
Wojciech Kustosz. Współtworzy jedno z najbardziej oryginalnych miejsc warszawskiego Żoliborza. Co dziś możemy powiedzieć o estetyce i upodobaniach Polaków? Jak zmieniło się nasze podejście do dóbr luksusowych na przestrzeni ostatnich 20 lat? - Pieniądze dają większe możliwości, ale mniejszy budżet nie musi wykluczać kreatywności w doborze przedmiotów, którymi otoczeni jesteśmy przez lata - mówi Wojciech Kustoszn dodając, że dla wielu potrzeba luksusu to wciąż samochód stojący przed domem, a nie kanapa, której przecież nie widać.
REKLAMA
Polskie wnętrza sprzed 20 lat. Pamięta je pan?
Wszyscy mieliśmy te same meble, te same meblościanki, można powiedzieć, że wszystkich nas łączyła wszechobecna szarość. Czuliśmy się wybitnie demokratycznie. Nikt ostatecznie nie snobował się na meblach, bo ich po prostu nie było.
Nastał kapitalizm…
...a wraz z nim rynek dóbr luksusowych, firmy zaczęły się rozwijać.
Wśród tych firm IDEA MM - showroom, który jest prawdziwą oazą dobrego designu. Można was odwiedzić na warszawskim Żoliborzu. Kto stoi za IDEA MM?
Wspólnik Mariusz Michalski, który rozpoczął ten interes ponad 20 lat temu. Ja dołączyłem przed dziewięcioma laty i do tego momentu prowadzimy biznes razem. Każdy odpowiada za inną stronę firmy. Ja zajmuję się sprzedażą, a Mariusz za stronę artystyczną i wykonawczą. I tego też nauczyłem się od mojego wspólnika, który mnie tą pasją do dobrze zaprojektowanych przedmiotów zaraził.
To chyba rynek, który rozwija się sukcesywnie, ale bardzo powoli?
I jest znacznie wolniejszy niż nawet w krajach mniejszych, jak Węgry czy Czechy.
Z czego to wynika?
Ma to związek z szeregiem uwarunkowań, również historycznych, sięgających według mnie mnie korzeniami do czasów Habsburgów. Z tego wywodzi się kosmopolityzm Pragi, jej otwarty na zmiany charakter. Praga, którą możemy spokojnie porównywać z Warszawą, jest kilkakrotnie większym rynkiem na design z naszej półki cenowej. Może równie dobrze być powód socjologiczny, być może w nas Polakach to głęboko siedzi. Nasza potrzeba luksusu to dobry samochód stojący przed domem, a nie kanapa, której przecież nie widać.
Gdzie jest inaczej?
Są w Europie kraje, mniejsze, jak na przykład Dania czy Holandia, gdzie ten biznes jest kilkudziesięciokrotnie większy niż w Polsce. W tych krajach nie przeszkadza właścicielowi pięknego, świetnie zaprojektowanego domu posiadania Toyoty. On ma piękno i luksus we wnętrzach swojego domu. Przedmioty, których u nas sprzedaje się kilka w ciągu roku, tam lokalny sklep sprzedaje kilka, ale w miesiącu.
Polacy uczą się na nowo, czym jest dobry design?
Trendy przyszły do nas z zewnątrz, a nie zostały tu wykreowane. Choć mamy kilka przykładów świetnego designu tworzonego przez Polaków, szczególnie w latach 50. i 60. Ale problem jest nie w tym, by go tworzyć, ale by go skomercjalizować. Meble, które można u nas oglądać, to fantastyczne dzieła: Mies van der Rohe, Le Corbusier, Arne Jacobsen. To meble, które produkowane są od kilkudziesięciu lat, niektóre z nich zaprojektowano już w latach 20. ubiegłego wieku. Oczywiście, zmieniła się technologia ich produkcji i jest rażąco inna niż ta sprzed 80 lat, ale właściciele praw do ich projektów mieli okazję spotkać przedsiębiorców, którzy zaryzykowali i zaczęli produkować na dużą skalę. Odwrotnie było z polskimi projektami. Nie było i nie ma funduszy, by je produkować masowo, może poza drobnymi wyjątkami typu projekty Modzelewskiego.
Jak się dzisiaj mebluje?
Tak, jak na całym świecie. Czy w Europie. Jest wiele stylów, jest wiele podejść do tego. Jeżeli myśli się, że Polska jest lepsza czy gorsza pod tym kątem, to nie można na to pytanie odpowiedzieć. W Niemczech są rejony, gdzie wciąż królują rustykalne wnętrza, a meble z naszego sklepu w ogóle by się nie spodobały. Ten minimalizm by się po prostu nie sprzedał. Podobnie jest z Polską.
Kiedyś lubiliśmy tzw. wesołe udizajnienie...
Tak, w dużej mierze imitujące często luksus. Nie mówimy o podróbkach, bo to osobny temat. Ciężko jednak zrezygnować z czegoś, co może być nawet imitacją luksusu. Polacy się jeszcze tego nie nauczyli. Oczywiście to również kwestia pieniędzy, jak wspominałem.
