Im bliżej Euro tym więcej wypowiedzi publicznych (choć nie tylko) osób składających w tę imprezę wyznanie wiary a rebours (czyli na odwrót). W dobrym tonie jest obecnie piłkę krytykować, na Euro patrzeć z niechęcią, lub co najmniej dystansem, a kibicami albo gardzić, a w najlepszym wypadku się z nimi nie utożsamiać. Wydawało się, że miesiąc przed Euro wszyscy będziemy nim podekscytowani. Wygląda jednak, że w wielu kręgach modne jest nie-podekscytowanie, ostentacyjna obojętność nawet.

REKLAMA
W najnowszym felietonie Kamil Durczok, szef "Faktów" TVN napisał:
"Ciężkie boje dwóch drużyn o nabitą powietrzem skórzaną krągłość są mi doskonale obojętne. Emocje przez to wywołane wśród miliardów wyznawców na całym świecie też. Prawdę mówiąc, ten falujący i ryczący tłum, wdziewający identyczne barwy, a potem płaczący ze szczęścia albo z rozpaczy zdaje mi się raczej groteskowy niż malowniczy. Wyżelowani faceci łamiący rywalom nogi metalowymi korkami mają w sobie więcej ze zwykłej bandyterki niż z współczesnych herosów."

Maria Czubaszek

Śmieszy mnie hasełko: Polska jest najważniejsza CZYTAJ WIĘCEJ


Tłum kibiców groteskowy? Piłkarze to wyżelowana bandyterka? Kamil Durczok napisał manifest Euro-sceptyków, czy niezbyt mądre osobiste wyznanie nie-wiary? Jak jest [Waszym zdaniem]