zestawienie nazwisk i firm, które trafią na tzw. czarną listę do 9 lutego ma przygotować Komisja Europejska.
Rosja coraz bardziej aktywna
Agresywne działania Rosji wymuszają podwyższenie stanu gotowości już nie tylko na wschodzie Ukrainy. Jak informują brytyjskie media, rosyjskie bombowce zapuszczają się już nad kanał La Manche, a na ich pokładach znajduje się broń jądrowa. Do ewentualnego ataku Rosjan szykuje się też Kijów, którego obrona jest właśnie znacząco wzmacniana.
Agresywne działania Rosji wymuszają podwyższenie stanu gotowości już nie tylko na wschodzie Ukrainy. Jak informują brytyjskie media, rosyjskie bombowce zapuszczają się już nad kanał La Manche, a na ich pokładach znajduje się broń jądrowa. Do ewentualnego ataku Rosjan szykuje się też Kijów, którego obrona jest właśnie znacząco wzmacniana.
Grę strachu w przestrzeni powietrznej nad otaczającymi Europę morzami Rosjanie toczą z NATO od dawna i nie zaprzestali jej nawet wówczas, gdy obustronne relacje wydawały się najlepsze w historii. Eskalacja konfliktu na Ukrainie doprowadziła jednak do zaostrzenia rosyjskich prowokacji wobec innych krajów Europy. Brytyjski "Sunday Express" zdradza, że dowództwo RAF potwierdziło, iż przechwycone 28 stycznia rosyjskie bombowce Tu-95 miały na pokładzie broń jądrową.
Co więcej, pomimo ciągłego towarzystwa myśliwców z Wielkiej Brytanii i Francji, Rosjanie postanowili przypomnieć Europejczykom, że ich zdolne do przenoszenia głowic jądrowych bombowce mogą łatwo dolecieć w sam środek Starego Kontynentu. Tym razem rosyjscy piloci nie zawrócili więc w okolicach Szkocji, a wybrali się aż w kierunku wybrzeży Francji.
Źródło: „Rzeczpospolita”
