Duda pewny siebie na stoku, gorzej poza nim. Spędziliśmy dzień na nartach z kandydatem PiS na prezydenta

Nieswój Andrzej Duda wśród swoich na nartach. Wypadek posła Kwiatkowskiego
Nieswój Andrzej Duda wśród swoich na nartach. Wypadek posła Kwiatkowskiego Fot. Karolina Wiśniewska / naTemat.pl
Po dwudniowej przerwie Andrzej Duda wraca do Polski i do kampanii. Rabka Zdrój, narty, wspomnienia Lecha i Marii Kaczyńskich, a wokół mocny prawicowy elektorat. Warunki idealne, ale charyzma i pewność siebie kandydata PiS już nie taka sama, jak podczas sobotniej konwencji.


Na pierwszy rzut oka widać, że Andrzej Duda to kandydat „swój”. Mieszkańcy chętnie z nim rozmawiają, robią zdjęcia, a między sobą wartko dyskutują o sobotniej – w pełni ich zdaniem udanej – konwencji. Wspominają Marię Kaczyńską, nie kryją dumy z dobrej organizacji i dużego zainteresowania zawodami.


Przekonani, że ich kandydat w maju odniesie sukces, chętnie rozmawiają i oprowadzają po okolicy. Wcześniej jednak dociekliwie pytają o poglądy i sympatię polityczne, bo te mają na południu Polski znaczenie kluczowe.

Pewny Duda na nartach
Sam kandydat od rozmów, uśmiechów i uścisków z mieszkańcami również nie stroni, choć ich spontaniczność i naturalność nie zawsze do końca przekonują.

Andrzej Duda najlepiej czuje się na stoku. Jego narciarski duch sportowej walki sztuczny w żaden sposób nie jest, co widać chociażby w wynikach. Pierwszy wśród parlamentarzystów, czwarty wśród wszystkich vipów, w rozmowie z naTemat przekonuje: – Narty to moja pasja, miałem je na nogach odkąd pamiętam”.
Na stoku nie ma problemu z pewnością siebie i zdecydowaniem, lecz poza nim, owych cech jednak trochę brakuje. Ma sprzyjające warunki do tego by porwać tłum, a mimo wszystko – nie porywa. Niektóre gesty wydają się wymuszone, żarty średnio trafione, brakuje tego „czegoś”, co było na sobotniej konwencji.


Duda vs. Komorowski
Żarty Bronisława Komorowskiego również często pozostawiają wiele do życzenia, a on sam wpisuje się lepiej w rolę „ciepłego wujka” niż nowoczesnego przywódcy. Nie próbuje jednak na siłę tego zmieniać. Jest taki, jaki jest, a wyborcy albo to zaakceptują, albo nie. Bronisław Komorowski po wyborach będzie taki sam, jak i przed.

W przypadku wygranej Andrzeja Dudy mogłoby okazać się, że do Pałacu Prezydenckiego wprowadza się ktoś inny, niż kandydat, którego poznajemy teraz.
Niespodziewana końcówka
Poza Andrzejem Dudą swoich sił na stoku, jak co roku, próbowali także inni posłowie Prawa i Sprawiedliwości, m.in. Joachim Brudziński, Antoni Macierewicz czy Adam Kwiatkowski. Ten ostatni nie miał jednak szczęścia w swych narciarskich staraniach i pod koniec uległ wypadkowi. Duda jako pierwszy pospieszył mu z pomocą. Internet – jak zawsze w tego typu sytuacjach – odpowiedział szybko i zasugerował ustawkę.
Duda szybko rozłożył narty na znak "X" i wezwał pomocy. Widziałam wszystko z niewielkiej odległości i na ustawkę to nie wyglądało. Warszawski poseł z kilkoma obrażeniami i złamaną nogą trafił pod opiekę specjalistów.

Duda wraca do pracy
Memoriał w Rabce nie był wydarzeniem politycznym. Jego głównym celem było upamiętnienie wychowanej tu Marii Kaczyńskiej i ten cel do końca został zachowany, choć wszyscy zamiast o prezydentowej, mówią o wypadku posła Kwiatkowskiego.

Sam Andrzej Duda przedstawiany był dziś częściej jako europoseł i zwycięzca poprzedniej edycji konkursu, niż kandydat na Prezydenta RP. Od jutra wraca jednak w wir kampanii i kontynuuje przejazd DUDABUSEM po polskich powiatach. Dzisiejsza impreza udowodniła, że przed kandydatem jeszcze dużo pracy. Przede wszystkim nad sobą.