Unia nie do końca wierzy w to, że zawarte w Mińsku porozumienie ostatecznie zakończy trwający na Ukrainie konflikt.
Unia nie do końca wierzy w to, że zawarte w Mińsku porozumienie ostatecznie zakończy trwający na Ukrainie konflikt. Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta

– Jesteśmy gotowi tak na dobry jak i na zły rozwój wydarzeń na Ukrainie – zapowiadał na czwartkowym szczycie w Brukseli szef Rady Europejskiej Donald Tusk. Poinformował jednocześnie o koniecznych krokach, jakie Unia podejmie na wypadek złamania zawartego w Mińsku porozumienia. O tym, że Komisja Europejska pracuje nad awaryjnym scenariuszem dalszych działań na Ukrainie, mówiła także premier Ewa Kopacz.

REKLAMA
Zdaniem polskiej premier ustalenia, które zaczną obowiązywać 15 lutego, są bardzo kruche. Dodała, że do realizacji wszystkich zawartych w porozumieniu postulatów potrzebna jest jedność całej Unii. M.in. o tym rozmawiano podczas wczorajszego szczytu w Brukseli. Jak jednak zaznaczył Tusk nie było mowy o kolejnych sankcjach nakładanych na Rosję. Nie odłożono tych już wcześniej ustanowionych, które wejdą w życie w poniedziałek.
O ich wprowadzeniu zdecydowano dwa tygodnie temu w odpowiedzi na wydarzenia w Mariupolu. Tam 24 stycznia w ostrzale prorosyjskich separatystów zginęło 30 osób, a około 100 kolejnych zostało rannych. Mowa m.in. o wydłużeniu tak zwanej „czarnej listy”– zestawienia osób i firm objętych sankcjami. Znajdą się na niej nazwiska kolejnych 19 osób – pięciu rosyjskich polityków oraz dziewięć firm i organizacji.
Zdaniem Donalda Tuska unijna presja ma szansę zmusić Rosję do realizacji postanowień zawartych w porozumieniu. Szef Rady Europejskiej odniósł się także do kierowanych pod jego adresem zarzutów związanych z nieobecnością Unii w rozwiązywaniu konfliktu. – Pośrednictwo prezydenta Francji i kanclerz Niemiec daje większe szanse na skuteczność niż moje ewentualne pośrednictwo. Jestem tutaj, aby pomagać, a nie aby przeszkadzać – stwierdził.
Źródło: bbc.com, rmf24.pl