Arcybiskup Henryk Hoser narzeka, że praktyka duszpasterska Kościoła rozmija się z nauczaniem Jana Pawła II
Arcybiskup Henryk Hoser narzeka, że praktyka duszpasterska Kościoła rozmija się z nauczaniem Jana Pawła II Fot. Wojciech Surdziel / AG

Arcybiskup Henryk Hoser nazwał "zdradą" nauk papieża Wojtyły dzisiejszy przekaz Kościoła w kwestii małżeństwa i rodziny. Ale choć diagnozując duszpasterskie problemy ma sporo racji, w jednym grubo się myli – nakazy JP2 sprzed 30 lat nie mogą być interpretowane dosłownie. Papież Franciszek to zrozumiał, polscy hierarchowie wciąż mentalnie tkwią w głębokiej komunie.

REKLAMA
Kto "wystawił" papieża Polaka
Od dłuższego czasu z Kościoła nad Wisłą dobiegały ciche głosy niezadowolenia z tego, jaki kurs obiera pontyfikat papieża Franciszka. Dobitnie było to widać po synodzie o rodzinie, którego początkowy przekaz (m.in. w sprawie konkubinatów i związków homoseksualnych) został publicznie skrytykowany przez szefa Episkopatu abp. Stanisława Gądeckiego. Teraz jednak pojawił się głos zdecydowanie mocniejszy – i w tonie, i treści. Arcybiskup Hoser poszedł o kilka kroków dalej i uznał Kościół pod przewodnictwem Franciszka za "zdrajcę".
"Powiem brutalne: Kościół zdradził Jana Pawła II. (...) Duszpasterska praktyka zdradziła [papieża Jana Pawła II, ponieważ nie poszła za jego głosem, nie zapoznała się nawet z jego nauczaniem. Wszyscy mówią, że jest ono za trudne, nawet duszpasterze i częściej świeccy mówią, że dokumenty Kościoła są za trudne, że 'my ich nie rozumiemy'" – stwierdził w wywiadzie dla KAI.
Sprecyzował, że chodzi o nauczanie o rodzinie. Jego zdaniem Kościół nie realizuje wskazań Jana Pawła II zapisanych m.in. w adhortacji "Familiaris Consortio", którą Wojtyła wydał w 1981 roku. A z takiego zaniedbania biorą się dzisiejsze problemy – "rozpad rodziny, rodziny patchworkowe, niewielki procent trwałych nierozerwalnych małżeństw, zjawisko kohabitacji młodych".
Abp. Hoser przekonuje również, że bez wierności naukom Karola Wojtyły duchowieństwo nie potrafi przeciwstawić się "kulturze liberalnej", której wpływowi ulegają młodzi. W wywiadzie mowa jest też oczywiście o "społeczeństwie postaborcyjnym" i o tym, że władza w Polsce niszczy rodzinę. Wszystko składa się na ponury obraz Kościoła ulegającego najbardziej szkodliwym zjawiskom współczesności.
Abp Henryk Hoser

Wszystkie wskazania, zapisane przez papieża w rewelacyjnej adhortacji „Familiaris Consortio” nie były realizowane. Papież sformułował w nich m.in. cztery zadania rodziny. Proszę poprosić konfratrów, żeby je wymienili. Duszpasterze nie wymienią, bo nie czytali albo nie pamiętają, a wierni, żeby coś zrealizować, muszą wiedzieć konkretnie, co.

