
Pierwsze strony największych dzienników są dziś zamazane, a w oczy kłuje czerwony napis "Senat zabija prasę. To wynik protestu redaktorów naczelnych przeciwko nowelizacji prawa prasowego. "To nie jest problem tylko dziennikarzy i redaktorów. To wyzwanie dla wszystkich obywateli Polski" - czytamy w liście otwartym podpisanym przez większość naczelnych dzienników i tygodników.
REKLAMA
Dziennikarze zarzucają, że przygotowywany przez senatorów projekt zmierza do narzucenia na gazety obowiązku publikacji "odpowiedzi prasowych". Ma to być umożliwienie polemiki bohaterom artykułów. Jednak zgodnie z nowymi regulacjami taka odpowiedź mogłaby być dwukrotnie bardziej obszerna niż artykuł opisujący sprawę, a redakcja nie mogłaby odmówić publikacji takiej polemiki.
Redaktorzy naczelni przewidują, że przez to łamy zapełniłyby się odpowiedziami niezadowolonych z publikacji polityków, biznesmenów czy artystów a działy PR wykorzystywałyby nowe prawo do zamieszczania darmowych reklam. "Gdyby te zapisy weszły w życie, polska prasa zostałaby oddana we władanie czynnikom zewnętrznym - politykom, urzędnikom, marketingowcom, biznesmenom" - czytamy w apelu.
Na koniec dziennikarze przywołują przykład Słowacji, gdzie rząd Roberta Fico wprowadził podobne rozwiązania w 2008 roku. Wtedy protesty mediów były szeroko komentowane w Europie, a władza powszechnie krytykowana. "Póki nie jest za późno, póki spór o polskie prawo prasowe nie przekształcił się w ogólnoeuropejski skandal kompromitujący nasz kraj, apelujemy: wycofajcie się z tych projektów" - kończą swój list redaktorzy naczelni polskich gazet.
