Fot.Tomasz Wiech / Agencja Gazeta

Plaża, góry, las, spacery, znajomi i oczywiście grill – jednym słowem polska majówka. Wyjątkowo długa majówka. Dziś, kiedy czas leniuchowania się kończy trzeba sobie postawić pytanie: Jak po kilku dniach wolnego, w miarę możliwości bezboleśnie, wrócić do pracy? Sposobów jest kilka, ale jest też kilka rzeczy, których z całą pewnością robić nie wolno.

REKLAMA
Pierwszy błąd możemy popełnić jeszcze w trakcie wypoczynku. - Najlepiej nie wracać na ostatni moment. Najgorzej jest wracać i od razu wpadać w rytm, pracy – zauważa Monika Dreger z Warszawskiej Grupy Psychologicznej. Dr Waldemar Urbanik dyrektor Instytutu Socjologii w Wyższej Szkoły Humanistycznej TWP w Szczecinie dodaje: "Najgorzej jest, gdy wracamy późnym wieczorem a następnego dnia od rana musimy iść do pracy. Wtedy mamy zbyt krótki okres adaptacji".
Okres naszej adaptacji po powrocie z wypoczynku jest niezwykle ważny. Wie to każdy, kto choć raz w życiu wracał z wakacji czy też przedłużonego weekendu niemalże bezpośrednio do pracy. - Trzeba mieć margines czasowy, żeby spokojnie wrócić, rozpakować się i przygotować na pracę – mówi Monika Dreger.
Powrót z wypoczynku i przygotowanie się do obowiązków to jedno, a sama wizyta w miejscu pracy, to już coś zupełnie innego. Pierwsze chwile w pracy po dłuższym wypoczynku wyglądają najczęściej podobnie. - Jeśli obok będą znajomi, to nie unikniemy opowiadań o tym, jak nam minął wyjazd – mówi psycholog Monika Dreger. Takie opowieści nie są jednak dla nas najlepsze - Po powrocie do pracy najważniejsze, to skoncentrować się na nowych wyzwaniach kolejnego dnia – zauważa socjolog dr Waldemar Urbanik. - Rozpamiętywanie tego, co było kiedy mieliśmy wolne nie jest najlepszym rozwiązaniem.

Tych zasad przestrzegaj, a powrót do pracy będzie łatwiejszy:

1. Nie powinniśmy wracać do domu na ostatnią chwilę i iść do pracy kilka godzin później
2. Powinniśmy unikać długich opowieści o tym, jaki fantastyczny był dla nas okres wypoczynku
3. Musimy spokojnie, ale zdecydowanie wejść w rytm codziennych obowiązków.

My jednak lubimy opowiadać o tym gdzie oraz z kim się było i jak fajnie mijał nam czas. Na pozór podczas takich opowieści jest nam bardzo przyjemnie, ale tak naprawdę wewnętrznie czujemy się źle. - Czujemy się tak, ponieważ przyzwyczailiśmy się do lenistwa, a teraz musimy coś robić – zauważa dr Waldemar Urbanik. - Jesteśmy smutni, ponieważ jest nam po prostu żal tych miłych chwil. To naturalna tęsknota.
Dlatego też lepiej nie rozpamiętywać zbyt długo chwil błogiego lenistwa. - Kończy się weekend i trzeba się wziąć do pracy – radzi Monika Dreger. Tyle tylko, że do pracy nie można brać się zbyt ostro, ponieważ nasz organizm potrzebuje czasu, aby odnaleźć się w nowej sytuacji. - W pierwszym okresie po nieobecności pracownik potrzebuje 2-3 dni na powrót chęci do wykonywania obowiązków – uważa dr Urbanik. Pytanie co na taką mniejszą wydajność w ciągu pierwszych pourlopowych dni powie nasz szef. Większości pracodawców takie podejście może się raczej nie spodobać.
Nasz szef to jedno, ale potrzeby naszego organizmu to drugie. - Po długim wypoczynku pojawia się zjawisko depresji pourlopowej, które przejawia się w pierwszych chwilach powrotu do pracy mniejszą skłonnością do wykonywania wszelkich zajęć - mówi dr Waldemar Urbanik i celnie dodaje: "Bardzo szybko przyzwyczajamy się do nicnierobienia".
Depresja pourlopowa pojawia się najczęściej wówczas, kiedy odpoczynek był zbyt krótki i nasz organizm nie zdołał się zregenerować. Ten stan pogarsza się w momencie, gdy myślimy o konieczności powrotu do pracy. Uczucie rozdrażnienia z powrotu do pracy powinno jednak minąć po kilku dniach.
Jest jeszcze jeden czynnik - poproszenie szefa o wyrozumiałość przy pourlopowej adaptacji. Wydaje się, że o ten czynnik będzie jednak najtrudniej. Mimo wszystko, powodzenia!