źródło: KAI
Nauka z PRL-u
Nie da się zrozumieć, co naprawdę miał na myśli duchowny, bez zapoznania się z treścią cytowanych przez niego źródeł. Abp. Hoser ma rację, że we wspomnianej papieskiej adhortacji sformułowane zostały "zadania pasterskie wobec rodziny". Jan Paweł II potwierdził w niej m.in. naukę o jedności, nierozerwalności małżeństwa, przeciwstawił się stosowaniu antykoncepcji, a jako "nieprawidłowe" wymienił np. małżeństwa na próbę, wolne związki czy związki cywilne.
"Tym, którzy w naszych czasach uważają za trudne lub niemożliwe wiązanie się z jedną osobą na całe życie, i tym, którzy mają poglądy wypaczone przez kulturę odrzucającą nierozerwalność małżeństwa i wręcz ośmieszającą zobowiązanie małżonków do wierności, należy na nowo przypomnieć radosne orędzie o bezwzględnie wiążącej mocy owej miłości małżeńskiej, która w Jezusie Chrystusie znajduje swój fundament i swoją siłę" – ten fragment adhortacji dobrze oddaje ton całego dokumentu.
Nie dziwi więc, że abp. Hoser tęskni za takim przekazem Kościoła. Tylko czy ten przekaz przystaje do świata w 2015 roku? Pytana przeze mnie Halina Bortnowska, publicystka, filozof i teolog, ma wątpliwości.
– Problemem nie jest wierność nauczaniu Jana Pawła II. Problem jest w myśleniu o kontakcie Ewangelii z tym, co się dziś dzieje. Porównywanie nauk papieża do dzisiejszej sytuacji jest czynnością ahistoryczną. Ta konkretna adhortacja powstała w kontekście PRL-u, w zupełnie innych warunkach i była zupełnie inaczej odczytywana – mówi w rozmowie z naTemat.
Jednocześnie nie oznacza to, że nauka Wojtyły się zdezaktualizowała. – Ale wymaga interpretacji, odczytania w aktualnym kontekście, co trzeba robić odważnie i twórczo. A nie rozliczać każdego, czy on dosłownie wprowadza w życie to, o czym mówił papież – podkreśla moja rozmówczyni.
logo
Halina Bortnowska Fot. Dawid Chalimoniuk / AG
"Alibi dla zapyziałego Kościoła"
Inni komentatorzy podobnie odbierają to, co powiedział abp. Hoser. Jacek Kowalczyk, publicysta portalu "Polityki", napisał, że nie chodzi nawet o sedno i jego, i papieskich wywodów – przecież nie może dziwić refleksja Kościoła na temat słabości małżeństwa, obaw młodych ludzi przed wiązaniem się czy nietrwałości relacji. Chodzi o język.
Jacek Kowalczyk

Problemem Kościoła jest to, że jego język już nie opisuje świata, w którym żyją wierni. Chodzą do kościoła, bo tak wypada, daje im to pewne poczucie wspólnoty, podtrzymuje nadzieję, że nie wszystek umrę itd. Ale to nie znaczy, że zmienią swój styl życia poza kościołem. I tu nie chodzi o dostosowywanie się Kościoła do nowych czasów, tu chodzi o dostrzeganie świata, jakim jest. Biskup Hoser go widzi, ale z oczywistych względów nie może wyrwać się ze słownika, którym musi się posługiwać. Czytaj więcej

Filozof prof. Zbigniew Mikołejko powiedział z kolei w TVN 24, że abp. Hoser tęskni za papieżem, bo Jan Paweł II "stanowił doskonałe alibi dla zapyziałego, nieruchawego, prowincjonalnego i nieskłonnego do zmian polskiego Kościoła". Rozwody uznał za naturalne zjawisko, którego Kościół nie może zatrzymać.
Jest tylko pytanie, jaką postawę zaprezentują duchowni? Będą otwarci i odpowiedzą na przemiany cywilizacyjne czy pozostaną zamknięci, z postawą zaprzeczenia i oskarżeń wobec gender czy liberalizmu? Wywiad abp. Hosera potwierdza, że do niego i innych polskich hierarchów przemawia ta druga opcja. Czego nie można powiedzieć o papieżu Franciszku.
– Papież zaczął od zwalczania hipokryzji. Hipokryzją obrosło tradycyjne nauczanie poprzednich papieży i trzeba to zeskrobać, by zobaczyć prawdę – podsumowuje Halina Bortnowska.