
– Nie chcemy działać przeciwko Rosji, lecz z Rosją – zarzekła się w środę kanclerz Niemiec Angela Merkel na spotkaniu z sympatykami ugrupowania Christlich Demokratische Union, którego jest szefową. Jej zdaniem, pokoju w Europie nie da się bowiem zbudować bez zaangażowania w ten proces Kremla. Pod adresem którego z jej ust nie padło jednak zbyt wiele ciepłych słów.
REKLAMA
Angela Merkel przekonywała, że szczera chęć Zachodu, by traktować Rosjan jak równych europejskich partnerów nie może wymuszać konieczności zerwania z zasadą nienaruszalności granic. – Ta zasada musi pozostać w mocy, gdyż inaczej dojdzie do zniszczenia pokoju – tłumaczyła kanclerz Niemiecukrai.
Po raz pierwszy od dłuższego czasu główna rozgrywająca w międzynarodowych negocjacjach w sprawie procesu pokojowego na Ukrainie publicznie wspomniała o tym, iż Rosja pogwałciła integralność terytorialną państwa ukraińskiego nie tylko w Donbasie, ale i na Krymie. – Aneksja Krymu jest naruszeniem prawa międzynarodowego – stwierdziła niemiecka przywódczyni.
Te nieco przełomowe słowa w międzynarodowej debacie dotyczącej pokoju na Starym Kontynencie padły tuż po tym, gdy niemieckie media napisały, iż "w Warszawie coraz intensywniej pachnie wojną" i sugerowały, że Polacy "czują się jak w 1938 roku, kiedy świat bezczynnie patrzył na zajęcie Czechosłowacji przez Hitlera".
Z frontu wojny rosyjsko-ukraińskiej w środę napłynęły tymczasem kolejne doniesienia o postępach sił rosyjskich. Ukraińskie oddziały zostały zmuszone do ostatecznego wycofania się z bronionego zaciekle od tygodni miasta Debalcewe.
– Znaczna większość żołnierzy ukraińskiej armii nie ma motywacji do uczestniczenia w morderczym konflikcie, który rozgrywa się daleko od ich domów. Milicja Donbasu posiada zaś wszelkie powody ku temu, by bronić bezpieczeństwa swoich rodzin – komentował to wydarzenie wyraźnie zadowolony Władimir Putin.
Źródło: SVZ.de
