Prawica sama wywołała dyskusję o wieku Jarosława Kaczyńskiego.
Prawica sama wywołała dyskusję o wieku Jarosława Kaczyńskiego. Fot. Grzegorz Skowronek / Agencja Gazeta

Jesienne wybory parlamentarne będą ostatnią szansą Jarosława Kaczyńskiego na powrót na fotel premiera, bo prezesowi PiS coraz bliżej do wieku emerytalnego. Ale wpływowy w środowisku PiS prof. Andrzej Nowak przekonuje, że Kaczyński już teraz powinien przekazać buławę młodszym. Taka dyskusja na pewno nie pomoże PiS-owi w kampanii wyborczej.

REKLAMA
Słusznie uznawana za wielki sukces kosztująca pół miliona złotych konwencja wyborcza Andrzeja Dudy omal nie skończyłaby się totalną klęską. Wszystko przez prof. Andrzeja Nowaka, który miał być jednym z mówców sobotniej imprezy Prawa i Sprawiedliwości. Przymierzany przez część prawicy do wyścigu prezydenckiego naukowiec z powodu choroby nie przyjechał, ale wiemy, co chciałby powiedzieć.
Prof. Andrzej Nowak

Opozycja musi pokazać nową twarz. Nie samego kandydata na prezydenta. Także kandydata na premiera. Jeśli chcemy wygrać te wybory dla Polski, wydaje mi się, że powinniśmy poważnie i szybko zarazem rozważyć taką potrzebę. Czytaj więcej

Krytyka ze środka obozu
Nowak wskazuje, że jeśli PiS nie wygra wyborów, stanie się bezużyteczny dla prawicowych wyborców, bo będzie jasne, że nie jest w stanie odsunąć PO od władzy. Wskazuje, że nawet pomimo świetnej kampanii Andrzeja Dudy PiS może przegrać wybory prezydenckie i parlamentarne, bo wyborcy przestraszą się powrotu Jarosława Kaczyńskiego i IV RP. Dlatego jego zdaniem lepiej, gdyby już dzisiaj, przed podwójnymi wyborami, prezes PiS zrezygnował i namaścił swojego następcę.
Kaczyński na emeryturę
Uważany za autorytet w kręgach PiS naukowiec przekonuje, że Kaczyński zbliża się do wieku emerytalnego i czyni niezbyt zgrabne porównanie, pisząc, że w tym wieku Józef Piłsudski już nie żył, a Roman Dmowski od lat był politycznym emerytem. Dzieli się też wątpliwościami, czy obecni politycy są w stanie przekonać do siebie i swojej partii większość Polaków, a przecież bez tego zmiana władzy się nie dokona. Dlatego namawia, by działacze partii nie bali się utraty miejsc na listach, tylko dopuścili do partii lepszych, zdolniejszych, bardziej inteligentnych.
Prof. Andrzej Nowak

Konwencje w amerykańskim stylu, objazd wszystkich powiatów przez kandydata – to nie wystarczy, to tylko narzędzia, może zresztą nie najskuteczniejsze. (...) Jeśli Prawo i Sprawiedliwość nie wygra tej walki w tegorocznych wyborach, rozegra się ona inaczej, już bez tej partii i może bez wyborów. Czytaj więcej

