
– Nie mam żadnych wątpliwości, że ci panowie, którzy reprezentują rolników mają ambicje polityczne, a nie związkowe. A z tego puntu widzenia elektorat w dużym mieście, dla którego to jest dokuczliwie, i tak nie będzie na nich głosował. – mówi w "Bez autoryzacji" były prezydent Warszawy Paweł Piskorski.
REKLAMA
Warszawiacy są wściekli z powodu kolejnego protestu. Pan również?
Paweł Piskorski: Oczywiście, uważam że blokowanie głównych ulic Warszawy jest barbarzyńskim postępowaniem i nie powinno mieć miejsca. Gdy robił to Andrzej Lepper proponowałem, żeby był obowiązek uzgadniania z władzami miasta, w których rejonach będzie demonstracja. Każdy ma do niej prawo, ale nie w każdym miejscu. Niestety tak się nie stało i dziś mamy pełną swobodę blokowania i zakłócania życia warszawiaków.
Co powinny dziś zrobić władze Warszawy, aby życie mieszkańców było jak najmniej zakłócone?
W związku z brakiem rozwiązań ustawowych można stosować tylko półśrodki. Należą do nich informowanie o objazdach i wydzielenie, jeśli się da, kawałka drogi, aby umożliwić przejazd.
A tak naprawdę, co należałoby zrobić?
Z punktu widzenia prawa, wjazd maszyn rolniczych do centrum Warszawy jest czynnością, która jest wątpliwa prawnie ze względu na przepisy drogowe i niszczenie ulic.
Ale rolnicy mają blokować dojazdówki.
Ja słyszałem zapowiedź, że będą wjeżdżali do centrum miasta i do tego się odnoszę. Jeśli protest zakończy się wyłącznie na rogatkach, sytuacja będzie prostsza, bo drogi są tam szersze. Ale utworzenie możliwości przejazdu prawdopodobnie będzie wywoływało ich sprzeciw, bo chcą, aby ten protest był jak najbardziej dokuczliwy dla wszystkich. Władza publiczna powinna dbać o to, aby mieszkaniec miał możliwość dojechania do miejsca, do którego zmierza.
Rolnicy nie myślą o tym, że warszawiacy nie dojadą do pracy? Że karetki mogą mieć problem z dojechaniem do szpitala?
Oni usprawiedliwiają to sytuacją, w której się znajdują. Nie dziwię się im, że oceniają ją jako bardzo trudną, bo warunki produkcji rolnej od lat drastycznie się pogarszają. Mam natomiast przekonanie, że te protesty nie ucywilizowały się od czasów Andrzeja Leppera. To pokłosie tego, jak postępowała Samoobrona, bo rolnikom dziś się wydaje, że oni też tak potrafią działać. Zablokują, zrobi się duża wrzawa, a później przeistoczy się to w ruch polityczny.
Nie mam żadnych wątpliwości, że ci panowie, którzy reprezentują rolników mają ambicje polityczne, a nie związkowe. A z tego puntu widzenia elektorat w dużym mieście, dla którego to jest dokuczliwie, i tak nie będzie na nich głosował. Oni chcą się pokazać elektoratowi, który potencjalnie może oddać na nich głos, jak już przekształcą się w partię. Opinię warszawiaków w sprawie tych protestów, ci panowie mają po prostu gdzieś.
Ma pan na myśli pana Izdebskiego, szefa OPZZ rolników? Zna go pan?
Wydaje mi się, że nigdy go nie spotkałem. Spotykałem zaś wielokrotnie Andrzeja Leppera i to z nim toczyłem boje o ich demonstracje, gdy byłem prezydentem Warszawy. W tym, co widzę w telewizji, odnajduję tamten sposób myślenia. Polega on na tym, że to, co myślą warszawiacy niespecjalnie nas interesuje, natomiast nasze działania musimy tak zradykalizować, uczynić tak widocznymi i spektakularnymi, żeby ludzie na wsi mający poczucie krzywdy, nas zobaczyli. Tylko do nich oni adresują swój przekaz. Intencje polityczne przywódców prostą droga prowadzą do kolejnej radykalizacji, bo muszą ich zobaczyć ci, którzy nie oglądają na co dzień TVN-u. Uważam, że oni rozszerzą protest i nie zostaną na rogatkach.
Konflikt rolnicy - Warszawa narasta?
Mieszkańcom dużych miast wydawało się przez lata, że wszystko jest uregulowane i że na wieś docierają wielkie pieniądze europejskie. Rzeczywistość tak nie wyglądała. W bardzo wielu dziedzinach opłacalność produkcji rolnej w ogólne nie istnieje. Oddzielałbym
aktywistów, którzy chcą na tym zrobić kolejną partię sprzeciwu i wejść do parlamentu, od rzeczywistych rolników, którzy bardzo ciężko pracują. Rolnicy są doskonałym "nawozem", aby tacy panowie jak pan Izdebski usiłowali na tym zrobić karierę.
aktywistów, którzy chcą na tym zrobić kolejną partię sprzeciwu i wejść do parlamentu, od rzeczywistych rolników, którzy bardzo ciężko pracują. Rolnicy są doskonałym "nawozem", aby tacy panowie jak pan Izdebski usiłowali na tym zrobić karierę.
Jak powinna zachować się policja, jeśli drogi zostaną zablokowane?
Powinno się wydzielić w każdym miejscu pasy ruchu, aby była możliwość przejazdu. To kwestia nie tylko komfortu, ale i możliwość przejazdu karetek czy innych służb, które przecież muszą przejechać. Jeśli rolnicy będą chcieli wejść do centrum Warszawy, a w moim przekonaniu tak się stanie, demonstracja powinna zostać zablokowana zanim centrum Warszawy stanie. W tej chwili widzę, że pod ministerstwem rolnictwa są już takie przygotowania, jakby demonstracja miała tam dotrzeć. Czyli oni również to przewidują i rozstawiają barierki. Reakcja policji nie powinna być agresywna, ale bardzo stanowcza.
