
Spółka należy do PKP. Związkowcy protestują, bo ich zdaniem przełożeni zmuszają pracowników do przystąpienia do programu dobrowolnych odejść. Związkowcy boją się zwolnień, a do tego może dążyć firma. Miałoby odejść 91 z 495 pracowników. PKP szuka inwestorów, którzy chcieliby kupić TK Telekom. Firma obsługuje 30 tys. km kabli telekomunikacyjnych łączących miejscowości w całej Polsce. Pierwsze, zablokowane próby sprzedania firmy, spółka PKP podejmowała już w 2013 roku.
REKLAMA
Zdaniem protestujących firma dąży do przygotowania spółki do sprzedaży w ten sposób, by miała jak najmniej pracowników. Ci, którzy pozostaną zatrudnieni, osłon socjalnych mieliby nie mieć.
Komitet protestacyjny nadal liczy na rozpoczęcie rozmów z szefami TK Telecom.
Rząd - przede wszystkim za sprawą rozstrzygnięć na Śląsku - znalazł się w pułapce. Coraz więcej ludzi protestuje. – Może gasić protesty na niższych szczeblach, ale wtedy musi godzić się na wiele oczekiwań protestujących. Jeśli tego nie zrobi, ryzykuje konflikt na dużą skalę – przekonywał wcześniej w naTemat dr Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.
– Cała umiejętność Tuska polegała na tym, że potrafił znajdować miejsca i czas konfrontacji korzystnych dla PO. Dawał partii możliwość wycofania się albo testował tematy - ze strony polityków drugiego planu padały propozycje, a kiedy było widać, że temat może stać się narzędziem w rękach PiS czy SLD, premier im zaprzeczał. Tak było np. z działkowcami – tłumaczył politolog – Problem Kopacz polega na tym, że nie ma na to czasu. Jedyne, co może zrobić, to odciągać problemy na czas po wyborach – dodaje.
Źródło: RMF24