PiS uderzony własna bronią
Tezy prof. Nowaka padły na niezwykle podatny grunt, bo to sztab PiS czyni z wieku jedną z osi podziału między kandydatami. Na każdym kroku politycy PiS mówią o witalności Andrzeja Dudy na tle Bronisława Komorowskiego. Sam kandydat mówił w sobotę, że ma zbyt wiele energii, by siedzieć pod żyrandolem. Zresztą to już drugi raz w ciągu ostatnich kilku dni PiS wpada we własne sidła - kiedy wypomniał Bronisławowi Komorowskiemu czytanie z kartki rozpętała się promptergate.
Dodajmy do tego niewygłoszone przemówienie prof. Nowaka i naturalnie pojawiają się pytania o wiek Jarosława Kaczyńskiego. Sam były premier deklarował, że będzie prowadził PiS do kilku kolejnych wyborów, co najmniej do 2023 roku, a może nawet do 2027. Oczywiste jest jednak, że już trwa walka buldogów o przejęcie po nim schedy.
Kto po prezesie?
Przegrał ją już Adam Hofman, a pocałunek śmierci otrzymał Krzysztof Szczerski, którego Nowak typuje na przyszłego lidera PiS. Dlatego wszyscy, którzy liczą, że zastąpią prezesa, prześcigają się w zapewnieniach, że jest on wspaniałym liderem, który prowadzi partię do wielkiej victorii.
– Gdyby młodszy Bronisław Komorowski miał tyle energii, co Jarosław Kaczyński, to nie wypadałby na zdjęciach tak, jak tu – mówił Joachim Brudziński pokazując w "Kropce nad i" zdjęcie drzemiącego prezydenta. Z kolei Jacek Kurski w "Kontrwywiadzie RMF FM" przypominał, że Konrad Adenauer miał 73 lata, kiedy zostawał kanclerzem, a 87 lat w chwili rezygnacji. Przypominał też zaawansowany wiek Ronalda Reagana.
Jak Adenauer
To argument tyle zgrabny, co chybiony. Bo to wcale nie o wiek metrykalny tutaj chodzi - Jarosław Kaczyński jest zdrowy i sprawny intelektualnie. Ale dzisiejsza rzeczywistość nijak przystaje do tej z lat 40. i 50., czy nawet 80. Świat zmienia się błyskawicznie, a zagrożenia, z którymi trzeba się zmagać, są dla ludzi nie tylko w wieku Kaczyńskiego, ale i Tuska trudne do pojęcia, czego najlepszym przykładem jest nasze całkowite nieprzygotowanie do wyzwań związanych z cyberterroryzmem.
Jarosław Kaczyński zupełnie nie nadąża za dzisiejszymi czasami, czego dowodem jest chociażby brak konta bankowego (do 2009 r., choć wątpię, by sam obsługiwał internetowy terminal) czy groteskowa wypowiedź na temat prognozy pogody.
Polityk z tamtej epoki
Ale to wszystko drobnostki, gadżety. Prawdziwym problemem Kaczyńskiego jest niezrozumienie problemów młodych, w których otoczeniu Kaczyński czuje się nieswojo. Z politycznej kalkulacji w programie PiS są propozycje skierowane do 20-latków, ale partia zdecydowanie bardziej woli zajmować się historią.
Także obraz świata, który wyznaje Kaczyński, nie przystaje do realiów. To traktowanie polityki jako walki z wrogiem, zagrożeniem. I o ile traktowanie tak Rosji jest jak najbardziej zasadne, to nie można tak traktować wszystkich krajów w Europie, a polityki w UE postrzegać jako wrestlingu. Tym bardziej, że w stawce są silniejsi zawodnicy od nas.
Stare tory
Kaczyński stosował konfrontację jako metodę uprawiania polityki także na krajowym podwórku, a słowa Ludwika Dorna (wtedy wicepremiera) o wysyłaniu protestujących lekarzy w kamasze są dobrą egzemplifikacją tego podejścia. Takie podejście bierze się zapewne z czasów "Solidarności", kiedy trzeba było walczyć z komuną.
Dlatego Jarosław Kaczyński poza tym, że jest największym aktywem PiS, jest też największym obciążeniem swojej partii. Zarówno wizerunkowym, jak i politycznym. Partia działa pod jego dyktando, od lat porusza się w wyznaczonej w 2005 roku retoryce, która nie daje szans na sukces. Przypomina się tutaj powiedzenie Alberta Einsteina o ludziach, którzy wykonując tę samą czynność oczekują innych wyników.
Bez młodych
PiS jest dzisiaj przyzwyczajony do funkcji największej siły opozycyjnej, z wygodnej pozycji recenzującej rząd. I Kaczyńskiemu trudno przedstawić nowy pomysł na tę partię, jedyną nadzieją na przejęcie władzy jest tak drastyczne pogorszenie się sytuacji w kraju, że ludzie będą mieli dość PO. A liczenie na słabość wroga jest najgorszą z możliwych taktyk.
Inną może przedstawić tylko nowy lider. I to rzeczywiście nowy, nieobciążony dwoma latami rządów PiS, jak Zbigniew Ziobro. Zresztą były minister sprawiedliwości przez pewien czas był obsadzany w roli następcy prezesa. Skończył na marginesie polityki. Kaczyński tak poukładał wewnętrzną układankę w partii, że kiedy tylko ktoś wychyli głowę ponad poziom reszty, znajdzie się tłum chętnych by ją ściąć.
Dzisiaj średnia wieku wiceprezesów partii to 56 lat, a najmłodszy Mariusz Kamiński w tym roku będzie obchodził 50. urodziny. Młodzi albo są trzymani w przedpokoju (jak Maks Kraczkowski czy Marek Opioła), albo odchodzą (Przemysła Wipler) albo są wyrzucani (madrycka trójka). A zegar tyka, choć w przypadku Jarosława Kaczyńskiego bardziej zasadne byłoby napisać, że się zatrzymał.