Szef polskiego MSZ Grzegorz Schetyna nie ustępuje w konflikcie z Rosją o historię
Szef polskiego MSZ Grzegorz Schetyna nie ustępuje w konflikcie z Rosją o historię Fot. Łukasz Giza / AG

"Nie ma takiej możliwości - w sprawach drobnych i dużych - że będziemy lekceważyć nasze interesy, przepraszać i opisywać rzeczywistość inaczej, niż ona wygląda" – mówi o konflikcie z Rosją w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" szef polskiej dyplomacji Grzegorz Schetyna. Tymczasem rosyjscy dziennikarze szukają faktów, które mają skompromitować ministra. Przyjechali do Polski, by pytać m.in. o korupcję i aferę hazardową.

REKLAMA
Schetyna w ostatnich tygodniach dwukrotnie rozdrażnił Rosję. Pierwszy raz przed obchodami 70. rocznicy wyzwolenia Auschwitz, kiedy stwierdził, że obóz wyzwalali żołnierze narodowości ukraińskiej. Ostatnio stwierdził zaś, że obchody 70. rocznicy zakończenia II Wojny Światowej powinny odbyć się nie w Moskwie, ale np. na Westerplatte. Reakcja Rosji była bardzo ostra, co – jak mówi w "GW" minister - świadczy o tym, że dyplomacja Kremla bazuje na emocjach.
"Zwróciliśmy stronie rosyjskiej uwagę, by oddzieliła bieżącą politykę od historii. Tu chyba chodzi o pewien fundament świadomości historycznej Rosji. Rosjanie starają się traktować dziedzictwo historyczne Ukrainy dość instrumentalnie. Bardzo jednoznacznie przypominają Stepana Banderę czy dywizję SS-Galizien, nie wspominając o innym zaangażowaniu w czasie II wojny światowej, które miało znacznie większą skalę, ale nie pasuje do obecnej koncepcji politycznej Moskwy" – komentuje Schetyna.
Jak twierdzi, reakcja Moskwy na propozycję alternatywnych obchodów zakończenia wojny świadczy o frustracji Rosjan. Zdaniem Schetyny trudno wyobrazić sobie, by moskiewskie obchody były takie, jak wszystkie inne: "Rosja jest zaangażowana w konflikt na wschodzie Ukrainy, wszyscy o tym wiedzą. Wydaje się, że pewne emocjonalne reakcje strony rosyjskiej mogą wynikać z frustracji. Chciałaby zorganizować wielkie, imponujące obchody, ale z tego, co wiem, to z frekwencją może być kiepsko".
Grzegorz Schetyna

Trzeba też jasno powiedzieć, że Rosjanie i tak będą robić podobną propagandę, nawet bez szczególnych powodów. Będą przypominać, że Polacy okupowali Kreml, że "zdradzili", wstępując do NATO, że sprzyjają Ameryce. (...) Z drugiej strony, to też powinno nam dać do myślenia, że minęło tyle lat, a rosyjska propaganda tak łatwo wtoczyła się w koleiny z lat 50. i 60. To mnie bardzo zaskakuje. Czytaj więcej

źródło: "Gazeta Wyborcza"
Nie zanosi się na to, by konflikt Schetyny z Rosją miał się szybko zakończyć. Jak donosi "Rzeczpospolita", dziennikarza proputinowskiej stacji Kanał 5 przyjechali do Polski, by zbierać niewygodne dla szefa dyplomacji informacje. Byli w Sejmie, rozmawiali z Palikotem, a potem pojechali do Wrocławia - rodzinnego miasta polityka. Pytali m.in. o finansowanie koszykarskiego klubu i aferę hazardową.
"Dla mnie to ewidentna, zaplanowana przez FSB akcja mająca zdyskredytować polskiego ministra. Pytają o informacje mające pokazać go w negatywnym świetle" – powiedział "Rz" Krzysztof Grzelczyk, były wojewoda dolnośląski w czasach rządów PiS, działacz opozycji.
Wśród pytań, jakie zadali dziennikarze, znalazły się np. takie: Czy możliwe jest, że Schetyna podpięty jest pod Waszyngton? Kto za nim stoi? Co wiadomo o jego korupcyjnych związkach i dlaczego nikt nie informuje o tym prokuratury?