Jedną ze spółek, która realizuje program dobrowolnych odejść jest Poczta Polska.
Jedną ze spółek, która realizuje program dobrowolnych odejść jest Poczta Polska. Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta

Ponad trzy tysiące pracowników PKP Cargo zgłosiło chęć udziału w tzw. programie dobrowolnych odejść. Tysiące kolejnych przystało na podobną propozycję w PKN Orlen i Poczcie Polskiej. – To świetny sposób na zakończenie współpracy dla obu stron – przekonuje Jeremi Mordasewicz, ekspert Konfederacji Lewiatan.

REKLAMA
Żaden z zarządów wymienionych wyżej spółek nie spodziewał się zainteresowania, jakim cieszy się program wśród pracowników. Szefowie wszystkich deklarowali natomiast w oficjalnych komunikatach, że liczba pracowników, która zadeklarowała chęć przystąpienia do programu jest większa, niż się spodziewali. Tymczasem, zdaniem ekspertów, nie ma się czemu dziwić. – Program dobrowolnych odejść to dla obu stron furtka do lepszego jutra – mówi Mordasewicz. – Pracodawcy dzięki niemu mogą zaoszczędzić, a pracownicy dostają dobry pakiet na początek nowej drogi zawodowej.
Wszystko to dobra wola
Program dobrowolnych odejść to oferta opartego na niestandardowych warunkach rozwiązania umowy o pracę z konkretnymi grupami zawodowymi. Pracownicy, którzy chcą z niej skorzystać, zgłaszają ten fakt pracodawcy, a ten ostatecznie podejmuje decyzję czy wobec nich takie niestandardowe procedury chce i może zastosować.
Ponieważ umowy objętych programem pracowników rozwiązywane są z przyczyn ich niedotyczących, mają oni prawo do zaplecza socjalnego w postaci nie tylko ustawowej odprawy, ale także dodatkowej rekompensaty. Wysokość tej ostatniej uzależniona jest właśnie od tego, jaką gwarancją pracy objęty był pracownik.
Czy to się opłaca?
W 2009 roku prasa rozpisywała się o hutnikach z Accelor Mittal, którzy jako pierwsi otrzymywali odprawy sięgające 99 tys. złotych. Gdy w 2004 roku Mittal kupował polskie huty, zagwarantował załodze pracę do końca 2009. Chcąc przed tym terminem zmniejszyć 11-tysięczne zatrudnienie o 1480 osób, nie mógł więc po prostu zwolnić pracowników, lecz musiał skłonić ich do dobrowolnego odejścia. Według przeprowadzonego wówczas sondażu GFK Polonia, 56 proc. osób zatrudnionych na pełnym etacie zgodziłoby się odejść z firmy w zamian za 100 tys. zł odprawy. 
Eksperci co do opłacalności takiego rozwiązania nie mają żadnych wątpliwości. – Weźmy pod uwagę sytuację, w której pracodawca związany np. 10-letnimi gwarancjami zatrudnienia, nie ma pracy dla połowy swoich pracowników – tłumaczy Mordasewicz. – Ci „zbędni” pracownicy snują mu się po hali, co nie działa dobrze ani na ich morale, ani na morale pozostałej części załogi. Pracodawca i tak nie korzysta z ich usług, zatem dużo bardziej opłaca mu się zapłacić każdemu z nich nawet równowartość dwuletniego wynagrodzenia z góry niż trzymać ich na stanowisku przez kolejnych dziesięć lat. To dla pracodawcy spora oszczędność, a dla pracownika szansa na stabilną sytuację finansową po utracie pracy i możliwość znalezienia nowego zajęcia.
Zdaniem eksperta, rozwiązanie takie jak program dobrowolnych odejść czyni relacje między pracodawcą a pracownikiem dużo bardziej elastycznymi. – A o to przecież chodzi – kwituje Mordasewicz.
Nic więc dziwnego nie ma w tym, że programem interesują się kolejne polskie firmy.
Ile można zyskać?
Kwoty, jakie wypłacane są pracownikom poszczególnych przedsiębiorstw zależą od indywidualnych ustaleń.
