
Coraz wyraźniej zaostrza się spór między wpływowym środowiskiem amerykańskich Żydów a... Izraelem. Nowojorska Liga Przeciwko Zniesławieniom właśnie stanowczo sprzeciwiła się wizycie w Stanach Zjednoczonych premiera Izraela Banjamina Netanjahu, który na początku marca ma przemawiać przed amerykańskim Kongresem.
REKLAMA
– Netanjahu powinien zostać w domu – stwierdził w rozmowie amerykańskimi mediami Abraham Foxman, dyrektor Ligi Przeciwko Zniesławieniom. Jego zdaniem wizyta szefa izraelskiego rządu w Stanach Zjednoczonych obecnie mogłaby tylko zaszkodzić interesom tamtejszej społeczności żydowskiej.
W oczach żydów zza oceanu Benjamin Netenjahu jest zbyt kontrowersyjny przede wszystkim ze względu na swoje twarde stanowisko wobec Iranu i teherańskiego programu nuklearnego, który najbardziej realne zagrożenie stanowi właśnie dla Izraela.
W ocenie Foxmana, premier Izraela szkodzi linii negocjacyjnej, którą wobec Iranu przyjął rząd w Waszyngtonie. Nowojorscy Żydzi nawołują Benjamina Netanjahu do trzymania się z dala od USA także ze względu na spór o jego wizytę, który rozgorzał między Białym Domem a Kongresem. Izraelski przywódca został bowiem zaproszony przez kongresmanów bez wcześniejszego uzgodnienia tego z ekipą prezydenta Baracka Obamy.
Stosunki Białego Domu z Izraelem nie układają się tymczasem najlepiej już od kilku miesięcy. Do ich praktycznego zawieszenia doszło po tym, gdy jeden z prezydenckich urzędników na łamach amerykańskiej prasy bezpardonowo wykpił Benjamina Netanjahu.
– Problem z Bibim jest taki, że to jest po prostu cholerny tchórz – stwierdził urzędnik. – Dobre w nim jest to, że boi się wszczynać wojny. Złe natomiast to, że nie zrobi nic, żeby poprawić stosunki z Palestyńczykami i arabskimi państwami sunnickimi. Jedyne, co go obchodzi, to uniknięcie politycznej porażki. To nie jest polityk pokroju Icchaka Rabina czy Ariela Szarona, a już na pewno nie Menachema Begina. On nie ma jaj – dodał.
Netanjahu spore problemy ma także w swoim kraju. Pod koniec ubiegłego roku doszło do nieoczekiwanego rozpadu koalicji w izraelskim parlamencie, a polityczny pat wymusił rozpisanie przedterminowych wyborów. Mają one odbyć się 17 marca. Skorzystanie kilka dni wcześniej z zaproszenia od amerykańskich kongresmenów mogłoby być dla tego polityka świetnym podsumowaniem kampanii wyborczej, w której stara się on udowodnić, iż jest najskuteczniejszym przywódcą Izraela od lat.
Z tego też powodu do anulowania podróży za ocean "Bibiego" stanowczo nawołują również przeciwnicy polityczni Netanjahu. Zdaniem izraelskiej opozycji, wizyta przywódcy ich kraju, podczas której spotka się on tylko z parlamentarzystami a nie z przedstawicielami Białego Domu, będzie szkodliwa dla izraelskiej dyplomacji.
Źródło: Forward.com