Ale na kuchnię potrafimy wydać 100 tysięcy.
Potrafimy wydać także 200 tysięcy, a na którą pozwolić sobie może mieszkaniec Niemiec z klasy średniej. Dla nich to może nie norma, ale z pewnością nie ekstrawagancja. U nas ta grupa jest bardzo mała.
Potrafimy wydać także 200 tysięcy, a na którą pozwolić sobie może mieszkaniec Niemiec z klasy średniej. Dla nich to może nie norma, ale z pewnością nie ekstrawagancja. U nas ta grupa jest bardzo mała.
Czym są dobra luksusowe w Polsce?
Prosta definicja, która mi się podoba, brzmi: “Luksusem jest to, co jest dostępne dla wąskiej grupy ludzi.” Najczęściej ze względu na to, że jest dobrem rzadkim i bardzo dużo kosztuje. Do tej kategorii zaliczają się z pewnością większość przedmiotów z naszego showroomu.
Nasz gust się zmienił. Czego efektem jest istnienie takich miejsc, jak wasze?
Oczywiście. Przez kilkanaście lat zmieniło się portfolio naszych marek. My się zmieniamy, gdy zmieniają się trendy. A je kreują designerzy i dalej producenci. Z pewnością zatem rynek zmienia się tak, jak na przykład moda odzieżowa. Świat się zmienia. Pamięta pan ciuchy z lat 90.?
Oczywiście.
Dziś są bardzo "oldskulowe". Podobnie jest z meblami. W danym momencie, pewne trendy, także w kwestii wnętrz, są wiodące, ale z perspektywy czasu mogą wydawać się wręcz zabawne. Są także mody, które nigdy nie przemijają. To, co zostało wymyślone dziś, za 20 lat może być kultowe. Tak jest z tworzeniem zapachów, czy mebli.
Co się najbardziej zmieniło?
Myśli pan, że zmieniło się dużo? Niekoniecznie. Wciąż dużo jest klasyków, pewne trendy się nie zmieniają. Na pewno inna jest kolorystyka, ale te zmiany dotyczą także mody czy chociażby motoryzacji. 10 lat temu na ulicach polskich miast dominowały kolory. Teraz wszystkie samochody mają bardzo stonowane kolory. Białe, czarne bądź szare. Uciekły gdzieś krzykliwe historie. W mojej branży także się to zmieniło. Jeżeli zaś pyta pan o Polaków na przestrzeni ostatnich, na przykład dziesięciu lat, to przyznam, że potrzeby są wciąż te same. Mamy tylko większe pole wyboru.
I wachlarz usług, z których coraz chętniej korzystamy.
Przyjechał do mnie niedawno kolega z Danii, który zajmuje się podobnym biznesem i mówi: "Wy, Polacy, zrobiliście się strasznie bogatym narodem". Gdy zapytałem dlaczego tak myśli, to odparł, że każdy Polak ma swojego architekta, co w Danii, gdzie wszystko robi się samemu, jest dziwne. Ich nie stać na architektów. Wolą wymyślać sami. W Polsce mieć swojego projektanta to trend, w Danii by się raczej zapytano: "Co, sam nie umiesz zrobić?". Dania to piękny kraj. Pełen inspiracji.
Zatrudniłbym architekta, ale nie dlatego, że mnie na niego stać, ale bardziej dlatego, że nie stać mnie na błędy. Oddałbym sprawy w ręce specjalisty.
Gdybyśmy wzięli pod uwagę techniczną stronę urządzania, to faktycznie - jestem w stanie to zrozumieć. Ale wydaje mi się, że w każdym z nas drzemie mały architekt i warto to wykorzystać. Jeżeli mamy ograniczony budżet to przyjemność z projektowania jest jeszcze większa. Wybieranie to fascynująca sprawa. Warto wydłużyć czas urządzanie mieszkania. To bardzo przyjemne.
Polskie kompleksy?
Nie dostrzegam zasadniczych, może drobne, typu brak śmiałości w odróżnianiu się od innych, skłonność do replikowania „bezpiecznych“, a przez to nudnych schematów. Proszę odwiedzić kolegów, rodzinę, przekona się pan. Jasne, pieniądze dają większe możliwości, ale mniejszy budżet nie musi wykluczać kreatywności w doborze przedmiotów, którymi otoczeni jesteśmy przez lata. Ubrania przecież staramy się nosić inne niż koledzy z biura.
Nie dostrzegam zasadniczych, może drobne, typu brak śmiałości w odróżnianiu się od innych, skłonność do replikowania „bezpiecznych“, a przez to nudnych schematów. Proszę odwiedzić kolegów, rodzinę, przekona się pan. Jasne, pieniądze dają większe możliwości, ale mniejszy budżet nie musi wykluczać kreatywności w doborze przedmiotów, którymi otoczeni jesteśmy przez lata. Ubrania przecież staramy się nosić inne niż koledzy z biura.
A estetyka?
To bardzo ładne słowo.