W 2014 roku rekord pobiło państwowe Przedsiębiorstwo Porty Lotnicze oferując 36-krotność zarobków po zaledwie 10 latach pracy w spółce. Zarządzający lotniskami płacili dość sporo, przeciętnie ponad 9 tys. zł za miesiąc, więc odprawy sięgnęły 300 tys.zł. Odejście 800 osób kosztowało zatem spółkę 250 mln złotych. – Proszę nie szukać w tym sensacji. Sami wywalczyliśmy sobie to, aby pracownicy byli traktowani przedmiotowo, a nie zwalniani jak pionki – mówił w rozmowie z naTemat związkowiec z Portów Lotniczych.
logo
W ubiegłym roku rekordowe kwoty wypłaciły pracownikom, którzy skorzystali z programu odejść dobrowolnych Porty Lotnicze. Fot. Anna Jarecka / Agencja Gazeta
W tym roku, w PKP Cargo pracownicy objęci 10-letnią gwarancją zatrudnienia otrzymają dodatkową rekompensatę o równowartości 33 miesięcznych pensji, czyli łącznie z ustawową odprawą, wypłacona im zostanie 36-krotność wynagrodzenia. Często jednej osobie wypłacone zostanie tym samym około stu tysięcy złotych. Firma, jak sama informuje, rozstała się w ten sposób z niemal 3,3 tysiącem pracowników.
Również w przypadku Poczty Polskiej wysokość odprawy oraz Dobrowolnego Odszkodowania wypłacanego przez Spółkę przy programie dobrowolnego odejścia uzależniona jest – jak powiedziano wyżej – od stażu pracy w firmie. I tak na przykład w przypadku odprawy pracownik otrzyma: jednomiesięczne wynagrodzenie – przy stażu poniżej 2 lat, dwumiesięczne wynagrodzenie – przy stażu od 2 do 8 lat, trzymiesięczne wynagrodzenie – przy stażu powyżej 8 lat. Z kolei w przypadku Dobrowolnego Odszkodowania pracownik otrzyma: jednomiesięczne wynagrodzenie – przy stażu nie dłuższym niż 10 lat, dwumiesięczne wynagrodzenie – przy stażu dłuższym niż 10 lat. Pracownik, który rozwiązał umowę o pracę do końca lutego tego roku, otrzyma – podobnie jak w ubiegłym roku – Dobrowolne Odszkodowanie powiększone dodatkowo o kwotę jednomiesięcznego wynagrodzenia.
Poczta się zmienia
W poprzedniej edycji PDO (2014) wnioski złożyły ponad 5300 pracowników Poczty Polskiej. Zgodę na rozwiązania umowy o pracę otrzymało ponad 4 tys. pracowników. W tym roku w ten sam sposób firma rozstanie się z ok. pięcioma tysiącami pracowników. Tak duże zwolnienia to pokłosie zmian od lat zachodzących w spółce.
– Poczta Polska działa na rynku, który podlega coraz szybszej cyfryzacji – zaznacza rzecznik instytucji Zbigniew Baranowski. – Polacy, co jest zresztą zgodne z tendencją ogólnoświatową, wysyłają coraz mniej listów papierowych. By odpowiedzieć na wyzwania zmieniającego się świata i oczekiwań klientów, Poczta Polska stawia na usługi paczkowe, finansowe i cyfrowe. Z kolei poziom zatrudnienia w Poczcie Polskiej jest dostosowywany do sytuacji rynkowej podyktowanej potrzebami klientów i trendami.
Zmiany te konsekwentnie od trzech lat realizowane są w oparciu o programy dobrowolnych odejść, na warunkach lepszych w stosunku do poziomu gwarantowanego prawem. 
Poczta Polska jest jednocześnie największym pracodawcą w Polsce określanym mianem przyjaznego dla pracowników. Wydaje się, że program dobrowolnych odejść jest tylko jednym z powodów. Pocztowa spółka od lat zatrudnia pracowników w oparciu o umowy o pracę i zasady wynikające z kodeksu pracy, co jest ewenementem na rynku usług pocztowych i paczkowych. Jej pracownicy mogą liczyć na przewidywalną wysokość wypłat oraz uczciwe odprowadzanie przez pracodawcę składek emerytalnych. Ale na tym nie koniec. Pocztowy gigant planuje rychłe wdrożenie nowego systemu wynagradzania. Jego głównym założeniem jest premiowanie efektywności poszczególnych pracowników.