Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta

Po rozmowach premierów Polski i Rosji z 10 kwietnia nie ma śladu. Pozostałe konwersacje Donalda Tuska i Władimira Putina nie posiadają stenogramów, a notatki z części z nich zostały utajnione. Prawnik Piotr Grodecki walczy z KPRM o dostęp do tych dokumentów.

REKLAMA
Jak informuje "Uważam Rze" w tekście Marka Pyzy, Grodecki uzyskał od kancelarii informację, że w wypadku niektórych rozmów premiera nawet daty sporządzenia notatek, a także to, kto je sporządził, jest niejawne. Urzędnicy zasłaniają się przepisami o możliwości utrudnienia prowadzenia polityki zagranicznej.
Jako "zastrzeżona" została potraktowana notatka z rozmowy, która odbyła się 3 lutego, a statusem "poufne" oznaczono te z 29 kwietnia, oraz 14 i 15 maja 2010 roku. Dwie rozmowy, jakie Tusk przeprowadził z Putinem 10 kwietnia, nie zostały w żaden sposób zarejestrowane.
Piotr Grodecki postanowił walczyć w sądzie o przekazanie mu tych informacji. Złożył skargę na decyzję KPRM do wojewódzkiego sądu administracyjnego. W podobnych sprawach udawało się już wnoszącym je wygrywać, jak w słynnej sprawie, gdy Kancelaria Prezydenta nie zamierzała poinformować o zamówionych dla Bronisława Komorowskiego ekspertyzach dotyczących zmian w systemie OFE.
Również biuro prezydent Warszawy i wiceprzewodniczącej Platformy Obywatelskiej ma w tej kwestii swoje grzechy na sumieniu. Radny PiS Jarosław Krajewski walczył o dokumenty dotyczące zawieranych przez Ratusz umów cywilno-prawnych. Pomimo wygranej w sądzie biuro cały czas uchyla się od ujawnienienia informacji.
Platforma Obywatelska została też poddana ostrej krytyce po przepchnięciu kontrowersyjnej "wrzutki Rockiego". Ta poprawka miała ograniczać dostęp do informacji publicznej w dziedzinach negocjowania umów międzynarodowych i prywatyzacji. Trybunał Konstytucyjny uznał, że tryb wprowadzenia tych zmian nie może zostać zaakceptowany w świetle ustawy zasadniczej.